Jesteś tu: Strona główna Artykuły Protesty i walki prac...

Protesty i walki pracownicze pocztowców

Adam Zieliński 01/05/2017

Rozumiemy postulaty. Deklarujemy otwartość i determinację do prowadzenia dalszych rozmów na temat warunków pracy i systematycznego wzrostu wynagrodzeń” – twierdził Zarząd Poczty Polskiej. Zaprzeczeniem zrozumienia postulatów pracowników i deklaracji otwartości do prowadzenia rozmów na temat podwyżek były represje w postaci dyscyplinarnego zwolnienia liderów protestu, który odbył się 16 marca 2017. Klaudiusz Wieczorek, organizator śląskiego protestu został zwolniony z pracy za wpisy na Facebooku podżegające pracowników do protestów oraz za podważanie autorytetu pracodawcy, zaś Rafał Czerski - organizator warszawskiej pikiety - za rozkładnie w placówkach Poczty Polskiej ulotek wzywających do protestów. W stosunku do innych uczestników protestów sporządzano notatki służbowe oraz kazano im pisać wyjaśnienia, po czym o takim fakcie informowano regionalne dyrekcje.   

Ogólnopolska Manifestacja Pracowników Poczty Polskiej

Kolejnym etapem protestów pocztowców była manifestacja w Warszawie, która odbyła się w dniu 8 kwietnia 2017 roku. Do wcześniejszych postulatów dodano żądanie „przywrócenia do pracy bezpodstawnie zwolnionych - Klaudiusza Wieczorka z Piekar Śląskich i Rafała Czerskiego z Wołomina oraz zaprzestania represji za działalność pracowniczą”. W manifestacji według różnych źródeł udział wzięło od kilkuset do nawet dwóch tysięcy pracowników Poczty Polskiej. Pochód rozpoczął się przed gmachem Poczty Głównej, przeszedł ulicami Warszawy w kierunku Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa, Ministerstwa Sprawiedliwości kończąc swoją trasę pod Kancelarią Premiera.

Protestujący pomimo gróźb represji ze strony zarządu, dyrekcji i bezpośrednich przełożonych przyjechali z całego kraju nawet z tak odległych miejsc jak Suwałki, Bytom czy Piekary Śląskie. Pomimo braku oficjalnego poparcia związków zawodowych na demonstracji byli zarówno członkowie różnych związków jak i pracownicy niezrzeszeni. Demonstracji towarzyszyły bardzo dobre przemówienia pracowników, a zabrać głos mógł zresztą każdy uczestnik protestu. Jeden z pocztowców grzmiał z mikrofonu: „Ślizgamy się na granicy najniższej krajowej, to po prostu śmiech na sali (...) musimy nosić listy zwykłe, listy polecone, sprawdzać liczniki gazowe, roznosić ulotki, ubezpieczać klientów, zakładać konta dla Banku Pocztowego, sprzedawać słodycze, sprzedawać znicze, a na koniec podaje się jakoś średnią zarobków (...) jakiej zwykły pracownik nigdy nie zobaczy (..) rzeczywistość jest taka, że zarabiamy  w przedziale 1500-1700 zł do ręki”, inny pracownik wykrzyczał „pokażemy „Solidarności”, że można dalej walczyć, że nie trzeba dogadywać się z zarządem, że nie trzeba bać się zwolnień!”, ktoś wyraźnie wkurzony zapytał „jeżeli domaganie się podwyżek, godnej płacy i pracy jest czynem haniebnym, to co można powiedzieć o naszych decydentach?”, pomiędzy przemówieniami skandowano hasła: „złodzieje, złodzieje!”, „dość wyzysku, czas na podwyżki”.

Przed manifestacją prorządowe i prawicowe  media siały dezinformację na temat zarobków pracowników Poczty Polskiej podając kwoty, których większość pracowników nigdy nie osiągnęła. W ten sposób próbowano podważyć sens protestu oraz ośmieszyć pocztowców w oczach opinii publicznej, całego społeczeństwa oraz klientów.

Reakcyjne działania „Solidarności”

Najbardziej kompromitującą rolę odgrywa w tym wszystkim kierownictwo OM NSZZ Solidarność Pracowników Poczty Polskiej. Dyscyplinarnie zwolniony z pracy lider katowickiego protestu Klaudiusz Wieczorek był członkiem pocztowej Solidarności. Przed ogólnopolskim protestem przewodniczący Bogumił Nowicki pisał „Oczywiste jest, że Związek będzie wspierał swoich członków, jeżeli indywidualnie znajdą się w trudnej prawnie sytuacji”. Ale kiedy Klaudiusz Wieczorek otrzymał wypowiedzenie Solidarność przemilczała ten fakt i nie zaproponowała żadnej pomocy.

Z innego oficjalnego stanowiska Solidarności czytamy, że w przypadku braku porozumienia z Zarządem Poczty  związek „rozpocznie inne, bardziej radykalne działania,(…) mające na celu podwyższenie wynagrodzeń zasadniczych pracownikom Poczty Polskiej”, jednak w rzeczywistości kierownictwo związku podejmuje działania odwrotne do zapowiadanych i stara się złamać kark oddolnym protestom pracowników walczących o podwyżki.

Takim działaniem jest przykładowo przedstawianie protestów pracowniczych jako akcję inspirowaną przez właściciela In Postu, Rafała Brzoskę. „Solidarność” podobnie jak Zarząd Poczty Polskiej wprowadzała pocztowców w błąd rozpowiadając fałszywe informacje mówiące o tym, że ogólnopolski protest pracowników jest nielegalny – „Solidarność" nie będzie jednak narażać zarówno członków Związku, jak i pracowników na udział w pozbawionych podstaw prawnych akcjach” - Bogumił Nowicki.

Do zajęcia antypracowniczego i wrogiego wobec organizowanych strajków i protestów stanowiska w sprawie oddolnych pikiet kierownictwo „Solidarności” sprytnie wykorzystało jeden z zapisów statutu związku – „Członkowie "Solidarności" powinni przestrzegać postanowień naszego Statutu, zacytuję zapis z praw i obowiązków: "solidarnie uczestniczyć w akcjach podejmowanych przez Związek i powstrzymywać się od nieakceptowanego przez Związek udziału w akcjach organizowanych przez inne związki zawodowe."- Bogumił Nowicki.

Tego rodzaju działania dowodzą, że "Solidarności" zależy w tym momencie bardziej na pacyfikacji protestów niż na samych interesach pocztowców, których walka - w świetle opłakanych warunków pracy i poziomu płac świadczącym o wyzysku - jest nie tylko w pełni zrozumiała i zasadna ale też stanowi wyraz budzącej się świadomości klasowej pośród pracowników, którzy odważyli się wystąpić przeciwko układom.

Mając do wyboru wrogich tej walce reprezentantów i pracowniczą samoorganizację w walce przeciwko niesprawiedliwości pocztowcy muszą teraz wybrać to drugie.

 

Komentarze

Zdjęcie tygodnia

Film tygodnia