Jesteś tu: Strona główna Artykuły Jezus - zalążek socj...

Jezus - zalążek socjalizmu?

Mateusz Chudzicki 17/09/2017

Jezus Chrystus to postać nietuzinkowa. Pozostaje znany na całym świecie i niedościgniony w swej sławie. Niewiele zmienia tu fakt, że od jego prawdopodobnej śmierci zdążyły już minąć co najmniej dwa tysiąclecia. Chrześcijaństwo, islam, judaizm - wszystkie te religie mniej lub bardziej odwołują się do postaci Jezusa. Nawet w hinduizmie i buddyzmie Jezus ma swą epizodyczną rolę. Ateiści też nie są wobec niego całkowicie obojętni. Gdziekolwiek się nie udamy spotkamy się z też symbolem śmierci Jezusa - krzyżem. Bez względu na wyznanie i światopogląd trzeba przyznać, że Jezus, jako postać okazał się być na tyle przebojowy, że echa jego dość krótkiej historii, są słyszalne aż po dziś.

W wielu krajach Jezus jest traktowany z namacalną czcią. Wszak mówimy o osobie, która potencjalnie jest wręcz samym Bogiem, czy chociaż mesjaszem. Polska jest krajem w którym kult Jezusa Chrystusa jest zauważalny szczególnie. Według wszelkich statystyk w naszym kraju dominuje religia rzymskokatolicka, która posiada miażdżącą przewagę nad wszystkimi pozostałymi religiami i doktrynami. Jest to szczególnie ciekawe, ponieważ postać ta łączy w sobie wszystkie cechy, które są tak naprawdę zupełnie obce dla zdecydowanej większości Polaków.

Kimże był Jezus Chrystus, według chrześcijan syn Boga, który za swojego życia dokonywał cudów? W ogromnym skrócie: był Żydem, uchodźcą i zarazem komunistą.

Ostatnia spośród tych cech interesuje nas najbardziej. Na wstępie wypadałoby przytoczyć niedawną wypowiedź papieża Franciszka, który to stwierdził, że: "komuniści myślą jak chrześcijanie". Była to odpowiedź na zarzuty wysuwane przeciwko Papieżowi, którego wielokrotnie nazywano komunistą. Sama wypowiedź wywołała wiele kontrowersji i to zwłaszcza w środowisku polskim. Wiele komentarzy szyderczo kwitowało myśl papieża Franciszka, prześmiewczo twierdząc, że w kościołach obok obrazów Jezusa powinny spocząć portrety Karola Marksa, Włodzimierza Lenina czy nawet Józefa Stalina. Niestety osoby te nie zrozumiały najwyraźniej intencji Franciszka. W dalszej części tego wywiadu dodał on przecież, że: "Chrystus mówił o społeczeństwie, w którym to ubodzy i słabi, wykluczeni mają decydować. Nie demagodzy, nie nicponie, ale lud, biedni, którzy mają wiarę w Boga".

Odrzucając sam koncept wiary w Boga mamy tu w rzeczywistości przedstawiony sztandarowy przykład na społeczeństwo w którym burżuazja została już obalona, a do władzy dochodzi sama klasa robotnicza, skryta w tej wypowiedzi pod enigmatycznym określeniem ubogich, słabych, wykluczonych czy też ludu. Jezus chciał więc społeczeństwa zorganizowanego na sposób socjalistyczny, nieomalże komunistyczny - i potwierdzać zdaje się to dziś nawet sam Papież, który w sprawach religijnych jest przecież zdaniem samej teologii nieomylny.

Przechodząc jednak do postaci samego Jezusa, warto odnotować jego rzeczywiste poglądy. Prawdopodobnie gdyby żył dziś człowiek imieniem Jezus Chrystus to kategorycznie odciąłby się od wszelkich politycznych stronnictw, obwieszczając przy tym, że jedynie wiara w Boga i życie zgodne z jego naukami może przynieść dobro na ziemi, a przede wszystkim - zbawienie. Świadectwo życia Jezusa Chrystusa, pod postacią Nowego Testamentu pozwala nam poznać jego poglądy. Warto mieć przy tym na uwadze, że Jezus przez swe nauki reprezentował wczesne socjalistyczne myślenie. Swoją socjalistyczną postawę prezentował też dokonując różnorodnych cudów o prawdziwie socjalistycznej treści.

Bo czymże jest np. rozmnożenie pięciu bochenków chleba i dwóch ryb, a następnie nakarmienie nimi wszystkich głodnych mężczyzn, kobiet oraz dzieci przebywających w Galilei? Jest to czysta realizacja socjalistycznych haseł odnoszących się do opieki nad ludźmi biednymi i wygłodniałymi. Wydarzenie to jest zaliczone do grona sztandarowych cudów Jezusa, zaraz obok zmartwychwstania oraz chodzenia po wodzie. Cud ten został zresztą zdaniem źródeł powtórzony dwukrotnie. Według biblijnego przykazania za pierwszym razem zostało nakarmionych około 5000 osób, za drugim zaś 4000.

Jezus dokonywał też specyficznych nawróceń. Jednym z jego uczniów był św. Mateusz. Przed przystąpieniem do Jezusa, Mateusz był celnikiem i poborcą podatkowym. Nie cieszył się szacunkiem okolicznych mieszkańców, gdyż ten przyszły apostoł dla własnej korzyści oszukiwał ich przy poborze podatków. Był człowiekiem próżnym, omamionym przez mamonę i z gruntu nieuczciwym. Czy nie tak właśnie opisalibyśmy dzisiaj pierwszego lepszego przedstawiciela klasy kapitalistycznej?

Mateusz Lewi był odpowiednikiem dzisiejszego kapitalisty i dopiero spotkanie Jezusa Chrystusa naprowadziło go na dobrą drogę, która to ostatecznie doprowadziła go bycia jednym z ważniejszych apostołów-ewangelistów i porzucenia chęci wzbogacania się przez niedolę i krzwydę innych.

Kolejnym socjalistycznym wątkiem w biografii Jezusa są jego przypowieści. Szczególnie przypowieść o miłosiernym Samarytaninie łatwo jest interpretować na sposób socjalistyczny. Opowiada ona o pewnym Samarytaninie, który jako jedyny zainteresował się losem rannego człowieka napadniętego wcześniej przez bandę zbirów. Wcześniej zarówno kapłan, jak i lewita (przedstawiciel klasy wyższej) okazali obojętność wobec rannego. Samarytanin natomiast nie tylko opatrzył poranionego człowieka, ale też zabrał go do pobliskiej gospody, pielęgnował go, a następnie zapłacił karczmarzowi, aby ten dalej się nim opiekował.

Historia ta uczy nas pewnej elementarnej wrażliwości i empatii, której szczególnie brakuje nam dziś w realiach niepodzielnie panującego kapitalistycznego reżimu, który stawia dziś na  egocentryczny indywidualizm, na zaspokajanie wyłącznie własnych potrzeb oraz na niszczycielski konsumpcjonizm. Bez restauracji powszechnej wrażliwości socjalizm się nie odrodzi. Każdy lewicowiec powinien więc w pewien sposób wcielać się w tego przysłowiowego Samarytanina. Tego nauczał Jezus i jego socjalistycznie interpretowane nauki mogłyby być aktualne aż po dziś dzień.

Niezależnie od tego w jakim stopniu postać Jezusa i czy w ogóle jest prawdziwa, stanowi ona swego rodzaju prototyp socjalisty. Protop niekoniecznie na polu politycznym i teoretycznym, lecz bardziej na polu etyczym, gdyż każdy socjalista powinien odznaczać się pewnymi cechami charakteru, które nadają kolorytu poglądom Jezusa. Sam kościół z czasem zupełnie odszedł od nauk głoszonych przez Chrystusa, zastępując je oportunizmem, obżarstwem oraz religijną indoktrynacją. Nie powinniśmy mieć jednak większych wątpliwości co do tego, że gdyby instytucja kościoła nadal podążała za przykazaniami swojego patrona to socjalistyczna lewica z pewnością znalazłaby z nią wspólny język. Rzeczywistość jest jednak diametralnia różna i sam kościół zawiera dziś silne przymierze z nacjonalistycznymi bojówkami i ugrupowaniami o charakterze skrajnie prawicowym.

Pozostaje zadać pytanie: co na to wszystko powiedziałby sam Jezus?

Komentarze

Zdjęcie tygodnia

Film tygodnia