Jesteś tu: Strona główna Artykuły Moda na patriotyzm

Moda na patriotyzm

Mateusz Chudzicki 23/04/2016

Nie trudno zauważyć, że w ostatnim czasie mamy do czynienia z prawdziwą ekspansją wartości patriotycznych, czy nawet skrajnie nacjonalistycznych w naszym kraju. Źródeł tych ekspansji jest wiele. Począwszy od obecnej partii rządzącej, po działający system oświaty, media, a na kościele katolickim kończąc. Ziarno działań tych instytucji zostało zasiane na bardzo podatnym gruncie - młodzieży polskiej. To właśnie nasza młodzież (do której sam się zaliczam) została poddana nacjonalizmowi najbardziej ze wszystkich grup wiekowych.

Od zawsze młodzi ludzie utożsamiali się z różnymi ideologiami, poglądami, czy sferami życia politycznego, lecz jeszcze nigdy przewaga prawicowej myśli tak mocno nie dominowała nad lewicą w umysłach najmłodszych pokoleń.

Powyższa sytuacja to oczywista porażka polskiej lewicy i polskiego socjalizmu. Do tej porażki swoją cegiełkę dołożyły również pewne partie polityczne, które z jakiegoś dziwnego powodu określały siebie jako "lewicowe". Część z nich po odniesionym sukcesie po prostu skręcało w prawo, porzucając wartości socjalistyczne na rzecz burżuazyjnego kapitalizmu (Razem). Albo systematycznie trwoniły zdobyte zaufanie wyborców, aby z początkowych 10% mieć później niewiele ponad 1% (Twój Ruch). Niektóre z nich znajdowały się też w polityce na tyle długo, że facjaty ich liderów kompletnie zbrzydły naszemu społeczeństwu (SLD). Punktem kulminacyjnym tej czarnej komedii jest jednak nasz obecny rząd, który jeszcze nigdy w historii Polski nie był tak prawicowy jak teraz - choć zabawne jest to że prawica orzeknie zupełnie inaczej. Wynikiem tych wszystkich wydarzeń jest "moda na patriotyzm" - stąd tytuł tego felietonu - tak bardzo zauważalna właśnie wśród naszej młodzieży.

Czym się objawia owa moda?

Modę na patriotyzm można podzielić na trzy główne części. Są to: 1) walka z lewicą (a żeby jeszcze bardziej zaznaczyć pogardę do tej opcji politycznej jest ona nazywana "lewactwem"), 2) kupowanie odzieży z elementami narodowymi oraz 3) chorobliwe czczenie żołnierzy wyklętych, husarii itd. Oczywiście jest tego o wiele więcej, jednak główne założenia tej mody sprowadzają się właśnie do tych trzech podpunktów.                  

Walka z lewicą miała miejsce zawsze: raz z większą siłą, a raz z mniejszą. Jednak w ostatnich latach znacznie się ona nasiliła, a to głównie dzięki dobie internetu. Kiedy cała sfera polityczna zaczęła się przenosić z wygodnych foteli studiów telewizyjnych do biurek z laptopami czy komputerami z dostępem do sieci było jasne, że ktoś na tym skorzysta. Tą nadaną przez rozwój technologiczny szansę idealnie wykorzystał Janusz Korwin-Mikke, który jest obecnie swoistym guru całej prawicowej młodzieży. To on jako pierwszy polityk zaczął aktywnie działać w internecie i jak widać przyniosło to pozytywne dla niego skutki. Może nie w postaci wyników wyborów, ale elektorat Janusza Korwina-Mikke stale się powiększa i to zwłaszcza wśród młodych osób.   

Kolejni politycy, również Ci z lewicy, byli już po prostu spóźnieni, bo od teraz prawie cały internet należał do lidera partii KORWiN. Korwin ze swoimi kontrowersyjnymi, nasyconymi sporą dawką szowinizmu, rasizmu czy ksenofobii, poglądami idealnie trafił do najmłodszych. Następnie do łask młodzieży polskiej trafili kolejno: Paweł Kukiz i Marian Kowalski - czyli kolejni tytani prawicowej sceny politycznej.

Lewica w świadomości młodzieży stała się natomiast wrogiem numer jeden. Za każde zło na świecie wina spada na "lewaków". Samo słowo "lewak" stało się obelgą i często oznacza ono pogardę dla drugiej osoby, nawet bez kontekstu politycznego.

Nacjonalistyczna czy wręcz faszystowska myśl polityczna spowodowały, że wiele osób (już nie tylko ze spektrum młodych) uważa Prawo i Sprawiedliwość czy Platformę Obywatelską za partie lewicowe(!), choć z lewicą nie mają one przecież nic wspólnego.

Swoje trzy grosze dokłada do tego również Kościół Katolicki, który mimo zdecydowanych obniżek frekwencji na mszach niedzielnych, nadal wysoko trzyma się w hierarchii burżuazyjnego kapitalizmu. Poza oczywistymi zarzutami ze strony Kościoła o antyklerykalizm, socjalistów obrazuje się też obecnie jako "antypolaków", zdrajców czy samych potomków bolszewików, a księża tacy jak Jacek Międlar nie mają żadnych oporów przed nawoływaniem do nienawiści czy wspólnego maszerowania z faszystami z ONR. Z jednej strony poddaje to w wątpliwość czy religia chrześcijańska jest religią pokoju, ale z drugiej strony mało kto w ogóle się nad tym zastanawia, ponieważ mentalność wielu osób zabrania jakiegokolwiek sprzeciwiania się woli Kościoła.

Kościół, choć wyraźnie słabszy, nadal ma wielki wpływ na umysły młodych osób. Poprzez krzyżowanie ze sobą Kościoła z organizacjami pokroju ONR powstaje wyraźny sygnał dla ludzi, który skłania ich do przekonania, że tego typu organizacje są dobre.

Kupowanie odzieży patriotycznej to z kolei nic innego jak tylko jeszcze szybsze napędzanie machiny zwanej kapitalizmem. Jest to czysty biznes dla producentów tego typu ubrań, ponieważ mogę oni teraz czerpać garściami z obecnej mody na patriotyzm. Patriotą jest się przede wszystkim w głowie, a prawdziwy patriota stara się urzeczywistnić "lepsze jutro", które to póki co nigdy nie nadchodzi (i nie nadejdzie póki w Polsce panuje niesprawiedliwość społeczna, inaczej zwana kapitalizmem). Tymczasem ten "modny patriotyzm" polega na masowym kupowaniu ubrań z np. żołnierzami wyklętymi i niczym robi to Korwin na "masakrowaniu lewaków" na internetowych forach. To jest dzisiejsza i dość smutna niestety definicja młodocianego patrioty.

I właśnie wyżej omawiana kwestia łączy się z ostatnią sprawą, którą warto omówić. Jest to chorobliwe czczenie żołnierzy wyklętych, husarii itp. Warto skupić się na tych pierwszych, ponieważ kult jakim są obecnie obdarzeni żołnierze wyklęci jest co najmniej niepokojący. Motyw koszulek z ich udziałem jest chyba najpopularniejszy, a oni sami uznawani są za bohaterów. Na ich cześć powstają więc pomniki, nadawane są nazwy ulic, a w książkach od historii zbrodniarze tacy jak Józef "Ogień" Kuraś czy Romuald "Bury" Rajs są uznawani za jedne z ważniejszych postaci pośród żołnierzy wyklętych. Ich zbrodnie przeciw ludzkości są bagatelizowane, pomijane, a nawet (o zgrozo) usprawiedliwiane, co czynić z nich ma przykładnych patriotów i wzory do naśladowania (co stanowi oczywisty absurd).

Sam brałem udział w konkursie wiedzy o żołnierzach wyklętych, ponieważ zostałem do niego zmuszony(!) (jak i cała moja klasa) przez nauczyciela historii w mojej szkole. To tylko pokazuje jaką propagandą posługują się osoby mające wpływ na młodych ludzi, by specjalnie nakierować ich na "patriotyzm", który w tym wypadku jest niczym innym jak wymuszonym patriotyzmem.

Tymczasem o tradycjach polskiej lewicy niewiele się mówi (jeżeli w ogóle). W umysłach "modnych patriotów" nie ma miejsca na pamięć o PPS-ie w okresie międzywojennym czy o Gabrielu Narutowiczu, pierwszym prezydencie Rzeczpospolitej Polskiej, bestialsko zamordowanym już po pięciu dniach sprawowania urzędu przez Eligiusza Niewiadomskiego. Trudno w ogóle jest się dowiedzieć jakie są tego powody. Czy to przez wcześniej wspomnianą przeze mnie propagandę obecną m.in. w oświacie, czy przez płytką mentalność naszego społeczeństwa, które wychodzi z założenia, że to co z lewicy to od razu złe i wstrętne.

Jak przeciwdziałać temu zjawisku? Na ile "modny patriotyzm" może na stałe zaszkodzić myśli socjalistycznej?

Aby przyczynić się do renesansu polskiej lewicy potrzebne będą dwie rzeczy. Pierwszą rzeczą jest czas. Musimy cały czas pamiętać, że mamy do czynienia z młodzieżą, czyli z osobami które dopiero szukają swojej drogi i swojego miejsca na tym świecie. Jest wielce prawdopodobne, że duża część z dzisiejszych "modnych patriotów" po prostu zmieni z wiekiem swoje nastawienie do polityki. Mniej prawdopodobne, ale również możliwe jest, że mniejsza część z nich, po swojej przygodzie z młodzieżówkami ONR i innymi tego typu faszystowskimi tworami, zwiąże się z socjalizmem. Może nie jako aktywny członek którejś z partii, ale np. jako czynny wyborca. Oczywiście teraz żaden z nich takiej możliwości nie rozważa, ale nie jest powiedziane, że za parę lat tak nie będzie.

A drugą rzeczą, która potrzebna jest do przeciwdziałania "modnemu patriotyzmowi" jest silna, licząca się na scenie politycznej, socjalistyczna partia, która po pierwsze: będzie prawdziwie socjalistyczna, a nie będzie po prostu kolejnym socjaldemokratycznym potworkiem (w przeciwieństwie do dzisiejszych "lewicowych" partii), oraz: nie będzie narażona na śmieszność w konfrontacji ze skrajnie prawicowymi ugrupowaniami (tu również w przeciwieństwie do dzisiejszych "lewicowych" partii). Ważne jest by taka partia posiadała charyzmatycznego lidera i w żadnym calu nie skłaniała się na kompromis z kapitalizmem, bo to będzie pierwszy gwóźdź do jej trumny. Musi ona pokazać, że ten prawdziwy patriotyzm wcale nie jest zarezerwowany wyłącznie dla prawicy. Tylko w taki sposób możemy przeciwstawić się "modnemu patriotyzmowi".

Musimy przedstawić młodym ludziom alternatywę, bo dla dzisiejszej młodzieży alternatywą dla prawicowej partii, jest... inna prawicowa partia.

Nie ma obecnie żadnych lewicowych odpowiedników dla skrajnie prawicowych ugrupowań. A już na zakończenie, z lekkim przymrużeniem oka dodam, że ostatnio gdzieś czytałem jakoby Polacy byli narodem "zawsze przeciwnym" i być może dlatego wcale nie musimy się tak obawiać, ponieważ już niedługo socjalizm może stać się obiektem pożądania naszego społeczeństwa.

Komentarze

Zdjęcie tygodnia

Film tygodnia