Jesteś tu: Strona główna Artykuły Kuba i Fidel

Kuba i Fidel

Maciej Sikora 26/11/2016

Fidel

Dwudziestego piątego listopada 2016 roku, w wieku 90 lat, zmarł Fidel Castro. Rewolucjonista. Maximo Lider lub po prostu Fidel. Syn bogatego plantatora, który nie zgadzał się z niesprawiedliwością panującą w jego kraju – na Kubie.

 

Jak było przed rewolucją?

Dziesiątego marca 1952 roku, Fulgencio Batista, przy pomocy amerykańskich tajnych służb oraz 17 oficerów wojskowych dokonał zamachu stanu i przejął władzę. Batista uzyskał poparcie głównie wśród klasy najbogatszej, częściowo wśród klasy średniej i robotniczej, która zaufała skorumpowanym działaczom związków zawodowych. Stał za nim potężny sojusznik w postaci administracji waszyngtońskiej. Cała polityka Batisty była podporządkowana interesom Stanów Zjednoczonych, które nie przejmowały się nieprawościami dziejącymi się na wyspie. W 1956 roku William Wieland, kierujący oddziałem karaibskim Departamentu Stanu mówił: „Wiem, że wielu ludzi uważa Batistę za sukinsyna (…), pierwszeństwo mają jednak interesy Ameryki, (…) ale on jest przynajmniej naszym sukinsynem”.

Duża cześć gospodarki kubańskiej była pod ogromnym wpływem USA. Ich udział w przedsiębiorstwach usługowych wynosił ponad 90%, 50% w państwowej kolei oraz 40 - 50% w produkcji cukru surowego. Od 1946 do 1956 roku zyski amerykańskich przedsiębiorstw na Kubie wynosiły ok. 700 mln dolarów. Kuba częściowo korzystała z boomu gospodarczego, jaki miał miejsce w latach pięćdziesiątych w USA. Rozkwitł przemysł hotelowy, na plażach budowano wille oraz domy publiczne. Rozwój prostytucji doprowadził do tego, że Kuba zyskała miano „domu publicznego Stanów Zjednoczonych” lub po prostu „burdelu Karaibów”. Cześć nocnych klubów i kasyn była prowadzona przez amerykańskie zorganizowane grupy przestępcze. Jednym z doradców Batisty był mafioso Meyer Lansky, z którym, na wspólnie przeprowadzonej reformie kasyn, dorobili się milionów.

Wszystko to było dostępne głównie dla turystów ze wschodniego wybrzeża Stanów. W latach pięćdziesiątych, za sprawą kapitału północnoamerykańskiego doszło do pewnych zmian w inwestycjach. Zaczęły powstawać elektrownie, fabryki tekstylne, obuwnicze, perfumeryjne, ceramiczne, zabawkarskie. Rozwijała się sieć telefoniczna oraz budowa dróg. Powstała sieć tanich domów towarowych Ten Cents. Dzięki temu rosły dochody klasy średniej pracującej w sektorze usługowym. Wraz z właścicielami fabryk oraz plantacji cukru – obywatelami Stanów Zjednoczonych - tworzyli oni mylny obraz, latynoskiego kraju, o jednym z najwyższych standardów życia na kontynencie, zapominając o głębokiej przepaści pomiędzy najbogatszymi mieszkańcami stolicy, a resztą kraju. Rozkład dochodu narodowego na Kubie był najbardziej nierówny w całym regionie. Na najuboższe 20% populacji przypadało tylko 2,1% dochodu.

Wyspa dzieliła się na „Kubę bogatą” - Hawanę i jej okolice gdzie mieszkali milionerzy i mieściły się ośrodki turystyczne oraz „Kubę prowincjonalną” - całą resztę wyspy: robotników, biedotę, bezrobotnych (w roku 1957 było 16% zatrudnionych, 10% częściowo zatrudnionych), czy analfabetów, którzy stanowili 50% mieszkańców wsi i 24% ogółu społeczeństwa, mieszkańców szałasów i lepianek bez kanalizacji i elektryczności. Był to kraj bez wystarczającej liczby szkół i pełen dyskryminacji dla ludzi czarnoskórych. Pięćset tysięcy rolników, pracujących tylko 4 miesiące w roku, mieszkało w lepiankach. Sto tysięcy dzierżawców, musiało oddawać większość plonów właścicielowi. Czterysta tysięcy robotników, których emerytury zostały sprzeniewierzone, a zdobycze socjalne odebrane, mieszkało w ruderach. Dwieście tysięcy rodzin nie miało skrawka ziemi, jednocześnie 300 tysięcy caballerias (1 caballeria to ok. 13,5 ha) należących do potężnych właścicieli, leżało odłogiem.

Na Kubie było 200 tysięcy szałasów i lepianek. Czterysta tysięcy rodzin żyło w barakach i kamienicach czynszowych pozbawionych urządzeń sanitarnych, a 2 800 000 ludności wiejskiej nie miało dostępu do elektryczności.

Polityka mieszkaniowa państwa była uzależniona od kaprysu właścicieli nieruchomości. Gdyby państwo chciało obniżyć czynsze, wtedy blokowaliby budownictwo, a sami wybudowywali jedynie tyle mieszkań, aby uzyskać wysokie opłaty od lokatorów. Tak samo postępowały monopole elektryczne, które decydowały się na położenie sieci elektrycznej tylko wtedy, gdy miały z tego zysk.

Kubańczycy mieli utrudniony dostęp do edukacji. W 1958 roku 600 tysięcy dzieci nie chodziło do szkół, a ponad 2 mln społeczeństwa stanowili analfabeci i półanalfabeci. Środki na cele edukacyjne były systematycznie rozkradane lub obcinane, a ok. 10 tysięcy nauczycieli pozostawało bez pracy. Funkcjonowało jedynie 6 szkół technicznych, a w szkołach wiejskich często zdarzało się, że nauczyciel sam musiał kupować pomoce naukowe.

Wiele dzieci było niedożywionych, często chorowały na krzywicę, 90% nękały pasożyty dostające się do organizmu przez stopy. Rodziców najczęściej nie było stać na buty. Ciężko było się dostać do państwowego szpitala, zwykle tylko dzięki rekomendacji polityka, który w zamian żądał głosu poparcia.

Rządy Batisty oraz zależność od Stanów Zjednoczonych były zagrożeniem dla kultury wyższej. O ile wybitni twórcy kultury kubańskiej tacy jak np. powieściopisarz Alejo Carpentier, poeta Nicolas Gullien, historyk Emilio Roig de Luchsening, etnolog Fernando Otiz mogli publikować swoje dzieła, o tyle dostęp do ich dzieł dla zwykłych ludzi był utrudniony, ponieważ media promowały jedynie populistyczną, płytką i masową kulturę, która narzucała amerykańskie wartości, umniejszała znaczenie rodowitej kultury latynoafrykańskiej i utrwalała świadomość kolonialną.

Kubańskie społeczeństwo trapiły liczne plagi takie jak służalczość wobec posiadaczy, tak kubańskich jak i północnoamerykańskich, wszechobecna korupcja i dorobkiewiczostwo, bandytyzm, hazard, handel żywym towarem, upadek cnót obywatelskich. Przez odrzucenie własnej kultury i wpatrywanie się w północnoamerykański styl życia, wyspa miała złą opinię w Ameryce Łacińskiej.

Szacuje się, że w okresie sprawowania władzy przez Batistę, z powodu prześladowań politycznych, śmierć poniosło ok 20 tysięcy ludzi.

Drugiego grudnia 1956 r. 82 partyzantów, pod wodzą Fidela Castro, przybyło z Meksyku na brzeg Kuby. Rzeczywistość sprawiła, że jedynym ratunkiem dla wyspy okazał się socjalizm. Jakie były jego efekty, pomimo natychmiastowego nałożenia przez USA blokady gospodarczej i stosowania przemocy bezpośredniej?

Na podstawie Ustawy Nr 851 znacjonalizowano należące do obywateli amerykańskich cukrownie, plantacje, wszystkie przedsiębiorstwa oraz banki. Powołano Krajowy Instytut Reformy Rolnej, który odbierał starym właścicielom ziemię i rozdzielał pomiędzy chłopów. W 1961 roku 101 tysięcy dawnych bezrolnych chłopów, dostało na własność 2,7 mln ha gruntów. Sektor gospodarki uspołecznionej w rolnictwie dysponował 3,9 mln ha. Robotnicy byli przychylni nacjonalizacji, ponieważ, amerykańscy zarządcy, próbując sparaliżować gospodarkę, zamykali zakłady pracy. Kubańscy właściciele nie podzielali entuzjazmu robotników. Pomimo odszkodowań, tracili swoje majątki i masowo wyjeżdżali z kraju.

Dzięki socjalistycznym reformom setki tysięcy bezrobotnych dostało pracę, ceny leków, żywności, opłat za mieszkania i rozmowy telefoniczne zostały bardzo zaniżone, zniesiono dyskryminację rasową, zwiększono dostępność do opieki medycznej i edukacji, przeprowadzono elektryfikację wsi.

Siły wojskowe zmniejszono o połowę. Ze związku Radzieckiego przybywało wielu fachowców, którzy pomagali w postawieniu kubańskiej gospodarki na nogi. Podwoiła się produkcja niklu, a stali wzrosła 10-krotnie. Z pomocą Polski zbudowano od podstaw flotę rybacką. W rolnictwie zwiększono stosowanie nawozów i mechanizacji. W parę lat po zwycięstwie rewolucji zbudowano 17 tysięcy km dróg. Zwiększyła się produkcja ryżu i mięsa. Produkcja cukru oscyluje stale w granicach 7-8 mln ton rocznie. Liczba ludności wzrosła z 6,1 mln w 1961 do 9 mln w 1975 r. Obecnie wynosi ponad 11 mln. Budownictwo mieszkaniowe ruszyło w latach siedemdziesiątych. Dzięki przynależności do RWPG i systemowi cen kroczących, Kuba mogła kupować ropę po cenach niższych niż na rynku.

Lata osiemdziesiąte były dla Ameryki Łacińskiej „straconą dekadą”. Wiele krajów popadło w olbrzymie zadłużenie z powodu kredytów zaciągniętych w krajach Pierwszego Świata, ich wzrost gospodarczy spadł do 9%. Jedynie Kuba odnotowała w latach 80 – 86, 47% wzrostu dochodu narodowego. Lata osiemdziesiąte były najlepszym okresem dla wyspy, kiedy to właściwie niczego nie brakowało, a wg UNESCO kraj zajmował czołowe miejsce, jeśli chodzi o wykształcenie i stan zdrowia ludności.

Castro jako jedyny przywódca w Ameryce Łacińskiej nie utrzymywał kontaktów gospodarczych ze Stanami i mógł pozwolić sobie na ich krytykę, dzięki czemu stał się nieoficjalnym ambasadorem krajów Trzeciego Świata. Zwracał uwagę opinii publicznej, że amerykańska gospodarka w dużej części opiera się na spłatach zadłużeń, jakie kraje latynoamerykańskie u nich zaciągają i apelował o umorzenie długów, których nie da się spłacić.

Medycyna i oświata są dwoma największymi osiągnięciami kubańskiej rewolucji. Jednym z haseł po zwycięstwie rewolucjonistów było „szkoły zamiast koszar!”. W celu zapewnienia wszystkim dzieciom edukacji, przerabiano cześć dawnych garnizonów wojskowych, w tym koszary Moncada (miejsce, które Fidel Castro wraz ze swoimi ludźmi zaatakował w 1953 r. i poniósł klęskę), na placówki oświaty. W samej Hawanie w 1959 roku wybudowano 37 nowych szkół. Skutecznie przeprowadzono kampanię alfabetyzacji społeczeństwa. Już w 1961 roku Kuba była pierwszym krajem Ameryki Łacińskiej gdzie analfabetyzm nie występował. Środki na edukację wzrosły jedenastokrotnie w stosunku do czasów przedrewolucyjnych. W 1958 r. do szkół uczęszczało 811 tysięcy osób, a w 1975 już 3 mln. Liczba studentów wzrosła z 15 tysięcy do 83 tysięcy w latach siedemdziesiątych. Wcześniejszą kadrę, która wyemigrowała zastąpili nowi specjaliści, także kształcący się na Kubie studenci z krajów Trzeciego Świata. Wszelkie pomoce naukowe, internaty i wyżywienia są tam bezpłatne. Kubańczycy stali się narodem bibliofili, wśród nich jest najwyższy poziom czytelnictwa na całym kontynencie, ponieważ książki prawie nic nie kosztują. Liczba muzeów wzrosła z 6 do 29, a teatrów z 1 do 13. Sukcesy odnosił balet kubański, malarstwo, muzyka – znany na całym świecie Buena Vista Social Club. Kinematografię stworzyła dopiero rewolucja. W 1968 roku w Hawanie odbywał się Międzynarodowy Kongres Kultury, w którym uczestniczyli m.in Jean – Paul Sartre, Simone de Beauvior i Bertrand Russel. Porewolucyjna Hawana był miejscem gdzie zjeżdżało wielu lewicowych intelektualistów.

Bardzo mocno stawiano na rozwój fizyczny. Na Olimpiadzie w Monachium Kuba zdobyła 22 medale. W latach 60 na igrzyskach Środkowoamerykańskich niezmiennie zajmowała 1 miejsce.

Oprócz oświaty Kuba święci triumfy na polu opieki medycznej. Zaraz po zwycięstwie rewolucji liczba infrastruktury szpitalnej wzrosła o 50%. Zlikwidowano występowanie choroby Heinego-Medina, malarii, błonicy i ograniczono występowanie gruźlicy. Zmalała śmiertelność niemowląt, średnia długość życia wzrosła z 50 do 75 lat (w latach siedemdziesiątych) i obecnie jest jedną z najwyższych na świecie – 79 lat. Wynaleziono pierwsze skuteczne leki antyrakowe oraz szczepionki przeciw bakteryjnemu zapaleniu opon mózgowych, których licencja, pomimo blokady, wykupywana jest przez amerykańskie firmy farmaceutyczne. Oprócz tego opracowano 13 szczepionek przeciwko chorobom zakaźnym. Kuba pod względem zapobiegania śmiertelności niemowląt jest wyżej niż Stany Zjednoczone, a wg Stowarzyszenia na Rzecz Zdrowia Światowego zajmuje ostatnie miejsce na świecie, jeśli chodzi o prywatne wydatki na opiekę zdrowotną. Jest pierwszym krajem na świecie gdzie nie występuje dziecięce zapalenie opon mózgowych. Kuba ma największą na świecie liczba lekarzy na jednego mieszkańca - 1 lekarz na 188 osób, dla porównania w Niemczech na 1 lekarza przypada 313 pacjentów. Liczba osób z wirusem HIV to 0,07 promila ludności (pomimo, że rewolucja nie odniosła sukcesu na polu walki z prostytucją). Lekarze i pomoc humanitarna jest jednym z głównych „produktów eksportowych” kubańskiej rewolucji, za co parę lat temu Argentyna chciała zgłosić Fidela do Pokojowej Nagrody Nobla.

Rewolucję kubańską należy więc oceniać przez pryzmat uwarunkowań Ameryki Łacińskiej. Kontynent ten jest uznawany za najbardziej niesprawiedliwy na świecie, gdzie rdzenna ludność była wykorzystywana do niewolniczej pracy przez kolonizatorów, gdzie przez lata rządziły junty wojskowe, kartele narkotykowe i szalały szwadrony śmierci, a na początku XX wieku poprzez doktrynę Monroe stała się prywatnym podwórkiem Stanów Zjednoczonych.

W obliczu wykorzystywania i ingerowania w sprawy wewnętrzne krajów latynoamerykańskich przez Stany, Kuba Fidela Castro stała się Dawidem, który zwycięża nad Goliatem. Zmiany, jakie wprowadził w kraju były nadzieją na polepszenie losu wszystkich uciskanych narodów.

Relatywnie poziom życia Kubańczyków w porównaniu do czasów przed rewolucyjnych polepszył się, a poziom ubóstwa na Kubie jest jednym z niższych na kontynencie. Obok Wenezueli, Kuba jest jedynym krajem Ameryki Łacińskiej gdzie nie występuje śmierć głodowa. Nawet pomimo „okresów specjalnych” zawsze obowiązywała stara fidelowska zasada „będziemy jeść mało, ale będziemy jeść wszyscy”.

Kubańczycy najbardziej są dumni z poziomu nauczania oraz ze swojej medycyny, dzięki której mogą nieść pomoc innym, biednym sąsiadom oraz angażować się w pomoc humanitarną w różnych rejonach świata. Narkomania, bezdomność i bezrobocie zostało praktycznie zlikwidowane, jest niski poziom przestępczości, czego nie można było powiedzieć o Kubie z lat pięćdziesiątych, gdzie nawet na uniwersytetach rządzili gangsterzy, a biznesem kierowała mafia.

Według badań Organizacji Państw Amerykańskich 70% z 11 mln obywateli, urodzonych po rewolucji akceptuje system polityczny, jaki jest na wyspie. Z jednej strony wynika to z tego, że nie znają innego, który mógłby być lepszy, a z drugiej Fidel, który był/jest żywym uosobieniem rewolucji pozostaje bohaterem, także poza swoim krajem. Dlatego wielu deklaruje, że w gruncie rzeczy są szczęśliwi, nawet pomimo braku swobód politycznych w rozumieniu zachodniej demokracji.

Oczywiście Stany Zjednoczone, z wolnością na ustach, chcą walczyć ze zbrodniczym kubańskim socjalizmem. Przez wolność należy rozumieć dawne majątki i wpływy gospodarcze. Jak wygląda ta walka?

Stany Zjednoczone rozpoczęły pierwsze tajne szkolenia najemników w Gwatemali w marcu 1960 roku. Amerykańskie samoloty zrzucały bomby na plantacje trzciny i ostrzeliwały ulice miast, a 4 marca 1960 roku agenci CIA wysadziła statek z bronią „La Coubre”, który dopłynął do wybrzeży Kuby. W zamachu zginęło ponad 80 osób, 300 zostało rannych. Zaraz po uroczystościach żałobnych (podczas, których Alberto Korda zrobił najsłynniejszą fotografię świata – uwiecznił Ernesto Che Guevarę) na ulicach Hawany całe społeczeństwo włączyło się w akcję zbierania pieniędzy na wyposażenie wojska.

Z Nikaragui, 15 kwietnia 1960 r., wystartowały bombowce, które miały zniszczyć lotniska w Hawanie i Santiago de Cuba. W ataku zginęło 7 osób, a 53 zostało rannych. Dzień później na pogrzebie ofiar Castro po raz pierwszy w przemówieniu stwierdził, że rewolucja jest rewolucja socjalistyczną.

Fidel, po obaleniu Batisty, cieszył się sympatią światowej opinii publicznej, czego amerykańska administracja nie mogła znieść. Kiedy delegacja kubańska z Fidelem na czele przyjechała w 1960 r. na spotkanie Organizacji Narodów Zjednoczonych obywające się w Nowym Jorku, powitał ich ośmiotysięczny tłum zwolenników, lecz w amerykańskich mediach kazano przedstawić jedynie grupę ok. 25 osób, które protestowały przeciwko Fidelowi. Odmawiano im przyjęcia w hotelach, więc Castro, zadecydował, że zatrzymają się w hotelu w Harlemie – dzielnicy murzyńskiej. - gdzie spotkał się Malcolmem X.

Kulminacyjnym momentem konfliktu był dzień 17 kwietnia 1961 roku, kiedy ok. 1500 kubańskich emigrantów przy pomocy amerykańskiego wojska dokonało inwazji w Zatoce Świń. Na wyspie panował syndrom „oblężonej twierdzy”. Obywatele od wygranej rewolucji żyli w ciągłym przeświadczeniu, że ich kraj zostanie zaatakowany wiec inwazja nie była zaskoczeniem. Amerykanie liczyli na to, że Kubańczycy chwycą za broń, aby obalić Castro jednak nic takiego się nie stało i po 65 godzinach walk odparto atak. 1189 ludzi trafiło do niewoli. Wśród najemników była grupa osób poszukiwana za morderstwa w czasach Batisty. Pięciu z nich skazano na śmierć, resztę skazano na 30 lat więzienia. Castro zaoferował, że wymieni ich na 500 traktorów, lecz dopiero po roku Stany podjęły negocjacje i wymieniły ich na środki medyczne o wartości ok. 53 mln dolarów.

30 listopada 1961 roku, John Kennedy podpisał pozwolenie na prowadzenie tajnej operacji „Mangusta”, która miała za zadanie obalenie Fidela Castro. W praktyce sprowadzało się to do organizowania zamachów terrorystycznych przy pomocy grup tworzonych przez kubańskich uchodźców takich jak Alpha 66, Omega 7, Abdala, Comando Cero, El Condor, El Escorpion, Brigada 2506, jak wynika z akt ujawnionych w 2007 roku przez byłego szefa CIA. Często współpracowano z mafią, która chciała się zemścić za odebrane majątki. Grupy te mają na koncie głównie zamachy i akty sabotażu na Kubie oraz w kubańskich placówkach zagranicznych. Jedną z akcji było wwiezienie, w 1981 roku, na Kubę wirusa dengi, przez, którego zachorowało 350 tysięcy ludzi, lecz dzięki dobrej opiece lekarskiej epidemię opanowano. Zmarło 158 osób, w tym 101 dzieci. W 1976 r. Posada Carriles wysadził kubański samolot pasażerski, zginęły 73 osoby. Carriles ukrywa się w Stanach. Rząd nie chce go wydać.

Od 1959 do 2003 roku ci terroryści uprowadzili 54 samoloty pasażerskie, których amerykański rząd nigdy nie oddał. Na skutek działań terrorystycznych w ciągu 40 lat zginęło 3478 osób a 2099 zostało inwalidami. Sam Fidel przeżył ok. 637 zamachów na swoje życie.

Ponownie amerykańskie samoloty zaczęły naruszać kubańską przestrzeń powietrzną w 1996 r. (czyli parę lat po upadku ZSRR). Dwa z nich zostały zestrzelone. W odpowiedzi amerykański senat wprowadził, naruszającą prawa międzynarodowe, ustawę Helmsa – Burtona, w której sankcje zostały nałożone na kraje trzecie utrzymujące stosunki z Kubą. Zakazały jakichkolwiek kontaktów pomocowych niesionych przez państwa i organizacje międzynarodowe, inaczej Stany zerwą z nimi stosunki. Ustawa określa, że będzie funkcjonować dopóki na wyspie nie zostanie wprowadzona demokracja parlamentarna i  wolny rynek, następnie powinny zostać wypłacone odszkodowania za utracone w wyniku nacjonalizacji majątki. W praktyce oznaczałoby to bankructwo wyspy. W odpowiedzi Castro wyliczał, że na skutek blokady jego kraj stracił ponad 67 mld dolarów. Pomimo sprzeciwu na forum ONZ większości państw świata, USA wciąż utrzymują tą blokadę gospodarczą.

Fidel nigdy wprost nie powiedział czy jest wierzący, lecz szanował religię chrześcijańską. Stwierdził nawet, że chrześcijaństwo ma o wiele więcej wspólnego z komunizmem niż z kapitalizmem. Wśród jego bliższych przyjaciół był brat Betto. Na Kubie dochodziło do konfliktu nie państwa i wiary, lecz państwa i instytucji Kościoła. Fidel uważał, że Kościół powinien reprezentować zwłaszcza ludzi ubogich, lecz było zupełnie odwrotnie, kapłani obracali się głównie w kręgach arystokracji. W 1960 roku, 70% społeczeństwa stanowili katolicy, lecz praktykujących było tylko 5-8% co jak na ten region świata jest bardzo słabym wynikiem. W latach 90 ochrzczonych było już tylko 40%. Napięcia wynikały głównie z tego, że dostojnicy kościelni identyfikowali się z dawną burżuazją, przez co często wspierali działania kontrrewolucyjne i współpracowali z CIA.

Kościół rozpuścił plotkę, że przez sojusz z ZSRR rząd kubański będzie wywoził małe dzieci na Syberię. Na skutek tego w latach 60-62 ok. 15 tysięcy dzieci zostało wysłanych przez wystraszonych rodziców do Stanów Zjednoczonych, a w konsekwencji trafiło do obozu dla uchodźców, gdzie byli pokazywani dziennikarzom jako ofiary reżimu. Akcja była nadzorowana przez CIA i nosiła kryptonim „Piotruś Pan”.

Na świecie znany jest wizerunek Kuby jako wyspy skąd ludzie uciekają na tratwach  lub pontonach. Zdarzają się takie sytuacje jednak uznawanie tego za normę jest wyolbrzymieniem i ma na celu wykorzystanie emigrantów w grze ideologicznej prowadzonej przez Waszyngton.  Kubańczycy uciekają głównie z powodu sytuacji ekonomicznej wywołaną utrzymywaniem blokady gospodarczej, do USA. Rząd Stanów, w wojnie propagandowej, stwarza dla kubańczyków specjalne warunki życia w ich kraju.

Statystycznie np. w roku 1993, czyli w okresie największej zapaści gospodarczej, dużo większą liczbę emigracji odnotowano na Jamajce, Dominikanie, Salwadorze czy nawet Kanadzie lub w Meksyku gdzie liczba emigrantów był dziesięciokrotnie wyższa niż na Kubie. Obecnie Kuba jest na dziesiątym miejscu pod względem emigracji w Ameryce Łacińskiej.

Część kubańskiej opozycji, została nazwana przez rewolucję mafią z Miami. Opowiadają się za całkowitym zniszczeniem systemu kubańskiego. Mają bardzo wielkie wpływy i kontakty z rodziną Bushów (Jeb Bush był gubernatorem Florydy). Są to głównie potomkowie dawnych właścicieli majątków, którzy urodzili się już w Stanach i zależy im na odzyskaniu pieniędzy bez względu na to jak miałby wyglądać przyszły system polityczny Kuby. Dlatego finansują wiele działań terrorystycznych. Wywierają największy wpływ na rząd, aby wciąż utrzymywał blokadę. Przez dużą część opozycji, działającej na wyspie są krytykowani, ponieważ nie znają realiów panujących w Ameryce Łacińskiej. Umiarkowana opozycja nie chce z nimi współpracować, bo wie, że ich dojście do władzy oznaczałoby powrót do czasów Batisty. Sześćdziesiąt jeden procent emigrantów uważa jednak, że zmian należy dokonać na drodze pojednania tak, aby nie dopuścić do zniszczenia największych osiągnięć rewolucji, czyli opieki medycznej i oświaty.

Komentarze

Zdjęcie tygodnia

Film tygodnia