Jesteś tu: Strona główna Artykuły Państwo policyjne w b...

Państwo policyjne w budowie

Tymoteusz Kochan 16/02/2018
Każde państwo policyjne budowane jest stopniowo.
 
Wpierw aparat państwa kryminalizuje i umieszcza w szarej (półlegalnej) strefie działalność wszelkich partii i ideologii opozycyjnych. W klasycznych państwach policyjnych (np. w Chile za czasów Pinocheta) każda krytyka lub nawet podważanie autorytetu obozu rządzącego to działanie, które już z góry posiada znamiona przestępstwa. Potencjalnym przestępstwem staje się jednocześnie każda forma działalności publicznej, która nie sprzyja obozowi rządzącemu.
 
Półlegalny staje się sprzeciw wobec władzy, półlegalna staje się cała lewica i lewicowe myślenie, półlegalne są  demonstracje i półlegalna jest wolność słowa dla twórców i artystów.
 
Przy okazji zmienione zostaje prawodawstwo, które odtąd umożliwia swobodne działanie aparatu państwa na granicy prawa w taki sposób - żeby wszystko swobodnie dało się interpretować wedle płynnie rozumianego interesu rządzących: zmienia się konstytucję, modyfikowane jest prawo karne i to dotyczące zgromadzeń, a do tego pojawiają się sprawy będące precedensami i zapowiedzią nowych możliwości władzy, do których wybierane są rozpoznawalne postacie opozycyjne, których głośne ukaranie staje się straszakiem dla reszty.
 
Zgodnie ze słowami Noama Chomsky'ego państwo, które ewoluuje w kierunku państwa policyjnego musi stopniować wszystkie wprowadzane przez siebie zmiany: najpierw dochodzi jedynie do pojedynczych zatrzymań, pojawiają się też przełomowe dla dyskursu sprawy dotyczące "tych niepokornych i złych" jednostek, które spokojnie i przy herbatce komentowane są w mainstreamowych mediach. Państwo policyjne lubi przebieranki i zazwyczaj przedstawia się jako rzeczywista demokracja, która dokonuje jedynie stosownych i niezbędnych rozliczeń. Wszystko to służy jednak stopniowemu przyzwyczajaniu społeczeństwa do nowych i kolejnych środków przymusu, które właśnie dzięki tej stopniowalności to samo państwo już zdobyło. Brak oporu w przypadku "pojedynczych spraw i zatrzymań" gwarantuje bowiem późniejszy brak oporu podczas rozpędzania masowych demonstracji, delegalizowania organizacji politycznych i społecznych, czy kryminalizowania całych ruchów politycznych i prądów ideowych - np. komunizmu, socjalizmu czy anarchizmu.
 
Państwo policyjne karmi się strachem oraz chęcią zemsty
 
...stawia też każdego obywatela w sytuacji w której jedyny wybór to bushowski wybór pomiędzy "byciem z nami", albo "byciem przeciwko nam", które nieodłącznie jest też byciem np. "komunistycznym i antypolskim Żydem", a więc zaprzysięgłym wrogiem całego zjednoczonego "narodu", który reprezentowany jest oczywiście przez to samo państwo. W trakcie tworzenia państwa policyjnego jednocześnie wysyłane są też do wszystkich członków społeczeństwa czytelne sygnały i ostrzeżenia, które wprost pokazują, co może grozić potencjalnym opozycjonistom. Ideologia zastraszenia stanowi fundament: publicznie ukazuje się więc "los wrogów publicznych", czyli "mącicieli", których czeka pokazowa kara ze strony organów państwa.
 
 
Państwo policyjne to państwo, którego istotowym narzędziem ingerencji w politykę staje się przymus i bezpośredni terror związany z wykorzystaniem państwowych służb i aparatów.
 
Państwo policyjne nie jest jednak państwem, które działa w próżni - wyraża ono zawsze konkretne interesy klasowe. Takie państwo - pozostające zazwyczaj w rękach konserwatywnej prawicy - przedstawia się też jako obrońca ludowych i narodowych interesów, a jednocześnie restaurator wielkości systemu kapitalistycznego. Pozorna fuzja klasowych interesów to w rzeczywistości radykalna dyktatura klas panujących w zamian za symboliczne ustępstwa względem poniżanego wcześniej ludu. "Zasłużona kara" ze strony państwa policyjnego spotyka więc jedynie wrogów narodu, czyli w domyśle: agentów obcych narodów i interesów, ludzi bez "właściwego pochodzenia", czy też osoby, które w myśl panującej ideologii i doktryny po prostu zasługują na karę. Chęć zemsty, którą masy pracujące - całkowicie nieświadomie - pałają w stosunku do opresyjnego i wyzyskującego systemu kapitalistycznego zamieniona zostaje na chęć zemsty wobec wybranych przez aparat państwa zdrajców narodu, wrogów ojczyzny, postkomunistów itp.
 
Przeciwko tym właśnie "wrogom państwa" stosuje się przy tym środki całkowicie niewspółmierne do win. W ten sposób akcentowane są możliwości aparatu państwowego i ustanawiane są kolejne precedensy, aby po pewnym okresie czasu nikogo nie dziwiły już nocne zatrzymania, procesy za demonstrowanie, czy wyroki za krytyczne opinie i publikacje. Parafrazując słowa Karola Marksa - państwo policyjne to państwo, które surowo wychowuje lud, czyniąc to na potrzeby własnych interesów. To państwo elit, które eliminuje jednostki zagrażające swoim wpływom i ideologii oraz państwo, którego władza polityczna i ekonomiczna coraz bardziej rozciąga się też na panowanie w szerokim wymiarze kultury i obyczajowości. Państwo policyjne nie zwalcza bowiem wyłącznie swoich politycznych wrogów, lecz walczy też ze wszystkimi konkurencyjnymi nurtami i potencjalnie wywrotowymi dla niego ideami, które stanowią dla niego żywotne zagrożenie.

W większości przypadków państwo policyjne to państwo de facto faszystowskie lub faszyzujące - zaostrzanie środków kontroli i przymusu musi odbywać się więc w atmosferze polowań i budowy nowej, ustanawianej właśnie w ten sposób, dyktatury. Dlatego państwo to zawsze dba o polityczne przyzwolenie dla ruchów skrajnych, które pozostają też temu państwu ideowo bliskie: stają się one zarówno straszakiem, jak i przede wszystkim: wielkim zapleczem dla nowych kadr oraz kuźnią dla nowych pomysłów i ideologii. Te same ruchy skrajne stale służą też państwu, ponieważ swą groteskową formą i komediowym charakterem pozwalają też odwracać uwagę od realnego faszyzmu, który dzięki bogactwu i państwowemu profesjonalizmowi umyka uwadze większości społeczeństwa, stając się zalegalizowanym formalnie i nieformalnie sposobem myślenia, działania i panowania, który dla klas pracujących jest już zastanym faktem i trwałym zjawiskiem. To, co choćby raz powiedziane przekształca cały dyskurs, a władzy państwowej pozostaje już jedynie to zagospodarować i odpowiednio przebrać.
 
Z perspektywy teoretycznej marksizmu i teorii krytycznej byt określany mianem "państwa policyjnego" to po prostu typowe kapitalistyczne państwo, które dotknięte przez kryzys zostaje następnie zmuszone do zaostrzenia stosowanych przez siebie środków przymusu i form kontroli. W większości przypadków tym realnym kryzysem jest bardzo realna groźba krachu kapitalistycznej ideologii i doktryny podyktowana biedą, niepokojami... co w rezultacie skutkuje narastającym poziomem sprzeczności klasowych. Z tego właśnie powodu państwo to powstaje zazwyczaj tam, gdzie standardowy i formalnie bardziej pluralistyczny kapitalizm zawodzi, co tym samym grozi też z automatu, że zamiast niego do głosu dojść mogą ruchy o charakterze antykapitalistycznym i alterglobalistycznym: czyli formacje niepoddające się bezpośredniemu zwierzchnictwu wielkiego kapitału i wielkiej własności.
 
Państwo policyjne w państwie kapitalistycznym nie jest więc bytem jakościowo nowym, a stanowi jedynie konsekwentne rozwinięcie tradycyjnego kapitalizmu, z tą drobną różnicą, że tym razem środki przymusu i terroru zamiast na zewnątrz zostają skierowane do wewnątrz. Szczególna staje się w tym momencie sytuacja państw wegetujących na kapitalistycznych, półperyferyjnych rozdrożach - ich izolacja, odcięcie i niewielkie globalne znaczenie sprzyjają bowiem powstawaniu najbardziej nawet radykalnych i niebezpiecznych form politycznej reakcji.
 
W przypadku policyjnego-kryzysowego zaostrzania środków kontroli i przymusu zanika też pozorna demokratyczność i pluralizm imperialistycznego państwa kapitalistycznego. W warunkach braku realnego wewnętrznego zagrożenia demokracja rozwija się bowiem w kapitalizmie pod postacią trwałej, ekonomicznej dyktatury. Taki kapitalizm udaje brak politycznego zaangażowania i sili się na bezstronność, jawiąc się jako rozwiązanie czysto ekonomiczne i takie, które nie ingeruje w pozostałe obszary życia społecznego. Każdy kapitalizm epoki wzrostu i niewielkiego poziomu sprzeczności klasowych to "neutralna demokracja", której żywą i ukrytą przemocą są jednak rosnące i będące paliwem dla przyszłego kryzysu dysproporcje majątkowe. Natomiast ewoluujący w kierunku państwa policyjnego kapitalizm doby kryzysu nie stosuje już tych podchodów i nie dba też specjalnie o swój PR - zamiast tego w sposób siłowy poszerza i zwiększa swą kontrolę nad dosłownie każdą sferą życia społecznego, począwszy od tej, która najbardziej bezpośrednio dotyka walki klas, czyli od sfery polityki.
 
Umiarkowana swoboda panująca w kapitalistycznych państwach-imperiach oznacza niewolę w bombardowanych koloniach. Tymczasem bieda panująca w państwach-koloniach znosi resztki swobód, które w warunkach kryzysu grożą realnym buntem.

Komentarze

Zdjęcie tygodnia

Film tygodnia