Jesteś tu: Strona główna Artykuły Planeta zdycha, ale ma...

Planeta zdycha, ale mamy Big Maca!

Tymoteusz Kochan 10/11/2019

Z zachwytem na temat upadku Muru Berlińskiego występował w TOK FM Tomasz Lis, dla którego koronnym dowodem na wielką emancypację dokonaną za sprawą upadku Bloku Wschodniego jest to, że na Wschodzie po 89’ również pojawiły się Mcdonalds’y i również zaczęto karmić ludzi chemibułkami z mrożonym kotletem.

Czy zachwyt nad kapitalizmem w zamian za wiecznie-"świeże"-bułki ma sens?

Jest rok 2019. Ślepa i bezkrytyczna fascynacja Zachodem to zjawisko, które na szczęście jest już głównie zjawiskiem pokoleniowym i przynależy zasadniczo do grona starzejących się już zwycięzców transformacji. Być może piewcy „wolności” będą zaskoczeni, ale pokolenia urodzone po transformacji w większości nie czerpią już szczęścia z wpychania w siebie trującej żywności. Tak tanio się nie sprzedajemy. A współczesna młodzież zamiast bułek z fast foodów szuka już raczej slowfoodu, który przynajmniej nie dawałby raka i był przygotowany z nieco bardziej ekologicznych składników.

Ciekawostka: jedzenie, które przed upadkiem Muru było tym normalnym - w czasach "wolności" leży już niestety w specjalnych sklepach ekologicznych i stać na nie tylko 20% najbogatszych.

Na szczęście świadomość dotycząca wad kapitalizmu również jest coraz bardziej powszechna, a oderwane od rzeczywistości elity, które należą do wąskiej grupy beneficjentów przemian nie mają już łączności ze zbiorowym doświadczeniem. W kinach triumfuje właśnie film „Joker”, gdzie główny bohater zostaje wtrącony w chorobę psychiczną przez osaczające go, toksycznie-wolnorynkowe i karmiące się iluzjami sukcesu społeczeństwo.

Moi rówieśnicy cierpią dziś najczęściej wieczną niepewność zatrudnienia, cierpią na brak elementarnego poczucia bezpieczeństwa pracy. Żyją od pierwszego do pierwszego, karmią się wysoce przetworzonym jedzeniem, nie stać ich na żadne mieszkanie, a o realnej zdolności kredytowej mogą sobie pomarzyć. Przybywa nam głównie chorób, nasze powietrze śmierdzi, a "wyjście na dwór" to wizyta w rurze wydechowej. Tymczasem na starość będzie czekała na nas albo bieda z głodową emeryturą lub też całościowa ekologiczna katastrofa. Ale może – dzięki bardzo silnym lekom - naprawdę mógłby panować większy optymizm... Tyle, że do dobrego specjalisty czeka się obecnie jakieś ~2 lata.

Upadek muru to przede wszystkim symboliczny upadek projektu socjalistycznego. Dodajmy: projekt ten był – jak dotąd – najambitniejszym realnie wdrażanym projektem równościowym w historii nowoczesnej Europy. Wystarczy wymienić, że w Polsce Ludowej pensja dyrektorska była zaledwie dwu-, trzykrotnie większa od pensji szeregowych pracowników z tego samego zakładu. Rozpiętość dochodów od płacy minimalnej do najwyższych stawek w epoce Edwarda Gierka mieściła się w przedziale 1,5 – 7 tys. złotych. To, czego dziś domagają się politycy Razem – powiązania płac posłów z płacą minimalną – było obecne w PRL-u i wcale nie dotyczyło tylko samego Sejmu. Odgórna i ogólna dyrektywa oraz założenie teoretyczne były takie, że nierówności należy minimalizować, ponieważ są szkodliwe. Z perspektywy żyjącej współcześnie młodej osoby i ciągłego życia na śmieciówce aż trudno jest w to uwierzyć… A jednak ważniejszy okazał się Big Mac®... A może WieśMac®?

W pakiecie z bułką z Maca jest i podziemie aborcyjne. W zestawie są też nowości: bezrobocie i bezdomność.

W okresie realnego socjalizmu dokonaliśmy postępu. Staliśmy się społeczeństwem egalitarnym, z dobrym dostępem do edukacji, z przejrzystymi ścieżkami awansu, które umożliwiły milionom ludzi wejście na wyższy poziom życia społecznego. Te zdobycze zostały jednak całkowicie zaprzepaszczone. Bo kiedy zaimportowano do nas kapitalizm zaimportowano też: bezrobocie, bezdomność, prywatyzację opieki zdrowotnej, szalejące nierówności dochodowe i majątkowe, kryzys na rynku mieszkaniowym i hegemonię prywatnych deweloperów, czy niepewność zawodową i umowy śmieciowe. Polska specyfika wzbogaciła jeszcze to wszystko o zakaz aborcji, galopujący konserwatyzm i totalną dominację prawicowego kościoła, który poluje obecnie na homoseksualistów i kobiety. Ten sam kler sprawuje zresztą obecnie swe rządy przy pomocy partii o wyraźnie nacjonalistycznym charakterze. Deklaratywnie prawicowy charakter PiS-u jakoś nie przeszkadza mu jednocześnie w niszczeniu polskiej oświaty, polskiej kultury, czy piętnowaniu publikacji naukowych w języku polskim, jako mniej ważnych.

Upadek Bloku Wschodniego wraz z bezrefleksyjną, ślepą na argumenty prywatyzacją i promocją rynkowego darwinizmu doprowadził do zapaści cywilizacyjnej. Np. w Rosji, gdzie liczba ludności po wywołanym przez transformację kryzysie demograficznym spadła o wiele milionów. Niemcy Wschodnie również nie dogoniły Niemiec Zachodnich, co widać podróżując dziś po miejscowościach dawnej NRD, gdzie często trudno jest na ulicy spotkać żywego człowieka i gdzie domy są tańsze niż w Polsce. Za jednym zamachem za święte uznano wyłącznie wartości kapitału. W przypadku wszystkich państw dawnego obozu zapanował więc zwyczajny kapitalizm: zapanowało rozwarstwienie, a wszelki postęp dokonał się kosztem milionów wykluczonych. Dokonano też rabunkowej deregulacji gospodarczej i przy pomocy agentów obcego wpływu sprywatyzowano i rzucono na zewnętrzny rynek, co tylko się dało. Wciąż warte bułki z chemikotletem?

Zachwyt nad „byciem Zachodem” jest dziś tak samo aktualny jak zachwyt nad gospodarką Stanów Zjednoczonych, gdzie 45 milionów ludzi żyje obecnie dzięki kartkom na jedzenie przekazywanym przez opiekę społeczną.

Kolejny fakt: osoby przewlekle chore w USA, kolebce tej fastfoodowej "wolności", mogą w ogóle nie otrzymać ubezpieczenia, a biedni-chorzy i nieubezpieczeni po prostu umierają. Ogółem wszystko to, co dobre dla równości i świata pracy w naszym regionie jest pozostałością po historii europejskich walk klasowych, pozostałością po europejskich państwach opiekuńczych stworzonych w celu konkurowania z socjalizmem, lub po samym realnym socjalizmie.

Bo nie nastąpił też żaden wieszczony w okresie upadku muru „koniec historii”. Tomasz Lis nie będzie jadł swoich burgerów wiecznie i na-zawsze-szczęśliwie. Proroctwo Fukuyamy (z którego sam się już wycofał) dotyczące nadejścia nowej i wiecznej ery zachodnich demokracji liberalnych okazało się fałszywe i naiwne. Brutalny, neoliberalny kapitalizm okazał się mieć bardzo wysoką cenę, zniszczył też wszelkie idealistyczne wyobrażenia o demokracji.

I to szczególnie liberałowie nie mają się dziś z czego cieszyć. Nie mogą nawet mówić: „a nie mówiłem?”. W wielu państwach już triumfuje znienawidzony przez nich „populizm”, który odchodzi od starego neoliberalizmu (i liberalizmu) na rzecz państwowych interwencji w gospodarkę, dodając do tego skrajną prawicę. Zamiast triumfu swobód mamy powszechną inwigilację i kupowanie głosów przez bogatych, których stać na wyborcze reklamy w internecie. Zamiast praworządności – zdegenerowane państwa kapitalistyczne, które umożliwiają topienie uchodźców, dokonywanie kolonialnych interwencji zbrojnych na Bliskim Wschodzie i które przymykają oczy na restaurację prawicowych dyktatur o zbrodniczym charakterze: jak ma to miejsce np. w przypadku Erdogana, który wprost grozi Kurdom, że zmiażdży ich głowy (i groźby te krwawo spełnia).

Kosztem „triumfu” kapitalizmu, kosztem tego Big Maca jest też niechybna katastrofa ekologiczna, która już przyniosła zagładę znacznej części żyjących gatunków.

Może więc o to chodziło z tym „końcem historii”?

Za drzwi, by celebrować niszczycielski dla planety konsumpcjonizm, wyrzucono socjalistyczne papier i szkło, a zastąpiono je plastikiem, który obecnie utworzył już na Pacyfiku własne wolnościowe królestwo – wyspę. System, który wyrzucono był w stanie nie tylko lepiej radzić sobie z tego typu kryzysami, ale też nie stawiał na piedestale samego zysku. Kapitalizm to zaś system stworzony wręcz do podzielenia i zgładzenia ludzkości.

I jeśli faktyczną miarą wolności dla wszystkich jest zapychanie się tą sztuczną wołowiną to wolność ta wciąż jest niedostępna dla 2/3 globalnego społeczeństwa, a fakt, że korzysta z niej uprzywilejowana 1/3 spowoduje, że całość spotka katastrofa.

 

Smacznego!

Komentarze

Zdjęcie tygodnia

Film tygodnia