Jesteś tu: Strona główna Artykuły Przeciw dekomunizacji!...

Przeciw dekomunizacji! /dyskusja

05/03/2018

Jak stawiać opór antykomunistycznej, antysocjalistycznej i antylewicowej fali w Polsce? Do czego prowadzi dekomunizacja i radykalizacja nacjonalistycznych nastrojów? Jak budować lewicowy opór?

Cyprian Kraszewski: Potrzebna jest nieustanna akcja propagandowa i edukacyjna. Należy promować lewicowe tradycje, ale tez obnażać prawicową propagandę. Wielu ludzi jest przeciwnych dekomunizacji i IPN-owi. Są to niekoniecznie ludzie o lewicowych poglądach, ale ich niechęć tez warto wykorzystać. Dekomunizację trzeba krytykować z różnych perspektyw, używając nawet populistycznych argumentów. Polityka IPN prowadzi do rozwoju nastrojów militarystycznych i faszyzujących. Musi być jakiś interes w finansowaniu tej instytucji. 

Natalia Pazio: Jak realizować skuteczną akcję propagandową i edukację? Bo sama w sobie jest oczywista. Reakcyjna polityka historyczna IPN to nie jest wyłącznie wynik dojścia PiS do władzy, na polu edukacji i propagandy wygrywanie narodowych kodów poznawczych zaczęło się już wiele lat temu, najpierw w podziemiu potem oficjalnie. Należy też wziąć pod uwagę, że znajdujemy się na orbicie wpływów militarnych USA. Rozbicie przez krzewienie nacjonalizmów wspólnoty europejskiej, jaka ona by nie była, jest w interesie tamtejszych neokonserwatystów i militarystów. Ma to także przełożenie na wojny na Bliskim Wschodzie.

Wracając do osi tematu: należy przede wszystkim zdać sobie sprawę z uwarunkowań i okoliczności, z relacji akumulacji kapitału do imperialistycznej polityki, militaryzmu, nacjonalizmu i w końcu faszyzmu; To jest podejście ogólne, dlatego trzeba przejść do szczegółu - jak to się kształtuje w Polsce.

Faszyzacja to zawsze polowanie na wszelkiego typu czarownice, często fikcyjne, po to żeby odwrócić uwagę. Nie będziemy mieli wpływu na poziom makro w tym układzie, nie mamy technologii, nie mamy niczego co daje nam choćby minimalną siłę względem przeciwnika, i przeciwnik wie o tym, a mimo to potrzebuje takiej narracji do reprodukcji swojego panowania. Dlatego należy działać oddolnie, trzeba wyjść do ludzi, ale nie z czarno-białą propagandą, rodem z PRL-u. Ludzie to pamiętają i nie przyjmą tego, chyba że z irracjonalnych pobudek nostalgicznych. Inicjatywa "Łapy precz od Dąbrowszczaków" jest dobrym przykładem. Rozdawanie ulotek na konkretnej ulicy, której grozi zdekomunizacja i poza historyczną wymową istotne są też czynniki praktyczne, jak zmiana zameldowania w dokumentach itd. Należy też przypominać politykom o podstawowych problemach socjalnych, a nie o kwestiach abstrakcyjnych, chodzić na posiedzenia rady miasta, na których ma być omawiany projekt dekomunizacji i aktywnie protestować.

Cyprian Kraszewski: Walka o prawdę historyczną jest bardzo nierówna. Mimo to trzeba ją prowadzić przez prasę, internet, a najlepszym pomysłem - o czym wspomniałaś - jest agitowanie wśród mieszkańców dekomunizowanych ulic. Twór kryjący się pod współczesną wersją "polityki historycznej" wpisuje się w politykę zagraniczną, a także jest kolejną legitymizacją dla kapitalizmu. Zgadzam się prawie ze wszystkim, co twierdzisz. W Polsce Ludowej nie mówiono o wszystkim, dochodziło do przekłamań, ale propaganda w PRL-u nie była tak czarno-biała jak się dzisiaj mówi, o czym też trzeba dziś mówić zamiast stawiać krzyżyk.

Na przestrzeni lat 1944-1989 zmieniał się stosunek do AK (rehabilitowano wielu po 1956), do działaczy KPP wymordowanych w 1938 (również rehabilitowanych po 1956), do Stalina itd. Wielkim plusem tamtejszej propagandy było to, że była radykalnie antyfaszystowska, że nie próbowano na przykład ocieplać wizerunku UPA - z czym mamy obecnie do czynienia. Zaś filmy propagandowe, seria książek Żółte Tygrysy itd. to były prawdziwe dzieła sztuki, nie to co dzisiejsze gnioty o "Żołnierzach Wyklętych"... Wychodziło dużo w miarę obiektywnych książek historycznych. Zgodzę się jednak z tym, że dziś powinniśmy być bardziej obiektywni, a bezmyślna, skrajna apologeza PRL może tylko nam zaszkodzić.

Konieczna jest likwidacja IPN-u. Raczej nie da się tego zrealizować bez odsunięcia PIS-u od władzy. Sama likwidacja IPN-u nie zniesie też automatycznie antykomunizmu, ale znacznie go osłabi. Trzeba wysuwać postulat likwidacji IPN-u jako instytucji, która u samych podstaw nie sprzyja prowadzeniu rzetelnych badań historycznych, bo ma charakter prokuratorski i od samego początku zdecydowanie antykomunistyczny.

Naszym obowiązkiem jest też obrona dorobku Polski Ludowej, krytyka zaś tylko z perspektywy marksistowskiej. Antykomuniści wrzeszczą o "samym occie na półkach" i kartkach, jakby tak było przez cały PRL, a "sentymentaliści", boją się wypowiadać itd. itd.

Mateusz Chudzicki: Obecnie możliwości walki z antykomunizmem w Polsce są bardzo ograniczone. Nagonka na szeroko pojętą lewicę trwa już od wielu lat i jak widzimy - są to działania skuteczne. Choć nastroje antylewicowe przybrały na sile za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości, to jednak już za wcześniejszych partii rządzących wyraźnie kształtowała się wrogość wobec lewicy.

Tutaj polscy lewicowcy popełnili błąd, gdyż zamiast wtedy zareagować, tamten okres przespali. Dzisiaj mamy związane ręce. Możemy prowadzić działalność propagandową i jak najbardziej jest ona potrzebna, jednak trzeba pamiętać, że trafia głównie do osób już przekonanych do socjalistycznego światopoglądu.

Naszą nadzieją jest najmłodsze pokolenie, które to niestety od najmłodszych dosłownie lat chłonie antylewicowe, populistyczne hasła w szkołach, na lekcjach historii czy WOS-u. Choć może się to wydawać abstrakcyjne, ale narodowcy, ze swoimi faszystowskimi poglądami coraz śmielej zapuszczają się do szkoły, organizując apele, wystawy, przemówienia itd. Oczywiście kiedy przychodzi co do czego, to nagle nie ma nikogo odpowiedzialnego za ten stan, ale cel został spełniony - nacjonalistyczne ziarno zostało zasiane na żyznym gruncie umysłów młodzieży.

Dlaczego lewica nie może choć spróbować podobnej działalności? Nikt nie mówi by z marszu ładować się do szkół z czerwonymi sztandarami i emblematami sierpa i młota, jednak uważam, że stosując metodę "małych kroków", można byłoby powoli zmieniać dyskurs coraz to bardziej na lewą stronę. Proces z pewnością długi, wyczerpujący, wymagający wielkiego zaangażowania, jednak fala faszystowskiej nienawiści nie pojawiła się z dnia na dzień. Ten proces też trwa od jakiegoś czasu. Jednak zanim się za to zabierzemy, my - lewicowcy, musimy nauczyć się współpracy oraz zaangażowania, gdyż samą kanapową działalnością, możemy co najwyżej pomarzyć o ponownym powrocie socjalistycznej myśli do łask mas.

Tymoteusz Kochan: Jesteśmy na bardzo wczesnym etapie budowania takiego skutecznego oporu. W obecnych warunkach kluczowe jest właściwe opisanie tego, co to w ogóle znaczy być socjalistą, komunistą i tak dalej. Właściwy opór przeciwko prawicowej propagandzie da tylko nasze własne świadectwo. Wersji, która przedstawia lewicę socjalistyczną, jako pogrobowców ZSRR i fanatyków Stalina trzeba skutecznie stawiać opór, nie dając się zdefiniować przez naszych politycznych przeciwników.

Nowoczesny socjalizm to ruch światowy, postępowy, zawierający w sobie zarówno bogate i różnorodne tradycje teoretyczne, jak i różnorodne praktyki. Nasze analityczne bogactwo, złożoność naszego ruchu, jego ludowo-demokratyczny charakter, słuszna krytyka systemu i inkluzywna polityka to wszystko elementy, które nie tylko stanowią o naszej tożsamości ale są też fundamentalnymi wartościami, które musimy śmielej i otwarcie pokazywać na zewnątrz.

Walcząc przeciwko stygmatyzacji i faszyzacji musimy więc po pierwsze: otwarcie pokazywać swoje rzeczywiste praktyki, po drugie: cały czas na nowo wymyślać nasz ruch i stale ewoluować i po trzecie: nie oddawać tego, co dla nas cenne, nie cofać się na pozycje z góry przygotowane przez skrajną prawicę, która sama wcale nie rozlicza się za hitleryzm, obie wojny światowe, czy zbrodnie imperializmu i rozliczne oraz stale trwające wojny. Jeśli już od razu damy zepchnąć się do głębokiej defensywy i odpowiadania za grzechy naszych pradziadków to znaczy, że cały nasz ruch jest ruchem archeologicznym, a nie faktycznie politycznym. Walka z dekomunizacją i próbami kryminalizacji lewicy socjalistycznej musi więc mieć charakter złożony i nie może stanowić pełnej obrony dawnego dorobku tylko ukazywać stan faktyczny: współczesny europejski socjalizm to ruch, który za nic nie musi się tłumaczyć, nie ma najmniejszych powodów do wstydu, patrzy w przyszłość i o jego tożsamości stanowią przede wszystkim pewne podstawowe filary programowe, naczelne wartości socjalistyczne i pewna - określana przez nas samych - praktyka.

Mitro Dymitriadis: Myślę, że konieczne jest szersze patrzenie na zjawisko, niekoniecznie lokalne, choć lokalnie jes onot mocno zaostrzone. W istocie w świecie kapitalistycznym Zachodu postępuje proces faszyzacji. Rosną kolejne nacjonalizmy, a co za tym idzie ruchy mocno antylewicowe. Oczywiście skala i zakres nie są wszędzie synchroniczne, ale postrzeganie tego, jako endemiczne zjawisko zaciemnia obraz.

Z tej perspektywy trudno się bronić szukając "schronienia" u współobywateli, ponieważ oni są maczugą sił, które procesy antylewicowe inicjują. Od dawna uważam, że to co się dzieje w Polsce to są konsekwencje procesów zewnętrznego, hegemonicznego świata i jeśli tam się nic nie zmieni to i u nas trudno oczekiwać zmian na lepsze. Na gorsze natomiast jak najbardziej... Nadzieja nie w nowej Rewolucji Francuskiej, bo we Francji prędzej Le Pen zdobędzie prezydenturę niż ktokolwiek z prawdziwej lewicy, a np. w Chinach i przechodzeniu wraz ze zdobywaną hegemonią na lewo, co jest o rząd większości bardziej prawdopodobne niż rządy Die Linke w Niemczech. Wówczas świat lewicowy pozyskałby świadomego swojej siły "protektora". Bo bez tego o odbicie się od dna może być bardzo ciężko.

Błażej Bielawski: Wehikułem polityki lewicowej opierającej się antykomunistycznej nagonce może być na pewno nowoczesna krytyka kapitalizmu opierająca się na teorii krytycznej marksizmu. Oprócz tego, że demistyfikować będzie ona klasowy i antydemokratyczny charakter panującego systemu to może być także przyczółkiem do głoszenia programu pozytywnego jakim jest program socjalizmu 2.0.

W tym kontekście potrzebne są nam jednak nowoczesne symbole socjalistyczne łączące wyzwania na przyszłość z historią walk robotniczych np. nadgryzione jabłuszko na czerwonym tle. Oprócz inteligentnej propagandy ukierunkowanej ku przyszłości i związanej z nią symboliki potrzebna jest strategia działania politycznego. Wielość istniejących miejsc antagonistycznych we współczesnym społeczeństwie kapitalistycznym każe zastanowić się nad formą ideologii socjalistycznej, która mogłaby stanowić spoiwo dla pojawiających się co i rusz ruchów kontestujących panujący ustrój. Pojawiającym się tu problemem jest to czy w warunkach hegemonii prawicowej, która nie stroni od populizmu i faszyzmu ewentualna wizja socjalistycznej własności społecznej zorganizowanej w nowoczesną produkcję realizującą niezbędne potrzeby społeczeństwa przy demokratycznej kontroli wystarczy na polityczne i moralne kierowanie ruchem masowym walczącym o sprawiedliwy i demokratyczny świat?

Tymoteusz Kochan: Ruch masowy, który walczy o sprawiedliwy i demokratyczny świat to jak na razie zupełna utopia. Przy obecnym poziomie wyobcowania, triumfie ideologii nacjonalistyczno-kapitalistycznej i indywidualizmie, który rozsadził społeczną empatię tworzenie takiego ruchu to zadanie nieomalże niemożliwe do realizacji. Dekomunizacja ma miejsce właśnie teraz dlatego, że istnieje obecnie szerokie przyzwolenie społeczne na wykreślanie wszelkiego lewicowego dorobku i eliminowanie lewicowych treści.

Nic dziwnego, że w tym samym momencie dochodzi do nowej i zupełnie paranoidalnej erupcji antysemityzmu, czy eskalacji nastrojów skierowanych przeciwko uchodźcom. To swego rodzaju pakiet łączony, który swój początek ma w kompletnym triumfie skrajnie prawicowej ideologii, która przywraca dziś w Polsce porządki z czasów przed II WŚ. Niestety dla nas - polska klasa pracująca otrzymała od tych samych sił bardzo skromne dary, które spowodowały jednak, że dziś szerokie pracujące masy wspierają działania rządu i m.in jego wysiłki dekomunizacyjne. Tu z kolei wiele zawdzięczamy poprzednim pseudoliberalnym rządom i bierności polskiej socjaldemokracji, której główne marzenie od lat pozostaje cały czas niezmienne: wkupić się w elity, nie naruszać żadnych świętości i grać rolę grzecznego pseudolewicowego reformisty. Dekomunizacja to pokłosie wyhodowanej przez prawicę "narodowej zgody", zgodnie z którą cała lewicowa i czerwona przeszłość świata oraz Polski to jedna wielka zbrodnia.

Taką wizję i wersję sprzedawano przez całe ostatnie 25 lat, a z uwagi na kolejne zdrady i kompromitacje różnych socjalliberalnych lewic nawet dziś pozaparlamentarna lewica działa w gruncie rzeczy przeciwko sobie i na własną szkodę: antykomunistyczne "lewicowe" ugrupowania trwają w swoim zaślepieniu i żyją idiotycznym złudzeniem, że trwając na swoich antykomunistycznych pozycjach wygrają z dużo bardziej antykomunistycznym i autentycznym PiS-em walkę o (ideologicznie prawicowy) elektorat socjalny. Te różnorodne przystawki do panującej hegemonii żyją dziś nadzieją, że z kato-konserwatywnego korporacjonizmu narodzi się lewicowy bunt, który jednocześnie będzie buntem antykomunistycznym.

Dlatego zadanie, które stoi teraz przed nami to przede wszystkim działalność o charakterze edukacyjnym i organizacyjnym, ale także aktywne krzewienie kultury socjalistycznej, lewicowej i zaangażowanej, która byłaby porywająca, modna, nowoczesna i nie wchodziłaby w przygotowane dla nas pułapki-schematy. Da się "zdekomunizować" historię, ale nie da się zdekomunizować żywego ruchu i stale odnawiającego się aktywu. Komunizm i socjalizm, czyli pewien projekt i stojąca za nim myśl, nie stanowią niczyjej historycznej własności i jako takie są całkowicie IPN-o-odporne i nieśmiertelne. Trzeba jednak stale je podlewać!

Komentarze

Zdjęcie tygodnia

Film tygodnia