Jesteś tu: Strona główna Artykuły "Wolnorynkowa" ideol...

"Wolnorynkowa" ideologia funduszy emerytalnych

Błażej Bielawski 03/11/2013

Marksowska refleksja na temat społecznego podziału pracy przypomina, że myśli klasy panującej są myślami panującymi społecznie.

W tym kontekście rolą neoliberalizmu jest nie tylko usprawiedliwienie polityki niskich podatków i rosnącego zadłużania publicznego państwa oraz zamaskowanie jej klasowego charakteru. Celem jest też ideologiczne wzmocnienie reżimu wyzysku i dominacji politycznej kapitalizmu, tak by język wolnorynkowego indywidualizmu ekonomicznego stał się poglądem uniwersalnym.

Ma to sprzyjać utrzymaniu podporządkowania politycznego klasy pracowników najemnych, którym trudno jest zrozumieć swoje położenie społeczne i cele walki o inny świat społeczny. W tym celu panujący dyskurs nie ustaje w wykorzystywaniu „nowej gospodarki” opartej na nowych technologiach, by zaszczepiać pogląd że kapitał finansowy stał się autonomicznym źródłem wartości. W wyobrażni społecznej procent zaczyna figurować jako kapitał w czystej postaci, tak jakby był kurą znoszącą złote jajka. Jednocześnie używa się oksymoronu zwanego kapitałem ludzkim, który zniekształca i odwraca sens marksistowskiej idei siły roboczej, tak żeby milczeć na temat sekretu waloryzacji kapitału. Jest to ważna dla kapitalistycznych stosunków społecznych stawka walki, która uniemożliwia rozpoznanie społecznego źródła zysku, produkt pracy traktując jako oddzielony od procesu produkcji. Zamiast mówić o społecznych celach gospodarki „wolnorynkowy” język wprowadza do debaty pojecie obciążeń społecznych, które wielcy i mali kapitaliści traktują jako zmorę dla ich biznesu. Terminologia obciążeń socjalnych używana przez establishment polityczny i medialny, to nic innego jak uspołeczniona część wynagrodzenia, która stanowi podstawę funduszu spożycia zbiorowego. Korzystamy z niego czasowo lub na stałe na wypadek choroby, wypadku, inwalidztwa czy osiągnięcia wieku emerytalnego.

Zaprzeczanie temu że obciążenia socjalne są częścią wynagrodzenia i wmawianie że są to koszty dodane do kosztów płacowych, to nie tylko fałszowanie sensu wynagrodzenia ale także zajmowanie pozycji ideologicznych do ofensywy politycznej, której celem jest kontestacja idei ubezpieczeń społecznych, w celu skomercjalizowania życia społecznego na modłę kapitalistyczną, to jest towarowo-pieniężną. Problemem pierwszej wagi staje się zadłużenie publiczne państwa, które przedstawiane jest jako żarłoczny moloch marnotrawiący prywatne pieniądze kapitału. Przedmiotem krytyki nie jest jednak polityka niskich podatków i jego beneficjenci czyli kapitał finansowy, które tworzą polityczny mechanizm kredytu publicznego państwa, tylko eskalowany jest obraz rosnącego długu publicznego. Sprawa jest tak przedstawiana, żeby nie można było publicznie zadać pytania dlaczego państwo dla dobra publicznego nie może opodatkować kapitału finansowego tylko zaciąga u niego kredyt, który musi spłacać pod pręgierzem rosnących stóp procentowych obligacji, monitorowanych przez rynkowe agencje ratingowe.

Nie uznając za racjonalne redukowania prywatnych dochodów na rzecz podwyższenia składek społecznych, zglobalizowany kapitalizm neoliberalny chce nas uszczęśliwić instytucją prywatnych towarzystw emerytalnych, jako jedynym i najlepszym rozwiązaniem w dziedzinie zabezpieczeń społecznych na starość. Dzięki którym, jak twierdzą jego miłośnicy, każdy tworzy sobie prywatną rezerwę finansową, która pomnożona o odsetki zostanie mu zwrócona w wieku emerytalnym. Czy rzeczywiście można te środki traktować jak skarb zakopany w domowym ogródku, który nie podlega uwarunkowaniom społeczno-ekonomicznym. Samodzielność ekonomiczna i społeczna jednostki jest trudna do racjonalnego utrzymania kiedy patrzymy na społeczeństwo poprzez materialne podstawy pracy produkcyjnej i społeczny podział pracy z nim związany.

Ujęcie społeczeństwa oparte na marksowskiej teorii wartości uzmysławia nam, że społeczeństwo to olbrzymi zbiór towarów w całości produkowanych w wyniku społecznej pracy produkcyjnej. W tym sensie uczestnicy zarówno prywatnych systemów jak i repartycyjnych jedyne co mogą zgromadzić w okresie płacenia składek, to prawo do udziału w przyszłym bogactwie społecznym. Czym bowiem byłby tytuł prawny do własności bez bieżącej pracy produkcyjnej która jest podstawą bogactwa. Åšrodki, które emeryci będą dostawać jako emeryturę muszą zostać wyprodukowane w odpowiednim czasie, bez czego tytuły własności są tylko papierem bez pokrycia. Wprowadzenie prywatnych funduszy emerytalnych nic tu nie zmieni. Chyba że jest się miłośnikiem ryzyka giełdowego poprzez uczestnictwo w funduszach inwestycyjnych prowadzących grę na rynkach finansowych i nieruchomości. Zdajemy się wtedy na ślepe i trudne do kontroli mechanizmy rynkowe, najbardziej pazerne i irracjonalne siły. Oznacza to też, że rezygnujemy z politycznej woli kontroli naszego losu społecznego na rzecz fetyszyzmu pieniądza i kapitału, zgodnie z tradycją ideologii wolnorynkowej, która nienawidzi państwa i gloryfikuje rynek.

Argumentacja „wolnorynkowa” o malejącej liczbie płatników składek i rosnącej rzeszy emerytów podkreśla i demonizuje ryzyko przekroczenia granicy społecznej tolerancji, którą jest wzrost podatków i składek społecznych. Spekulacje demograficzne i ekonomiczne oraz prognozy kryzysu z nim związane pomijają jednak bardzo istotny czynnik ekonomiczny jakim jest wzrost średniej wydajności pracy. Jeśli bowiem średnia wydajność pracy rośnie, o czym informują nas ekonomia i statystyki , to ta sama ilość pracy pozwala na więcej bogactwa, które może być źródłem dostatniego życia dla zatrudnionego i emeryta, nie pogarszając stopy życiowej pracownika. Wzrost produktywności daje podstawy do utrzymania nie jednej lecz kilku osób nieaktywnych zawodowo, jednocześnie podnosząc dochód każdego z zainteresowanych. W społeczeństwie nieustannej akumulacji, rewolucjonizacji środków produkcji oraz ludzkich umiejętności głoszenie poglądu że systemu nie stać na emerytury dla każdego jest nie tylko nie sprawiedliwe, ale też głęboko bałamutne. Problemem nie jest brak bogactwa, które w przyszłości może być jeszcze większe, problemem są kapitalistyczne stosunki własności i sposoby dokonywania repartycji społecznego bogactwa, których niesprawiedliwe mechanizmy chce przed nami ukryć ideologia wolnorynkowa.

Taki sposób ujęcia systemu świadczeń społecznych państwa nie jest poglądem science-fiction, ponieważ oprócz analizy społecznych i gospodarczych mechanizmów rozwoju, można też sięgnąć do przykładu historycznego z ostatnich dziesięcioleci, który nie tylko stworzył instytucje emerytury, ale cały system opieki społecznej z zasiłkami rodzinnymi, dla bezrobotnych , bezpłatną służbę zdrowia itd.. i jeśli tym systemem można było objąć całe społeczeństwo, a świadczenia wzrastały, to było to możliwe dzięki wzrostowi wydajności produkcji społecznej.

System repartycyjny zakładający solidarność pokoleniową rządzi się logiką opartą na idei wynagrodzenia uspołecznionego, które jest dopełnieniem wynagrodzenia podstawowego, otrzymywanego przez każdego i zastępowanego świadczeniami społecznymi w razie konieczności, dzięki pobieranym składkom. Płatnik ma zapewnioną emeryturę, której wysokość wyznaczona jest przez górne i dolne granice, tak że różnice w wysokości emerytur są niewielkie, a w każdym razie ograniczone w stosunku do wysokości dochodów. Bezpieczeństwu takiego systemu może zagrozić jedynie kryzys ekonomiczny o co w warunkach kapitalistycznych nie jest trudno lub wypowiedzenie umowy społecznej o solidarności pokoleń pod wpływem antyspołecznej akcji politycznej sił kapitalistycznych. Podstawą ekonomiczną emerytury kapitałowej jest udział w kapitale finansowym w postaci akcji i obligacji kapitałowych, w posiadaniu aktywów gruntowych czy rynku nieruchomości. Emeryturę taką otrzymają ci którzy w nie inwestują, a różnice jej wysokości będą tak duże jak możliwości do inwestowania.

Logika wynagrodzenia uspołecznionego zastąpiona jest tutaj przez logikę indywidualnego ubezpieczenia podobnego do samochodowego autocasco. Każdy ubezpiecza się w stopniu na który go stać i czy chce. Stawką toczącej się walki politycznej w dziedzinie zabezpieczeń społecznych jest sprywatyzowanie własności siły roboczej, tak żeby zawłaszczone zasoby społeczne mogli używać spekulanci giełdowi w pazernej grze o jeszcze większe prywatne bogactwo, stawiając na szali możliwość cieszenia się życiem w normalnych i godziwych warunkach. Cywilizacyjne osiągnięcie społeczne jakim jest rosnącą średnia długość życia, która wymaga od społeczeństwa by część swoich zasobów wydawała na system świadczeń emerytalnych seniorów, ma zastąpić łut szczęścia w kasynie giełdowym i łaska pańska możnych tego świata. Skutek społeczny wprowadzenia prywatnych funduszy emerytalnych będzie taki że bogaci i posiadacze uwolnieni zostaną od odpowiedzialności utrzymywania ubogich. Podziały społeczne będą jeszcze większe niż w przypadku różnicy dochodów wynikających z uwarunkowań klasowych.

Sens demonizowanej granicy tolerancji społecznej płacenia wyższych podatków i składek, którą propaganda neoliberalna przedstawia jako podeptanie wartości liberalnych i dobra publicznego, ujawnia tutaj swoje prawdziwe oblicze w postaci podziałów klasowych obywateli.

Komentarze

Zdjęcie tygodnia

Film tygodnia