Jesteś tu: Strona główna Artykuły Hodowla zwierząt a pr...

Hodowla zwierząt a protesty społeczne

Cyprian Kraszewski 10/12/2019

Do jakich zagrożeń przyczynia się hodowla zwierząt w perspektywie globalnej, lokalnej, ekologicznej, a także… klasowej? 

Ojcom marksizmu tematyka ekologiczna nie była obca.  Fryderyk Engels pouczał, że należy zachować Ziemię dla przyszłych pokoleń. Człowiek to nie tylko podmiot historii, ale ma również olbrzymi wpływ na kształtowanie środowiska. Ojcowie marksizmu byli świadomi zagrożeń jakie niesie ze sobą działalność człowieka w gospodarce kapitalistycznej.  Ich krytyka kapitalizmu nie omijała problemu nowoczesnego rolnictwa i szkód jakie ono wyrządza przyrodzie. Zauważyli oni, że kapitalistyczne rolnictwo przyczynia się do zaburzenia ekosystemu i masowego wylesiania. Ponadto, ma wpływ na zmiany klimatyczne i rozwój licznych chorób.

 

Rolnicze protesty przeciwko redukcji produkcji mięsa

W październiku 2019 roku odbyły się największe protesty rolnicze w historii Holandii. Rolnicy protestują przeciwko narzuconej przez rząd holenderski redukcji hodowli mięsnej. Około połowa hodowli bydła i trzody chlewnej ma zostać zamknięta pod presją europejskiej polityki ograniczania CO2 i innych gazów cieplarnianych tj. metanu i azotu. Jest to element zwalczania globalnego ocieplenia.

Rolnicy holenderscy sprzeciwiają się obarczaniu ich winą za zmiany klimatyczne. Protesty rozpoczęły się w maju 2019 roku. Były kontynuowane 1 i 16 października. Demonstracje rolnicze sparaliżowały ruch uliczny. 1 października ponad 2 tysiące traktorów spowodowało około 100 - kilometrowy korek. Około 10 tysięcy osób uczestniczyło w manifestacjach. 16 października w stronę Hagi wyjechało około 4 tysiące ciągników. Bardzo wymowna była polska reprezentacja uczestnicząca w proteście. Protesty poparła „elita” polskich hodowców. Do Holandii zawitał między innymi jeden z liderów branży futrzarskiej w Polsce, Szczepan Wójcik.

Podobne protesty odbyły się 22 października w Niemczech, jednak już bez takiego rozmachu. W niemieckich protestach rolniczych wzięło udział kilkanaście tysięcy osób, zaś setki traktorów blokowało Monachium, Bayreuth i Wuerzburg.

Czy ta fala dotrze do Polski? Póki co rząd Prawa i Sprawiedliwości nie chce się podporządkować europejskiej polityce klimatycznej. Może jednak należałoby zauważyć, że przemysłowy chów zwierząt bardziej przyczynia się do zanieczyszczeń niż np. elektrownie węglowe. Woli politycznej jednak na razie brakuje.

Protesty te należy traktować jako bunt większych lub mniejszych biznesmenów, którzy nie chcą przyjąć do wiadomości, że ich działalność jest szkodliwa dla środowiska. Jak pisał Steven Rosen we wprowadzeniu do książki „Dieta ponad materią”: „jednym z czterech gazów przyczyniających się do tworzenia efekty cieplarnianego jest metan. 1,3  miliarda sztuk bydła na świecie wytwarza 1/5 metanu do atmosfery. (…) Gdyby (…) tego uniknięto, byłby to ogromny krok w stronę rozwiązania problemu globalnego ocieplenia[1].

 

Protesty przeciwko fermom w Polsce

Tymczasem w Polsce toczą się protesty o zgoła przeciwnej intencji. Mowa o oddolnych protestach mieszkańców sąsiadujących z fermami lub takich, którzy nie godzą się na budowę ferm w swojej okolicy. „Viva! Akcja dla zwierząt” czy „Otwarte Klatki” popierają, a nawet dołączają czynnie do tych protestów. Jednak z inicjatywą wychodzą ludzie, którzy niekoniecznie są wegetarianami. Protesty są wymierzone głównie przeciwko fermom norek, chlewniom i kurnikom-brojlerom. Niestety włodarze miasta mają zazwyczaj „inwestycyjny fetysz”.

Budowie kurzej fermy sprzeciwiali się  np. mieszkańcy gminy Łopuszko. Teren ten objęty jest ochroną programu Natura 2000. Mimo to wójt dał inwestorowi zielone światło[2]. Przeciwko fermie kurzej protestowali niedawno mieszkańcy Bracholina i Werkowa, gminy Oleśnica[4], gminy Mroczno[5]. To tylko niektóre protesty...

Jak podaje strona STOP Fermom Koalicja Społeczna, od 3 do 5 mln ton mięsa kurczaków, czyli około połowa wyprodukowanego w Polsce, wędruje za granicę, w tym nawet do RPA. Włosi jednak uznali polski drób za jeden z najniebezpieczniejszych produktów spożywczych, za sprawą salmonelli.

Protesty toczą się również przeciwko hodowli zwierząt futerkowych. Kiedy w Europie rezygnuje się z hodowli zwierząt na futro, w Polsce nadal utrzymuje się ona pod presją futrzarskich lobbystów. Część państw wprowadziła zakaz, część zaś dała czas na wygaszenie hodowli. Stawiana za wzór przez część socjaldemokratów Dania wypada dość mizernie na tle tej tendencji, jako jeden z przodujących krajów w dziedzinie hodowli norek. Nie jest to państwo dobrobytu dla zwierząt.

Wracając na grunt polski: środowiska prawicowe m.in. ojciec Rydzyk, podkreślają „narodowy charakter” ferm futrzarskich. „Przemysł” ten jednak rozwija się często w oparciu o kapitał duński czy holenderski[6]. Rząd Prawa i Sprawiedliwości, szczególnie Jarosław Kaczyński chciał zakazać hodowli zwierząt przeznaczonych tylko na futro. Ostatecznie rząd skapitulował pod presją rodzimego kapitału. Przyczynił się do tego m. in. Szczepan Wójcik, gigant na rynku futrzarskim, a także… sam Rydzyk.

Na antenie TV Trwam produkcji futer bronił, Marek Miśko. To postać szczególnie aktywna w prawicowych mediach. Bronił on „przemysłu” futrzarskiego odwołując się do polskiego interesu narodowego, „cywilizacji łacińskiej”, posuwając się do solidarystycznego populizmu, występując także w „obronie pracowników”. Zgrabnie przemilczał fakt dominacji śmieciowego zatrudnienia i pracy na czarno w branży futrzarskiej. Na marginesie, Miśko jest również znany z uwielbienia dla Bogdana Chazana i jego „pro-życiowej” aktywności oraz z miłości do „Żołnierzy Wyklętych”.

Większość Polaków popiera zakaz hodowli zwierząt na futra. Poparcie dla zakazu waha się od 59% do 73%. Branża futrzarska ma za nic demokratyczny głos Polaków. Zysk hodowców jest ważniejszy niż demokracja, ludzkie zdrowie i środowisko. Cały czas jednak toczy się walka przeciwko hodowli zwierząt futerkowych. Przeciwko fermom norek protestowali również mieszkańcy takich miejscowości jak: Baranowo[7], Samlino[8], Piskory[9], Chlewiska, Cukrówka, Zaława[10]. To tylko kilka przykładów.

Przeciwko hodowli świń protestowali m. in. mieszkańcy Czarnej Dąbrówki. Protestujący zostali oskarżeni przez właściciela chlewni o niszczenie mienia i groźby karalne. Sprawa trafiła do sądu, oskarżeni protestujący zostali uniewinnieni. Mieszkańcy tej miejscowości protestowali od 2015[11]. Inne protesty mają miejsce np. w gminie Wodzierany[12], w Przygłowie[13], w Olszy[14],w Dębinie[15] itd.

Około rok temu miały miejsce protesty przeciwko ostrzałowi dzików. Organizacje rolnicze apelowały i apelują o wyeliminowanie wirusa ASF, którego nośnikiem mają być dziki i świnie. Może to jednak hodowców świń należy winić za rozprzestrzenianie tego wirusa? Na pewno należy obarczyć ich nieznośny dla mieszkańców smród.

Zdecydowana większość wyprodukowanych w Polsce jaj, futer czy mięsa przeznaczona jest na eksport. Mało kto w Polsce zauważa protesty mieszkańców sąsiadujących z fermami futrzarskimi czy wielkimi brojlerami kur niosek. Futrzarze czy kurnikarze mają  więcej do powiedzenia od mieszkańców, którym odór z tych ferm zatruwa życie.

Protestów tych jest więcej, oto ich mapa.

Nie jest to jednak tylko problem lokalnego smrodu. Fermy to producenci wirusów, które przenoszą się poza fermy i mogą przyczynić się np. do wybuchu pandemii[16], ptasiej lub świńskiej grypy itd.

 

Globalna perspektywa

O spustoszeniu środowiska przez hodowlę przemysłową pisał m. in. Jonathan Safran Foer. Jego pozycja „Zjadanie zwierząt” opisuje ewolucję tejże hodowli w gospodarce kapitalistycznej i tworzenie karteli w tej dziedzinie. Pierwsza przemysłowa rzeźnia postała w latach 20 XIX wieku, w Cincinnati. Przełomem przemysłowej produkcji mięsa było wprowadzenie taśmy produkcyjnej przez Henry’ego Forda[17]. Rozwój kapitalizmu przyczyniał się do coraz większego i bardziej powszechnego cierpienia zwierząt.

Foer daleki jest jednak od wegańskiego radykalizmu. Kartelowej produkcji przeciwstawia drobnochłopski ideał, wolny od ciasnych klatek. Opisuje nawet obrońców praw zwierząt pracujących na drobnych farmach. Byłbym bardzo ostrożny w obronie rozdrobnionej własności rolniczej. Drobna produkcja zwierząt jest rzeczywiście mniej szkodliwa dla środowiska. Często też warunki dla zwierząt są bardziej znośne, ale nie oszukujmy się idyllicznymi widokami szczęśliwych zwierzątek. Przede wszystkim nie znika problem marnotrawstwa wody czy produkcji pożywienia przeznaczonego dla zwierząt.

Masowa produkcja mięsa wiąże się wylesianiem ogromnych obszarów. Problem ten obecny był już w XIX wieku i zwrócili na niego uwagę między innymi Marks i Engels[18]. W czasach neoliberalizmu przypiera formy skrajne. Całkiem niedawno prezydent Brazylii, Jair Bolsanaro, popierany przez latyfundystów, postanowił zrobić miejsce dla upraw soi wypalając Puszczę Amazońską. Większość produkcji sojowej nie jest przeznaczona na kotlety i pasztety dla wegan oraz wegetarian. Około 90% światowej produkcji soi przeznacza się na paszę dla zwierząt.

Jak zauważa Foer: „Aby wyprodukować 1 kalorię z mięsa, potrzeba aż 26 kalorii z paszy”. Dalej pisze: „Jaką zbrodnią jest więc chów przemysłowy, na który co roku zużywa się 756 milionów ton zboża i kukurydzy? Taką ilością można by wykarmić 1,4 miliardów osób żyjących w skrajnej nędzy. (…) na potrzeby hodowli przemysłowych przeznacza się jeszcze 220,5 miliony ton soi, czyli około 98 procent rocznych plonów[19]. Kraje w których panuje głód lub niedożywienie (np. Gwatemala) eksportują zboża na paszę dla zwierząt, pozbawiając pożywienia rodzimą ludność. Zmniejszenie produkcji mięsa zredukowałoby głód na świecie.

 

Klasowa perspektywa

W branży mięsnej czy futrzarskiej panują także fatalne warunki pracy. Problemem są śmieciowe warunki zatrudnienia, praca na czarno, a także choroby psychiczne pracowników.

Na choroby psychiczne pracowników rzeźni zwraca uwagę Ilona Rabizo, autorka książki „W kieracie ubojni”. Praca w ubojni wiąże się z takimi zaburzeniami jak PTSD (zespół stresu pourazowego) i PITS (stres pourazowy wywołany uczestnictwem). Przyczynia się to do późniejszych aktów agresji, przestępczości i przemocy domowej.

Skrajny przypadek psychicznych konsekwencji kontaktu z przemysłem mięsnym opisał wyżej wspomniany autor „Zjadania zwierząt”. Pewien hodowca świń zabił 12 kobiet i zawiesił je potem na hakach przeznaczonych do świńskich tusz. Na marginesie, konsumenci nie będąc świadomi, że jedzą ludzkie byli przekonani, że jest ze świni[20].

Mało kto dobrze psychicznie znosi systematyczne zabijanie zwierząt i odór, dlatego w branży tej panuje duża rotacja. Foer zauważył: „Do pracy najlepiej nadają się obcokrajowcy nielegalnie przebywający na terenie kraju, ale biedni imigranci, którzy nie znają języka, też się sprawdzają. W większości amerykańskich rzeźni łamie się prawa człowieka. Brak szacunku dla pracowników jest nierozerwalnie związany z produkcją taniego mięsa[21]. To jedna z najbardziej dehumanizujących form wyzysku.

 

Podsumowanie

Redukcja hodowli zwierząt, a nawet całkowita rezygnacja z niektórych jej gałęzi to dziejowa konieczność. Hodowlę zwierząt futerkowych należałoby likwidować w pierwszej kolejności. Produkcja futer to zbędny luksus, kaprys przez który cierpią i zwierzęta, i ludzie, tylko po to by osoby bardziej zamożne mogły nosić na sobie „cmentarz”.

Jeśli uznany produkcję mięsa za marnotrawstwo, to tym bardziej produkcja futer jest niczym innym, jak wyrzucaniem jedzenia w luksus dla nielicznych. Szczególnie szkodliwa w tym kontekście jest hodowla mięsożernych lisów, norek czy fretek (na marginesie, uznanych przez niektórych za domowe pupile).

Przewód pokarmowy człowieka przeznaczony jest do diety roślinnej, jednak człowiek od czasów starożytnych postawił na udomawianie zwierząt. Na przestrzeni rozwoju cywilizacji do czasów hodowli przemysłowej, mięso było jednak najczęściej luksusem dla klas posiadających. Dziś mięso jest nieosiągalnym luksusem dla ubogiej ludności krajów tzw. „Trzeciego Świata”. To tam żyją też ludzie, którzy najbardziej ucierpią na globalnym ociepleniu, do którego przyczynia się m. in. hodowla zwierząt. Jego masowa produkcja wiąże się jednak z poważnymi kosztami  również dla tzw. „krajów rozwiniętych”. 

Decyzję o diecie pozostawiam rozwadze czytelnikom. Bez względu jednak na osobiste wybory, kapitalistyczna maszyneria produkuje olbrzymie ilości mięsa tanim kosztem. Tanim kosztem tylko dla kapitalisty. Wiele z tego mięsa się marnuje, a koszty środowiskowe są ogromne. Zastąpienie jego spółdzielczą produkcją w rolnictwie i kooperatywami spożywczymi byłoby krokiem w dobrym kierunku, jednak nie rozwiązałoby wszystkich problemów związanych z hodowlą zwierząt, która sama w sobie jest zwyczajnie szkodliwa. Co robić? Przede wszystkim już teraz należy popierać protesty społeczne przeciwko kolejnym cuchnącym fermom.



[1] S, Rosen, Dieta ponad materią. Weganizm a religie świata, Wrocław 2000, s.29.

[2]https://kielce.tvp.pl/44241524/mieszkancy-protestuja-nie-dla-budowy-fermy-kur-w-naramowie?fbclid=IwAR1cslMyXraUeMlesN9rMUv7vgO7luNwQVc7Bd9swKVWz3PwBHVwwCSVIOo

[3]https://echodnia.eu/swietokrzyskie/w-strzelcach-ma-powstac-ogromna-ferma-drobiu-mieszkancy-gminy-olesnica-mowia-stanowczo-nie/ar/c1-14313883?fbclid=IwAR0lvuzhnBB15Givka6_3gFadzGSap8hq8i_fzeQ3fXgNwRPwoZ7jxEHZx8_

[4]https://echodnia.eu/swietokrzyskie/w-strzelcach-ma-powstac-ogromna-ferma-drobiu-mieszkancy-gminy-olesnica-mowia-stanowczo-nie/ar/c1-14313883?fbclid=IwAR0lvuzhnBB15Givka6_3gFadzGSap8hq8i_fzeQ3fXgNwRPwoZ7jxEHZx8

[5] https://www.otwarteklatki.pl/holenderski-przemysl-futrzarski-w-polsce/

[6]https://poznan.wyborcza.pl/poznan/1,36001,20566942,protest-w-baranowie-mieszkancy-nie-chca-norek-za-sasiadow.html

[7] https://kamienskie.info/mieszkancy-zbieraja-podpisy-nie-chcemy-fermy-norek/

[8] http://radiopoznan.fm/informacje/pozostale/protest-mieszkancow-ws-fermy-norek

[9]https://echodnia.eu/radomskie/mieszkancy-gminy-chlewiska-nie-chca-zyc-w-smrodzie-bedzie-protest-przeciwko-fermom/ar/9780501

[10]https://dziennikbaltycki.pl/mieszkancy-czarnej-dabrowki-ktorzy-protestowali-przeciwko-swiniarni-zostali-uniewinnieni/ar/c8-14417719

[11]https://dzienniklodzki.pl/protest-przeciwko-chlewni-w-gminie-wodzierady-mieszkancy-nie-chca-hodowli-swin-kolo-lasku/ar/13904314

[12] https://piotrkowtrybunalski.naszemiasto.pl/tag/stop-chlewniom-przemyslowym

[13]https://www.se.pl/wroclaw/w-planach-jest-chlewnia-na-2000-swin-mieszkancy-boja-sie-smrodu-i-zanieczyszczen-audio-aa-mREd-RW91-aj7H.html

[14]https://poznan.tvp.pl/42663487/cuchnaca-inwestycja-pod-gnieznem-mieszkancy-debiny-protestuja-przeciwko-swiniarni

[15] J. S. Foer, Zjadanie zwierząt, Warszawa 2013, s. 143.

[16] Tamże, s. 117.

[17]https://forhumanliberation.blogspot.com/2018/05/2931-marxs-ecological-notebooks.html?fbclid=IwAR2CdTSuxgmYRB12RUC7xu0NV9lhlN0OjpXYuXdEMnHNagyR28m9ay8MjRI

[18] J. S. Foer, Zjadanie zwierząt, Warszawa 2013, s. 241.

[19] Tamże, s. 242.

[20] Tamże, s. 148.

Komentarze

Zdjęcie tygodnia

Film tygodnia