Jesteś tu: Strona główna Artykuły Chomsky: Partia Republ...

Chomsky: Partia Republikańska to najgroźniejsza organizacja w historii świata

15/11/2016

14 listopada Noam Chomsky udzielił wywiadu portalowi Thruthout, gdzie podczas długiej rozmowy wypowiadał się m.in w kwestii wyboru Donalda Trumpa na prezydenta USA oraz w kwestiach dotyczących światowej sytuacji geopolitycznej i klimatycznej. Poniżej publikujemy fragmenty wywiadu.

Noam Chomsky: Myślę, że musimy poświęcić kilka chwil na to, co zdarzyło się 8 listopada. Data ta może okazać się jedną z najważniejszych w historii ludzkości, w zależności od tego, jak na to zareagujemy. [...] Tego dnia Światowa Organizacja Meteorologiczna (WMO) podczas światowej konferencji klimatycznej w Maroko opublikowała swój raport [...] Dowiemy się z niego o podnoszącym się przez topniejące czapy lodowcowe poziomie mórz, głównie z uwagi na topniejące lodowce Antarktydy. Już teraz lód Morza Arktycznego przez ostatnie pięć lat stopniał o 28 procent w porównaniu do poprzednich 29 lat - co nie tylko podniosło poziom mórz, ale także zmniejszyło efekt chłodzenia, który dawały czapy lodowcowe odbijając od Ziemi promienie słoneczne, co ostatecznie przyśpieszy tylko nadejście ponurych skutków, które przyniesie ze sobą globalne ocieplenie.

8 listopada najpotężniejsze państwo w historii świata, które odciśnie swoje piętno na tym, co stanie się w przyszłości, miało swoje wybory. Ich wynik to całkowita kontrola rządu - wykonawcza, nad kongresem, nad sądem najwyższym - w rękach Partii Republikańskiej, która stała się najgroźniejszą organizacją w historii świata. [...] Partia ta jest oddana sprawie jak najszybszego zniszczenia zorganizowanego życia ludzkiego. [...] Zwycięski kandydat, teraz prezydent-elekt, wzywa do jeszcze intensywniejszego wydobycia paliw kopalnych, w tym węgla: niszcząc regulacje prawne, odrzucając plany zakładające udzielenie pomocy krajom rozwijającym się (które poszukują obecnie technologii dla energii odnawialnej) i prowadząc nas na skraj przepaści, jak najszybciej to możliwe.

Trump już podjął kroki, aby rozmontować Agencję Ochrony Środowiska (EPA), mianując na jej szefa na okres przejściowy notorycznego (i dumnego) zwolennika tezy o braku globalnego ocieplenia, Myrona Ebella. Najważniejszy doradcza ds. energetyki Trumpa, miliarder-nafciarz Harold Hamm, określił już nawet swoje oczekiwania, które były łatwe do przewidzenia: likwidowanie regulacji prawnych, ulgi podatkowe dla przemysłu wydobywczego (i bogatych oraz ogólnie sektora korporacyjnego), więcej wydobycia paliw kopalnych, zniesienie tymczasowego zawieszenia budowy rurociągu w Dakocie, które nakazał Obama. Rynki zareagowały szybko – wzrostami giełdowymi sektora paliwowego […]

Już odczuwamy efekty wypierania się globalnego ocieplenia ze strony Republikanów. Były nadzieje, że porozumienie osiągnięte w Paryżu poprowadzi nas ku weryfikowalnej umowie, ale te nadzieje są już bez znaczenia, ponieważ kongres Republikanów nie zaakceptuje żadnych wiążących zobowiązań […]

Efekty tego wkrótce będą jeszcze bardziej widoczne. W samym Bangladeszu dziesiątki milionów ludzi wkrótce będą musiały uciekać z nizin, ponieważ podniesie się poziom mórz i nadejdą groźne zmiany pogodowe, tworząc kryzys imigracyjny przy którym obecny zbladnie. Z wyczuciem sprawiedliwości, czołowy klimatolog Bangladeszu stwierdził: „Ci imigranci powinni mieć prawo wyjazdu do krajów, z których pochodzą te gazy cieplarniane. Miliony powinny móc wyjechać do USA.” I do innych bogatych krajów, które zbudowały swoje bogactwo doprowadzając do narodzin nowej geologicznej ery, Antropocenu – odznaczającego się radykalnym przekształceniem środowiska naturalnego przez człowieka. Katastroficzne konsekwencje tego jedynie wzrosną, nie tylko w Bangladeszu, ale także w całej Południowej Azji, kiedy temperatury (już nieznośne dla biednych) będą dalej rosnąć. Kolejno stopnieją himalajskie lodowce, zagrażając dostępności wody. Już teraz w Indiach około 300 milionów osób pozbawionych jest odpowiedniej wody pitnej. A kolejne efekty tych zmian pójdą jeszcze dalej. […]

Trudno mi znaleźć odpowiednia słowa na to, co obecnie się dzieje. Ludzie stoją teraz przed najważniejszym pytaniem w swojej historii – czy zorganizowane życie ludzkie przetrwa w jakiejkolwiek podobnej formie – a naszą odpowiedzią jest przyśpieszanie katastrofy. [… ] To samo tyczy się też odnośnie innej kwestii dot. ludzkiego przetrwania: zagrożenia zagłady atomowej, która krąży nad naszymi głowami od 70 lat, w chwili obecnej coraz wyraźniej.

Ma pewne znaczenie dla przyszłości fakt, że pośród kategorii wiekowej 18-25 wygrała Clinton, a Sanders mógłby mieć jeszcze większe poparcie. To będzie miało duże znaczenie w zależności od rodzaju przyszłości, przed którym stanie ludzkość. […] Zgodnie z obecnymi informacjami Trump wygrał poparcie ze strony białych wyborców, klasy pracującej i niższej klasy średniej, szczególnie tej zarabiającej w przedziale 50 – 90 tys. dolarów, pośród miasteczek i przedmieść, głównie pośród tych bez wyższego wykształcenia. Te grupy na Zachodzie dzielą ten sam gniew skierowany przeciwko centrowemu establishmentowi, co zdradza także głosowanie ws. Brexitu i zapaść partii centrowych w Europie kontynentalnej. Wielu z tych wściekłych i zawiedzionych to ofiary polityk neoliberalnych z poprzednich pokoleń. […] dla ludzi pracy istnieje wielka różnica pomiędzy stabilną pracą w fabryce, ze związkowymi płacami i prawami, jak w poprzednich latach, a tymczasowym zatrudnieniem w usługach, z minimalnym bezpieczeństwem socjalnym. Poza płacami, przywilejami i bezpieczeństwem jest też kwestia utraty godności, wiary w przyszłość i poczucia, że to jest świat do którego Ja przynależę i odgrywam w nim ważną rolę. […] Exit polls mówią nam, że poparcie dla Trumpa było motywowane pragnieniem zmiany. „Zmiana”, którą przyniesie Trump będzie szkodliwa lub jeszcze gorzej, ale konsekwencje tego nie są jasne dla odizolowanych od siebie ludzi żyjących w zatomizowanym społeczeństwie bez żadnych form organizacji (np. związków), które mogłyby ich wykształcić i zorganizować. To kluczowa różnica pomiędzy dzisiejszą rozpaczą, a generalnie pełnym nadziei podejściem wielu robotników podczas Wielkiego Kryzysu z lat 30-tych.

Są też inne czynniki prowadzące do zwycięstwa Trumpa. Studia porównawcze ukazują nam, że doktryna białej supremacji oddziałuje w USA mocniej niż w RPA, nie jest też tajemnicą, że procent białej populacji spada. W ciągu dekady lub dwóch biali mogą być mniejszością siły roboczej, a wkrótce potem mniejszością społeczną. […] „ciężko pracujący, patriotyczni, chodzący do kościoła, biali Amerykanie z prawdziwymi wartościami rodzinnymi” obserwują, jak ich rodzinny kraj znika na ich oczach.

Jedną z przeszkód stojących na drodze ku uświadomieniu opinii publicznej w sprawie bardzo poważnego zagrożenia, jakim jest globalne ocieplenie jest fakt, że 40 procent populacji USA nie uważa tego za problem, ponieważ w ciągu kilku następnych dekad powrócić ma Jezus Chrystus. Dokładnie taki sam odsetek społeczeństwa wierzy, że świat stworzono kilka tysięcy lat temu. Jeśli więc nauka znajduje się w konflikcie z biblią, to tym gorzej dla nauki.

Trump po wyborach stwierdził, że „będę reprezentował wszystkich Amerykanów”. Jak ma zamiar to zrobić jeśli naród jest tak podzielony, a on już wyraził swą głęboką nienawiść wobec wielu grup w USA, w tym w stosunku do kobiet i mniejszości? Czy nie widać pewnych podobieństw pomiędzy Brexitem i zwycięstwem Trumpa?

Są tu pewne oczywiste podobieństwa, dotyczy to także ultranacjonalistycznych prawicowych partii w Europie – których przywódcy szybko zaczęli gratulować Trumpowi, uznając go za jednego ze swoich: Farage, Le Pen, Orban i inni. Kiedy spojrzymy na sondaże w Austrii i Niemczech to nasuwają się nam nieprzyjemne skojarzenia z latami 30-tymi, szczególnie dla tych, którzy sami je oglądali, jak ja jako dziecko. Wciąż pamiętam słuchanie przemówień Hitlera, nie rozumiejąc jego słów, choć sam ton i reakcje publiczności mroziły krew w żyłach.

Przez wiele lat pisząc ostrzegałem o zagrożeniu nadejściem charyzmatycznego ideologa, który mógłby dojść do władzy w Stanach Zjednoczonych. O kimś, kto mógłby wykorzystać strach i gniew, który od dawna gotuje się w tym społeczeństwie i kto mógłby skierować te uczucia z faktycznych sprawców przeciwko najsłabszym. To naprawdę mogłoby doprowadzić do tego, co socjolog Bertram Gross nazwał „przyjaznym faszyzmem” w swoich badaniach 35 lat temu. Ale to wymaga szczerego ideologa, w rodzaju Hitlera, nie kogoś dla kogo jedyną wyraźną ideologią jest on sam. Zagrożenia te były jednak realne przez wiele lat, a teraz w świetle sił, które Trump wyzwolił będą jeszcze silniejsze.

Jedyne co jakoś daje nadzieję to perspektywa redukcji bardzo niebezpiecznego napięcia, które rosło na rosyjskiej granicy: tak, chodzi o „rosyjską granicę”, nie meksykańską. […] Jest też szansa, że Europa zdystansuje się od Ameryki Trumpa, jak już zasugerowała to kanclerz Merkel z innymi europejskimi przywódcami. Po Brexicie mogą też zdystansować się od „brytyjskiego głosu amerykańskiej potęgi”. To mogłoby prowadzić ku europejskim próbom rozbrojenia napięć, a nawet ku wizji zintegrowanego systemu bezpieczeństwa Eurazji podobnej do wizji Gorbaczowa, której sprzeciwiły się Stany Zjednoczone […]

Komentarze

Zdjęcie tygodnia

Film tygodnia