Jesteś tu: Strona główna Artykuły Wielki Październik! W...

Wielki Październik! Większy Listopad!

Tymoteusz Kochan 08/11/2017
Okrągła, setna rocznica Rewolucji Październikowej w sposób magiczny odsłoniła prawdziwe oblicze  pseudolewicy.
 
Spontanicznie i znienacka ujawnili się sympatycy caratu i sterowanego z zewnątrz rządu kapitalistycznego. Pojawili się myśliciele mądrzy po szkodzie, których boli, że w przeszłości dochodziło do rozlewu krwi. Ujawnili się otwarci wrogowie wszelkich rewolucji i pewni siebie mędrcy, którzy wszelkie rewolucje zastąpili błaganiem o łaskawy kapitalizm, żyjąc wygodnie w XXI-wiecznej Europie, gdzie bogactwo zbudowano na trupach milionów biednych. Wyrosło też multum komediowych krytyków porównujących realia rodem z 1917 roku z nowoczesną demokracją parlamentarną współczesnej Szwecji albo z pokojowym i kilkunastoosobowym wiecem ekologów i obrońców zwierząt.
 
Okazało się też przy tym, że opinia na temat Października pokrywa się dziś z rzeczywistym politycznym usytuowaniem polskiej lewicy, której bliżej dziś do wychwalającego wielkość Piłsudskiego podnóżka PiS-u niż do samodzielnej i posiadającej własną tożsamość grupy, która zdolna byłaby porzucić swój wąski-narodowy punkt widzenia i zastąpić go perspektywą rewolucyjną, klasową, czy zwyczajnie historyczną. Październik zrównano więc z ziemią i to głównie z perspektywy XXI-wiecznego pluralizmu, demokracji panującej na postępowych facebookowych grupach, czy też z perspektywy „pracowniczego interesu”, który los robotnika koniecznie widzieć musi przy bogatych Panach.
 
A jaka jest prawda o Październiku i o tej dawnej, wielkiej rewolucji sprzed stu lat, którą podziwiać dziś możemy na czarno-białych fotografiach i nagraniach?
 
Teraz, po upływie całego wieku, mamy już wszelkie prawo do śmiałych ocen, ponieważ całe stulecie dobitnie ukazało nam już wszelkie konsekwencje płynące z Rewolucji. Wiemy co nastąpiło później, wiemy także z jaką sytuacją zmagamy się teraz. Mamy też w zanadrzu mądrość, która płynie wprost z całych dekad rozwoju myśli rewolucyjnej, polityki socjalistycznej, czy teorii marksistowskiej.
 
Z tej zaawansowanej i dojrzałej perspektywy – dawniej zupełnie niedostępnej - możemy więc śmiało stwierdzić, że była to najważniejsza historycznie rewolucja i prawdziwie wielkie wydarzenie, które zapoczątkowało wielki proces zmian w wymiarze całego świata, czego konsekwencje odczuwamy aż do dziś.
 
Po pierwsze było to więc zdarzenie, które jako pierwsze udowodniło tak naprawdę, że da się marzyć o żywym i faktycznym antykapitalistycznym projekcie i że masowa, antykapitalistyczna rewolucja jest w ogóle możliwa.
 
Po drugie był to także pierwszy poważny dowód na to, że teoria wychodząca swoimi korzeniami od myśli Karola Marksa i Fryderyka Engelsa może stanowić teoretyczny rdzeń dla odnoszącego wielkie sukcesy ruchu politycznego.
 
Po trzecie było to także wydarzenie, które na stałe odmieniło układ sił politycznych na całym świecie – wprowadzając do głównego obiegu teorią marksistowską oraz socjalizm w skali zupełnie dotąd niespotykanej.
 
Po czwarte było to wydarzenie, które doprowadziło do narodzin wszystkich państw Bloku Wschodniego, gdzie narodziła się pierwsza historyczna próba budowania gospodarki o charakterze socjalistycznym i niekapitalistycznym.
 
Po piąte – to właśnie konsekwencje Października doprowadziły do tego, że zachodni kapitaliści zostali zmuszeni do rywalizacji ze zdobyczami realnego socjalizmu i ze strachu przed powtórką z rewolucji zaczęli budować zachodni kapitalizm o bardziej znośnych dla pracownika warunkach, gdzie nie dało i nie da się już budować kapitału tak brutalnie, jak miało to miejsce wcześniej.
 
Po szóste – to Październik uczynił z dawnej teorii marksistowskiej narzędzie nie tylko teoretyczne, ale i realnie praktyczne oraz rzeczywiście zdolne - jak chciał tego Marks - do projektowania wydarzeń, a nie tylko ich przewidywania oraz badania.
 
Po siódme – to właśnie Rewolucja Październikowa udowodniła, że nawet w zacofanym, nękanym wojną społeczeństwie i w prawdziwie fatalnych warunkach masy ludowe mogą wydźwignąć się i stanąć po stronie rewolucji oraz po stronie ruchu o jawnie antykapitalistycznych podstawach.
 
Po ósme – to Październik sprawił również, że do Polski zawitał realny socjalizm, który zdołał wyeliminować bezrobocie, analfabetyzm, czy bezdomność i przez wiele lat udowadniał wciąż, że polityka państwa może mieć inne niż wyłącznie kapitalistyczne cele.
 
Po dziewiąte – bez Października nie byłoby też współczesnej antykapitalistycznej lewicy (a nawet kapitalistycznej lewicy!), ani ruchów o charakterze prawdziwie antysystemowym, które bez doświadczenia Rewolucji Październikowej nie miałyby żadnych podstaw do marzeń o własnej rewolucji, czy o innej i pozbawionej kapitalizmu rzeczywistości.
 
 
Schedą po Październiku, która stale jest wokół nas obecna jesteśmy więc my, socjaliści oraz wszyscy współcześni marksiści. Schedą po Wielkiej Rewolucji jest także wielkie bogactwo ruchów lewicowych na całym świecie, a jego bezpośrednią konsekwencją są także wszelkie zwycięstwa socjalistycznej lewicy w wielu innych krajach, gdzie doświadczenia Października to nadal najważniejszy historyczny drogowskaz i zwyczajny dowód na to, że po prostu się da.
 
Z perspektywy materializmu historycznego nie możemy jednak patrzeć na Październik jak na wydarzenie współczesne.
 
Nie ma wobec tego żadnego sensu bezkrytyczne, czy religijne wręcz podejście do dawnej Rewolucji. Znamy jej wszystkie wady i na pewno każdy z nas chciałby też żeby dalsza historia Rewolucji potoczyła się inaczej. W tym lub innym momencie. Cały czas błędnie patrzymy jednak na Rewolucję tak, jakby było to wydarzenie aktualne, bardzo nam bliskie i dostępne, a jednocześnie będące czymś osobistym, własnym. A tak oczywiście nie jest.
 
I pomimo tego, że dla wielu współczesnych działaczy i sympatyków lewicy Październik to element własnego światopoglądu (czy to aprobującego, czy krytycznego) to nie jest wcale słuszne rozpatrywanie wysiłków Lenina, Trockiego i Bolszewików oraz rewolucyjnych mas robotniczych z dawnej Rosji z perspektywy indywidualnej, bieżącej, czy współczesnej.
 
To właśnie tego – czyli taplania się w historycznych zaszłościach – chce od nas współczesny i dalece bardziej brutalny globalny kapitalizm. To współcześni kapitaliści chcą byśmy wiecznie żyli naszą przeszłością i stale odnosili się do warunków, które dawno już odeszły i na zawsze zniknęły.
 
Ta współczesna kapideologia daje nam – współczesnym i patrzącym w przyszłość socjalistom – dwie złudne możliwości. Mamy albo uznać za najwybitniejszych socjalistów kapitalistycznych reformatorów pokroju Keynesa, czy narodowców-dyktatorów uznawanych za zbawców ludu pokroju Piłsudskiego oraz uwierzyć, że nie ma żadnej drogi poza kapitalizm – albo utopić się i umrzeć celebrując historyczne, dawno minione sukcesy sprzed stu lat i utknąć na starej fotografii pomiędzy Leninem i Stalinem… i to najlepiej jak najbliżej Katynia i Syberii.
 
I dlatego podkreślając ogromne sukcesy Października wiemy jednocześnie, że te dawne dzieje nie mają dziś dla nas żadnego ostatecznego znaczenia. Nasza polityka to nie klęczenie przed starymi portretami, budowa ołtarzyków, czy comiesięczne modły do zmarłych bohaterów. Nasza socjalistyczna polityka nie jest też kapitalistyczną wiarą w wieczne powtarzanie starych schematów i w to, że tym razem obejdzie się bez kryzysu, ofiar, czy cierpienia. Widzimy w związku z tym Październik takim – jakim był i powinniśmy patrzeć na przeszłość jak na wielką, ważną ale dawną już lekcję. Dokładnie w taki sam sposób, w jaki Lenin patrzył na wcześniejsze próby rewolucyjne i socjalistyczne zrywy, których ostateczną drogą była droga klęski.
 
Wielki Październik ostatecznie także poniósł swą polityczną klęskę. Kryzys i wewnętrzna wojna kadr, różnorodne błędy polityczne, czy klęski gospodarcze i przegrany wyścig zbrojeń uczyniły swoje. Ta klęska była już jednak rozłożona w czasie i rozciągnięta na wiele dekad. Nie jest też wcale klęską ostateczną, ponieważ wydała swoje praktyczno-teoretyczne owoce, które zbieramy nawet dziś. A, że kolejny i nowy tego rodzaju rewolucyjny zryw jest pilnie potrzebny widzimy zwłaszcza teraz – kiedy globalny i korporacyjno-imperialistyczny kapitalizm XXI wieku zagraża już wszelkiemu życiu na całej Ziemi.
 
Jeśli pierwsze próby spełzły na niczym w przeciągu roku lub kilku lat. Jeśli próba generalna zawiodła w przeciągu lat 80-ciu… To rzeczywista premiera może być już tylko trwalsza i lepsza. I właśnie dla niej są nasze starania i o nią należy walczyć. Socjalizm, jako idea nie jest bowiem ani własnością wybitnych jednostek, ani własnością dziejów i domeną dawnych barw i starych sztandarów – to żywe, aktualne narzędzie i racjonalne, pracownicze rozwiązanie naczelnego problemu całej ludzkości, jakim wciąż i niezmiennie pozostaje idący po trupach, coraz bardziej zdegenerowany kapitalizm.
 
Lekcje z Października odrobione. Nauki przyjęte.
 
Czas na Listopad.
 

Komentarze

Zdjęcie tygodnia

Film tygodnia