Jesteś tu: Strona główna Artykuły Czas idiokracji!

Czas idiokracji!

Tymoteusz Kochan 16/04/2016

Wieloletnia kulturowa hegemonia kapitalizmu doprowadziła do masowego zgłupienia społeczeństwa, którego pojmowanie rzeczywistości często zatrzymuje się obecnie na poziomie łaknienia krwi, przemocy, porno i alkoholu... i niczego więcej. Ten nowy, dryfujący w stronę wszelkich form nacjonalizmu i militaryzmu kapitalizm to kapitalizm jednostek tożsamościowo coraz bardziej oddalonych od swoich klasowych pozycji, jednostek zmanipulowanych i irracjonalnych w zachowaniu.

 

O kapitalizmie ery idiokracji

Współczesne uprawianie polityki w przestrzeni publicznej to coraz bardziej zarządzanie nieprzytomnymi masami. Nie jest przypadkiem, że politycy pokroju Donalda Trumpa, czy Pawła Kukiza zaczynają święcić triumfy w świecie zachodniej polityki. Tak samo i rządząca w Polsce partia – PiS – traktuje społeczeństwo niczym idiotów. Słowami Beaty Szydło rząd codziennie obiecuje „dialog” i „rozmowę” oraz „poszukiwanie porozumienia”. Za tymi miękkimi kategoriami pochodzącymi wprost ze staromodnego słownika liberalnej poprawności politycznej kryje się jednak całkowita bezczelność, upór w forsowaniu wszelkich katoprawicowych rozwiązań i pogarda dla wszystkich o odmiennym zdaniu. Przed podobnym zjawiskiem – infantylizowaniem odbiorcy celem sprowadzenia go do roli przedmiotu panowania, do roli małego dziecka – ostrzegał swego czasu Noam Chomsky. Obecnie jednak ta sama infantylizacja to nie tylko zabieg stosowany przez rządzących – to także cecha samego społeczeństwa i jego szerokich mas, których pojmowanie rzeczywistości i poznanie jest możliwie najbardziej odległe od wszelkich oświeceniowych ideałów głoszących nadejście ery rozumu i postępu.

Idiokracja[1] to rządy zmanipulowanych, wyobcowanych mas robotniczych przeciągniętych na stronę obozu burżuazyjnego, które w rezultacie przedłużającego się kryzysu światowego systemu kapitalistycznego i klęski sił alternatywy systemowej pchane są w objęcia faszyzmów i fanatyzmów.

Wykorzenienie robotniczej (i w rezultacie rewolucyjnej) tożsamości klasowej to od dawna jeden z głównych celów oddziaływania ideologii kapitalistycznych. Systemowe aparaty kapitalizmu doprowadziły do upadku moralności innych niż moralność silniejszego, a naczelną kapitalistyczną wartością, którą narzucono pracownikom najemnym jest tępa, agresywna w swych formach, rozrywka prowadząca wprost w objęcia ksenofobii, rasizmu i zwulgaryzowanej popkultury przeznaczonej dla bezrefleksyjnego tłumu. Brak klasowej podmiotowości i brak zdolności do stania się marksowską klasą dla siebie to ułatwione zadanie dla kapitału, którego siły uzyskują dzięki temu wyłączne panowanie i w sferze klasowej kultury, i w sferze politycznego praxis.

Dowodem na brak samodzielnej tożsamości klasowej jest dziś zwłaszcza: bardzo słaba organizacja ruchu związkowego i pracowniczego[2], a także niewielki poziom świadomości własnych, klasowych interesów u współczesnych proletariuszy. Aby proletariat stanął po stronie burżuazji wpierw musi on posiąść określoną, fałszywą świadomość: dysponować bardzo konkretną ideologią klasową, a na poziomie filozofii codzienności być niezdolnym do pojmowania rzeczywistości w sposób racjonalny i jednolity ze swym własnym klasowym położeniem. Tu systemowi kapitalistycznemu przychodzą na ratunek egoistyczne tendencje, które znajdują się u rdzenia wszelkiej kapitalistycznej etyki.

Bez robotniczej moralności i kultury nie ma też robotniczej działalności i praktyki, a nawet refleksji na temat świata. Powstała i narzucona - wspólna dla pracowników i kapitalistów - unikultura, to kultura, której główną cechą staje się nowoczesny, pinochetowski faszyzm – będący rezultatem politycznego funkcjonowania ideologii skrajnie prokapitalistycznych, które wzmocnione zostały duchem rynkowej rywalizacji i wrogości wobec obcych: postrzeganych, jako wroga konkurencja na rynku uprzywilejowanej siły roboczej.

Tak silna w Europie wrogość wobec obcych, narastająca antyimigrancka ksenofobia i sprzeciw wobec przyjmowania uchodźców to rezultat całkowitego zaniku poczucia wspólnoty klasowej pracowników, oraz efekt uniwersalnego triumfu moralności indywidualistycznego prywaciarza, którym - we własnym mniemaniu - są dziś wszyscy europejscy pracownicy najemni.

Niezdolność do tworzenia klasowych form organizacji wiąże się także ze wzrostem znaczenia kultu „silnych jednostek”, które swoimi działania mają na powrót „zaprowadzić porządek”. Działalność jednostki zastępuje działalność grupy, tak, jak myślenie tylko o sobie wyparło myślenie o wspólnocie. Tęsknota za minionym, zwrot ku przeszłości, obrona przed zagrażającym wrogiem, czy szerzej „obrona cywilizacji” to dziś dominujące tendencje polityczne odczuwane i wyrażane przez zachodnie, hodowane w imperialistycznym kapitalizmie masy. Jest to sytuacja bliźniaczo podobna do nastrojów panujących w Europie przed II Wojną Światową, zwłaszcza w państwach faszyzmu, gdzie odwołania do świętej wojny w obronie cywilizacji i rasy stanowiły bezpośrednie ideologiczne zaplecze dla politycznego pochodu sił faszystowskich do władzy.

Współczesne zachodnie korzystanie z uprzywilejowanej pozycji w wymiarze globalnego kapitalizmu oraz czerpanie zysków z praktyk globalnej burżuazji doprowadziło w rezultacie do kulturowego, politycznego i umysłowego utożsamienia się uprzywilejowanych pracowników z właścicielami-kapitalistami.

W ten oto sposób polityczne tendencje cechujące wrogi wobec uchodźców obóz zachodnich kapitalistów /czerpiących zysk z okradania państw Globalnego Południa, lecz niechętnych składaniu się na pomoc uchodźcom/ stały się też udziałem zachodnich /uprzywilejowanych w wymiarze globalnego rynku siły roboczej/ mas pracujących. Taka jest też obecnie narracja politycznych elit Zachodu, które intensywnie straszą zachodnich pracowników zamachami terrorystycznymi i przekupują ich tym samym na rzecz wspierania kolejnych interwencji wojskowych na Bliskim Wschodzie.

Lęk przed islamskimi zamachami to przy tym wyobcowana strona lęku rzeczywistego – lęku o utratę hegemonicznej pozycji w wymiarze światowej gospodarki, czy lęku o utratę pracy, który najsilniej odczuwalny jest w państwach europejskich peryferii, gdzie sytuacja klasy robotniczej jest najbardziej chwiejna i obfitująca w wyzysk.

Idiokracja - lek na irracjonalizm, przepis na faszyzm

Irracjonalność współczesnego kapitalizmu wymaga irracjonalnej polityki i świadomego działania na rzecz obiektywnego zła. Współczesny kapitalizm oraz jego praktyki to prosta droga ku nieuniknionej katastrofie ekologicznej i humanitarnej. To także coraz silniejszy imperialistyczny chaos w międzynarodowych stosunkach politycznych. Napierające na społeczeństwa tendencje samego kapitału to jednocześnie tendencje kapitalistycznej kultury i tworzących ją systemowych aparatów wychowania.

Bezrefleksyjne niszczenie planety i całych regionów świata wymaga cynicznych i świadomie faszystowsko-imperialistycznych polityków pozostających u steru oraz zaślepionych, nacjonalistycznych mas, które pozwolą im zdobyć konieczną władzę.

Lokalne faszyzmy i fanatyzmy działają na rękę kapitalistycznej hegemonii. Przyszłością współczesnego imperializmu w realiach kapitalizmu coraz bardziej katastroficznego[3], jest bowiem narastający zamordyzm wspierany przez masy, u których – w myśl skrajnie burżuazyjno-rynkowej ideologii – główną życiową tendencją stało się dążenie do maksymalnej indywidualnej korzyści bez oglądania się na innych. Zgodnie z regułami ostatniego, wielkiego balu przed niechybną katastrofą, obecnie w kapitalizmie globalnego, katastroficznego kasyna liczy się już głównie to, aby przyszłość zabezpieczyć sobie i ewentualnie swoim „bliskim”[4].

Na drodze ku hegemonii idiokracji przezwyciężona musała też zostać stara liberalna (kap)demokracja ze swymi demonami (wyzyskiem i znieczulicą na neoliberalizm) oraz zaletami (względną tolerancją dla różnych mniejszości, czy swobodami obyczajowymi). Ofiary tej wymagała sama logika funkcjonowania dominującego w świecie kapitału: niechętnego uchodźcom=kosztom i poszukującego nowych okazji na kolejne konflikty zbrojne, które mogłyby pobudzić światową kapitalistyczną produkcję i sprzedaż.

Konieczne przezwyciężenie przez siły skrajnej prawicy systemu liberalnej kapdemokracji było możliwe m.in. dzięki uodpornieniu się na dotychczasowe zasady pseudopoprawności politycznej.

Podstawową zaletą Donalda Trumpa jest właśnie to, że choć także wzywa on do „dialogu”, „porozumienia” i „wysłuchania obu stron”, to jednocześnie wyraża on skrajnie prawicowe poglądy, o zasadniczo faszystowsko-rasistowskiej treści: nawołując do użycia broni atomowej na Bliskim Wschodzie, oczerniając imigrantów i mniejszości, czy obiecując wzmocnienie siły oddziaływania na świat amerykańskiego imperializmu. W podobny sposób siłą Pawła Kukiza było – deklaratywne – dążenie do całościowego zerwania z układem, czy pozbycia się złodziei i oszustów, zaletą PiSu jest natomiast ciągłe stawianie się w świetle postępowej, demokratycznej siły wysłuchującej wszystkich stron i podejmujących optymalne dla wszystkich decyzje. Ta właśnie umiejętność: umiejętność skutecznego sprawiania pozorów uprawiania koncyliacyjnej polityki to fundament działania współczesnej prawicowej reakcji. Brak dialogu w kwestiach gospodarki (który przedtem wzmacniał panowanie bezwzględnego neoliberalizmu) zastąpiono brakiem dialogu w kwestiach i gospodarki, i kwestiach kulturowo-obyczajowych.

Nowy kult zachodniej idiokracji to kult obrony „naszego”, obrony przed „terroryzmem”, prostacki kult siły przyobleczony w rasizm. Forma tego wyobcowania może być różna, ogólna tendencja jest jednak wspólna: odwrót od tolerowania imigracji zarobkowych, parcie na integrację wokół imperialistycznych zdobyczy i radykalizacja polityczna, w tym zaostrzenie środków przymusu stosowanych przez siły kapitalistycznych państw względem własnych obywateli. Procesowi temu sprzyja też wycofywanie się światowego kapitału z finansowania europejskich państw opiekuńczych, świadomość tej zdrady ze strony kapitału u robotników i ich potencjalna wrogość wobec sił burżuazyjnych zastępowane są /przy pomocy procesów idiokratycznych/ wrogością wobec tego "Innego", którym w tym wypadku stał się obcy proletariusz, czyli uchodźca.

Podobnie wyobcowana /idiokratyczna/ jest też reakcja na kryzys polskich pracowników - od dawna zaszczutych ideologią taniej pracy i kultu burżuazji. Rządzące Prawo i Sprawiedliwość dodatkowo lansuje też, również sprzyjający głupocie, kult głupiej śmierci.

Polska prawica czci bowiem same klęski, tragedie, katastrofy i inne tego typu zdarzenia – najczęściej te, w których śmierć była zupełnie niepotrzebna. Katastrofa smoleńska, Powstanie Warszawskie, bieganie po lasach po 45’ roku… wszystkie święte dla obozu rządzących wydarzenia były bezskuteczne, szkodliwe i zwyczajnie nieprzemyślane, a także autodestrukcyjne. Kult głupiej śmierci ma jednak podkreślać doniosłość „ideałów” prawicy – im głupsza i mniej potrzebna, skuteczna itp. śmierć – tym lepsza, ponieważ tym lepiej podkreśla doniosłość samej prawicowej „idei” i „religii”, która doskonale obyć się może przecież bez prostego życia ludzkiego, gdyż je zwyczajnie /zdaniem prawicy/ przewyższa.[5] Na potrzeby tej ideologii /kultu śmierci/ niezbędna staje się też silna religijna strona aparatów przymusu: z powracającym tematem okiełznania przez kościół kobiety i poprzez to - społeczeństwa.

Nowy, korporacyjno-narodowy faszyzm (w formie pinochetowsko-neoliberalnej) jest więc dziełem zmanipulowanych idiotów. Idiotów groźnych niestety dla nas wszystkich, których powstrzymać może jedynie polityczny powrót idei oświeceniowych i racjonalistycznych... wspartych i ocalonych przez politykę socjalistyczną /klasową/ i antykapitalistyczną: zwalczającą samo źródło idiokracji: skompromitowany neoliberalizm i irracjonalizm globalnego systemu prywatnej własności. 



[1] Pojęcie to zaczerpnięte jest z czarnej komedii science fiction produkcji amerykańskiej o tym samym tytule, gdzie przedstawiona jest prognoza idiokratycznego społeczeństwa z przyszłości.

[2] Co widoczne jest szczególnie w przypadku krajów takich, jak Polska (uzwiązkowienie na poziomie 11 proc.).

[3] O kapitalizmie katastroficznym i zysku z katastrofy pisałem już również dwa lata temu, przewidując wzrost tendencji rasistowskich. Pojęcie to – którego autorką jest Naomi Klein – doczekało się też niedawno książki o tej samej tytule autorstwa dziennikarza Antony’ego Loewenstein’a (2015).

[4] Fakt wypierania myślenia ogólnoludzkiego, humanistycznego, klasowego i grupowego, przez więzi plemienne to również rezultat oddziaływania ideologii narodowo-nacjonalistycznych.

[5] W tym kontekście widzieć też należy kościelne starania mające na celu zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej. Wszelkie dążenia mające na celu osiągnięcie panowania poprzez kult śmierci (w tym konkretnym wypadku śmierć ta dotyczyć ma głównie kobiet, które rodzić mają za wszelką cenę, nawet zagrożone własną śmiercią) mają na celu złamanie oporu ze strony jednostki i wzmocnienie przekazu ze strony hegemonicznej ideologii: tym razem w akcie zmierzającym do zaostrzenia panowania nad samym ciałem, co osiągnięte ma zostać przez przymus rodzenia.

Komentarze

Zdjęcie tygodnia

Film tygodnia