Jesteś tu: Strona główna Artykuły 75 rocznica Manifestu ...

75 rocznica Manifestu PKWN

Cyprian Kraszewski 22/07/2019

Mija 75 lat od podpisania dokumentu, bez którego nie byłoby dziś polskiego państwa. 22 lipca 1944 roku podpisano Manifest Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego (PKWN), co było początkiem budowy Polski Ludowej. Rocznica ta powinna być ważna nie tylko dla ideowych polskich socjalistów, ale dla wszystkich polskich patriotów i antyfaszystów.

Celem PKWN było wyzwolenie Polski spod nazistowskiej okupacji, a  następnie odbudowa struktur państwowych, infrastruktury, a także szereg społecznych reform. Nie byłoby to możliwe bez Armii Czerwonej. Rozumieli to wszyscy, którzy „weszli do Krajowej Rady Narodowej reprezentanci stronnictw demokratycznych — ludowcy, demokraci, socjaliści, członkowie PPR i innych organizacyj”. Rozumiał to wcześniej antysanacyjny generał Władysław Sikorski, któremu daleko było do sympatii lewicowych, a tym bardziej komunistycznych.

Krajową Radę Narodową (KRN) utworzono na przełomie 31 grudnia 1943 r. i 1 stycznia 1944 r. jako narodową reprezentację na kształt parlamentu przeciwstawną "rządowi w Londynie", który wg słów Manifestu PKWN był „władzą samozwańczą, władzą nielegalną” i opierał się „na bezprawnej faszystowskiej konstytucji z kwietnia 1935 roku”. KRN za legalną uznawał Konstytucję z 17 marca 1921 roku do czasu wprowadzenia nowej konstytucji. Mamy do czynienia ze stanowczym zanegowaniem dorobku sanacyjnej Polski, jej polityki zagranicznej i socjalnej.

Antyradziecka polityka rządów w II RP odbiła się fatalnie na polskiej gospodarce, przemyśle i polityce społecznej. Ostatecznie doprowadziła do upadku, pozbawionej wiernych sojuszników, II RP. Mieli to na względzie działacze tworzący PKWN. głównie działacze Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS) i Polskiej Partii Robotniczej (PPR), którzy w porównaniu do rządu londyńskiego opowiadali się za dalszą współpracą z ZSRR. Czym byłaby Polska bez sojuszu z ZSRR, jeśli w ogóle by istniała?

Prawicowi politycy, uważający się za spadkobierców Józefa Piłsudskiego, przedstawiają II RP jako państwo niepodległe. W gruncie rzeczy daleko jej było do niepodległościowego ideału,zwłaszcza biorąc pod uwagę pewną zależność polityczną, choćby od Francji i innych państw zachodnich.

Niepodległościowa, patriotyczna propaganda w okresie sanacyjnym, czyli po przewrocie majowym w 1926 r. skutecznie zamazywała neokolonialne położenie Polski. Dobitne świadczy o tym amerykańska pożyczka zaciągnięta w 1928 r. Sytuację tę opisywał organ Komunistycznej Partii Polski, „Czerwony Standar”: w zamian za tę pożyczkę "doradca finansowy", niejaki pan Devey miał kontrolować i czerpać zyski z polskiej polityki celnej. Miał on również ingerować w politykę społeczną państwa: „Ostatnio prasa donosi, że pan Devey sprzeciwił się zaciągnięciu przez miasto Łódź pożyczki zagranicznej, a to z tego powodu, że pożyczka ta miała iść w 75 proc. na budowę domów mieszkalnych”. „Czerwony Sztandar” nazwał pana Deveya „rzeczywistym ministrem skarbu w Polsce”. Czy ta sytuacja nie przypomina nam nieco polityki obecnego rządu, który łączy propagandę  płomiennego patriotyzmu ze zdradą stanu - bardzo daleko posuniętą zależnością od USA, wbrew interesowi narodowemu?

II RP była przede wszystkim państwem peryferyjnego kapitalizmu z elementami feudalnymi. W dużym stopniu ekonomicznie była zależna ekonomicznie od Niemiec. Inicjowanie pewnych państwowych projektów nie przezwyciężyły tego kolonialnego położenia. Jasną plamą był też rozwijający się w II RP ruch spółdzielczy. To jednak nie wystarczało.

Niemieccy przemysłowcy i latyfundyści prowadzący działalność gospodarczą na terenie II RP stworzyli dogodną bazę dla działalności ruchów nazistowskich. Również ludność polska nie stawiała zbyt dużych oporów z racji na niskie poparcie władz sanacyjnych, co rozumiały różne siły patriotyczne tj. działacze antysanacyjni wokół Władysława Sikorskiego, Frontu Morges czy Związek Walki Zbrojnej.

Manifest PKWN postanowił, że „własność zrabowana przez Niemców poszczególnym obywatelom, chłopom, kupcom, rzemieślnikom, drobnym i średnim przemysłowcom, instytucjom i kościołowi będzie zwrócona prawowitym właścicielom. Majątki niemieckie zostaną skonfiskowane. Żydom po bestjalsku tępionym przez okupanta zapewniona zostanie odbudowa ich egzystencji oraz prawne i faktyczne równouprawnienie.

Majątek narodowy, skoncentrowany dziś w rękach państwa niemieckiego oraz poszczególnych kapitalistów niemieckich, a więc wielkie przedsiębiorstwa przemysłowe, handlowe, bankowe, transportowe oraz lasy, przejdą pod Tymczasowy Zarząd Państwowy. W miarę regulowania stosunków gospodarczych nastąpi przywrócenie własności”.

Po 1945 r. Polska nie tylko uniezależniła się ekonomicznie i politycznie od Niemiec, ale wzbogaciła się o Ziemie Zachodnie. Osoby, które na tych odzyskanych terenach domagają się dekomunizacji, zmieniając ulice i usuwając pomniki Armii Czerwonej, albo o tym nie wiedzą albo kwestionują przynależność tych ziem do Polski. Dlatego działalność „dekomunizatorów” można uznać za „antypolską” i nie ma w tym cienia manipulacji. Niezależności ekonomicznej od Niemiec zaś nie udało się już utrzymać po 1989 r.

Manifest PKWN daleki był od ekonomicznego radykalizmu: „Państwo popierać będzie szeroki rozwój spółdzielczości. Inicjatywa prywatna, wzmagająca tętno życia gospodarczego, również znajdzie poparcie państwa. Zapewnienie normalnej aprowizacji będzie jedną z podstawowych trosk”. Ten swego rodzaju NEP, gospodarka mieszana zbliżona gospodarczo raczej do socjaldemokracji miała być wstępem do największego w historii Polski projektu modernizacyjnego, uwzględniającego najbardziej palące potrzeby społeczne, opartego na własności państwowej.

Manifest PKWN postulował reformę rolną, co miało fundamentalne znaczenie dla kraju o strukturze bardziej agrarnej. Spełniło się marzenie przedwojennych działaczy PPS i PSL. O reformę rolną zabiegał w okresie II RP ruch spółdzielczy, głównie związany z nim, poseł PSL – Wyzwolenie, Stanisław Thugutt, krytykujący połowiczność i nieprawidłowości parcelacji w okresie międzywojennym. Zaangażowana w sprawę chłopską i Społemską spółdzielczość, była też znana pisarka, autorka „Nocy i dni”, Maria Dąbrowska, która napisała na ten temat interesującą rozprawę – „Rozdroże”.

Parcelacja wielkich majątków oczywiście spotkała się z niechęcią konserwatywnych właścicieli ziemskich, którzy wykorzystywali rożnych bandytów do ich obrony, wśród nich także i takich, których dziś określa się czasem mianem „żołnierzy niezłomnych” tudzież „wyklętych”. Mścili się oni na drobnych chłopach za parcelację. Jednomyślny kult tychże „żołnierzy” świadczy o totalnej amnezji i braku szacunku dla chłopskich korzeni. IPN demonizując reformę rolną podkreśla, że miała być ono przedsmakiem dla kolektywizacji. Do niej jednak nie doszło. Wstępowanie PGR-ów było dobrowolne. 70% własności rolnej w okresie gierkowskim to własność prywatna.

Polski przemysł, który stanowił niewielką część gospodarki w II RP został zniszczony. Dopiero jednak po II wojnie światowej mieliśmy do czynienia z industrializacją z prawdziwego zdarzenia. To też uczyniło z Polski przodującą gospodarką o charakterze przemysłowym. Dało to Polsce niezależność ekonomiczną co podkreślał nawet kojarzony raczej z prawicą ekonomista, Witold Kieżun. Ani w okresie międzywojennym, ani w III (czy IV) RP, Polska nie była ekonomicznie niezależna.

Manifest PKWN stawiał sobie za cel nie tylko odbudowę infrastruktury sprzed II wojny światowej. „Jednem z najpilniejszych zadań Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego będzie na terenach oswobodzonych odbudowa szkolnictwa i zapewnienie bezpłatnego nauczania na wszystkich szczeblach. Przymus powszechnego nauczania będzie ściśle przestrzegany. Polska inteligencja zdziesiątkowana przez Niemców, a zwłaszcza ludzie nauki i sztuki zostaną otoczeni specjalną opieką. Odbudowa szkół i szpitali zostanie natychmiast podjęta”.

Analfabetyzm był jedną z plag II RP. Na niektórych terenach wynosił on nawet 80%. Wyeliminowano go w Polsce Ludowej.

Inną plagą II RP był głód mieszkaniowy. Problemowi temu nieomalże sprostała Polska Ludowa, a jedynym argumentem, że było inaczej są paszkwile Barei tj. serial „Alternatywy 4”. Kontestatorom realnego socjalizmu trudno jednak było znaleźć bezdomnego w latach 80, zaś jakieś 53% Polaków mieszka dziś wciąż w blokach wybudowanych przez Polską Rzeczpospolitą Ludową.

Podpisanie Manifestu PKWN w 1944 to symboliczny początek polskiego państwa socjalistycznego. Jak by wyglądała Polska bez niego? Czy przeprowadzono by wyżej wspomniane społeczne reformy? Czy istniałoby jakiekolwiek państwo polskie?  Całkiem prawdopodobnie, że nie. Mogło to być państwo z innymi granicami. Mogło to być państwo peryferyjnego kapitalizmu. Można tworzyć różne alternatywne historie, te zazwyczaj pozbawione są jednak umocowanie w rzeczywistości.

Antykomunistyczni spadkobiercy rządu londyńskiego twierdzą, że mogło być inaczej, a nawet lepiej w ramach dajmy na to europejskiego państwa socjaldemokratycznego lub chadeckiego. Nie przychodzi im jednak do głowy to, że fakt ścisłego sojuszu z ZSRR mógł być koniecznością dla powyższych reform socjalnych i kształtu takich a nie innych granic. Fakt znalezienia się Polski w obozie państw socjalistycznych miał fundamentalne znaczenie dla kształtu Europy. Europejskie państwa kapitalistyczne sięgały po rozwiązania socjaldemokratyczne by uniknąć rewolucji socjalistycznej i odpowiedzieć na prawa socjalne, które wywalczyła klasa robotnicza bloku socjalistycznego. Po upadku ZSRR te same zachodnie państwa rezygnują stopniowo z mechanizmów państwa opiekuńczego. I tego też nie chcą przyjąć do wiadomości polscy socjaldemokraci odcinający się od dorobku Polski Ludowej.

Każda osoba o lewicowych poglądach, a także każdy patriota i antyfaszysta powinien 22 lipca uważać za ważny dzień. Przyczynił się on do triumfu nad hitleryzmem, odbudowy Polski po wojnie i postępowych reform. Bez Manifestu PKWN nie byłoby polskiej państwowości, chociaż ta od czasów „reformy” Balcerowicza stale już kuleje.

Komentarze

Zdjęcie tygodnia

Film tygodnia