Jesteś tu: Strona główna Artykuły Mistrzowie Wojny

Mistrzowie Wojny

Maciej Sikora 19/01/2014

„Master of War” Bob Dylan 1963

 

Przybądźcie mistrzowie wojny.

Zbudowaliście ogromną broń,
Stworzyliście latającą śmierć,

Zbudowaliście wszystkie bomby.
I skryliście się za murami,   

I skryliście się za biurkami.
Lecz musicie wiedzieć,
Że potrafię was przejrzeć.

 

Mistrzowie wojny, twórcy wojny. Politycy. Libertarianie, liberałowie – zwolennicy wolnego rynku twierdzą, że państwo powinno angażować się jedynie w sprawy obrony, a środki, którymi dysponuje winno przeznaczać na rozwój militarny. Skoro potrzebna jest obrona to znaczy, że istnieje ryzyko ataku. Ataku ze strony innych państw. Atakują i zagrabiają ziemię, surowce, przejmują przemysł. Działają w imię imperialistycznych interesów klas posiadających.

Tacy ludzie jak Korwin-Mikke uważają, że wojsko powinno być cały czas w ruchu, wciąż na misjach. Tacy ludzie przedstawiają nam wizję wolnorynkowego świata jako jednego wielkiego pola bitwy. Teoria „zbitej szyby” nijak ma się do rzeczywistości, ponieważ kapitalizm nie jest systemem racjonalnym, lecz systemem nastawionym na szybki i wysoki zysk dla najbardziej z wpływowych grup interesów. A wojna ten zysk napędza – firmom zbrojeniowym, prywatnym firmom ochroniarskim, które zastępują żołnierzy (Irak), wszystkim firmom obsługującym wojsko.

Chcą łatwego dostępu do broni dla wszystkich tak, aby każdy mógł obronić się przed napaścią. W zasadzie, aby mógł chronić swej własności, bo wolny rynek wytwarzając olbrzymie nierówności ekonomiczne, przyczynia się do eskalacji przestępczych zachowań. Z jednej strony mamy bogate, strzeżone osiedla, na których mieszkają nieliczni bogaci, a z drugiej olbrzymie dzielnice biedy. Biedy, która nierzadko sprowadza na przestępczą ścieżkę. Jaskrawym przykładem takiego stanu rzeczy jest Brazylia sprzed kilkunastu lat, gdzie bogaci wynajmowali policjantów po godzinach pracy, do „sprzątnięcia” ulic z niepożądanego elementu. Często były to dzieci[1].

 

Noszenie przy sobie broni to nie oznaka bezpieczeństwa

- tylko objaw życia w ciągłym strachu!

Libertarianie na uzbrojenie służb chcą przeznaczać publiczne środki, czyli środki zgromadzone z naszych minimalnych podatków. I na nic więcej. Weź do łapy pistolet i sobie radź! Oczywiście wolny rynek piętrzy masę problemów społecznych, więc albo je zastrzel, albo palnij sobie w łeb jeśli jesteś na to zbyt uczciwy i nie możesz sobie poradzić. W USA, gdzie dostęp do broni jest w zasadzie nieograniczony, skoro nawet dzieci dostają ją w prezencie od rodziców, jak często dochodzi do strzelanin w miejscach publicznych?

 

Kapitalizm to wojna – militarna i ekonomiczna.

Jako socjalista mówię – nie. Nie chcę, aby moje pieniądze finansowały przemysł wojny. Chcę, aby z moich pieniędzy finansowane było rzeczywiste publiczne bezpieczeństwo: dobra opieka zdrowotna i oświata. Aby powstawały miejsca pracy zapewniające byt, nie skazując nikogo na przestępcze życie. Aby rozwijała się kultura rozbudzająca świadomość i otwierająca na to, co nieznane, a dzięki poznaniu budująca poczucie bezpieczeństwa, otwartość i tolerancję.

 

Nigdy nie zrobiliście niczego
poza stworzeniem zniszczenia.
Bawicie się moim światem 
jakby to była wasza zabawka.
Wsadzacie mi broń w łapę,
kryjecie się przed moim

wzrokiem, odwracacie i uciekacie
Przed świstającymi kulami.

 

Świat stał się ich zabawką, wraz z nami – przeciętnymi tego świata obywatelami. Nie traktuje się nas jako ludzi, czujące istoty, lecz jako „zasób ludzki”, ucząc na studiach i na kursach menedżerskich jak zarządzać takim zasobem. Człowiek, jako wyjątkowa jednostka, staje na dalszym planie. Jest siłą roboczą, którą należy zarządzać, a gdy się przegrzeje można wymienić ją na nowszy model. Dodatkowo hołduje się liberalnym przekonaniom, zgodnie z którymi postrzeganie kogoś jako indywidualności jest równoznaczne z egoizmem i ciągłą walką (wyścigiem szczurów), nie zaważając na to, że dopiero w sytuacji pełnej stabilizacji, gdzie nie ma ekonomicznych nierówności i wykluczenia, gdzie społeczeństwo jest prawdziwą wspólnotą, możliwe staje się rozwijanie własnej, indywidualnej osobowości.

Jedną z największych przyczyn powstawania stresu w dzisiejszym świecie jest brak stabilizacji. A może nas jutro zwolnią i wylądujemy na bruku? Brak stabilizacji ekonomicznej = stres, a co za tym idzie: choroby cywilizacyjne; fizyczne, typu; problemy z krążeniem, jak i choroby psychiczne, psychologiczne: nerwica, depresja, popadanie w nałogi; niemożność założenia rodziny.

Czy świat kapitalistyczny ma jakąś receptę na stres? Tak! Już od dzisiaj podwójna dawka magnezu w tej samej cenie! Gratis środki wspomagające erekcję! I można ścigać się dalej.

 

Jak dawniej Judasz -
kłamiecie i zwodzicie.
Światowej wojny nie można wygrać,

chcecie żebym w to wierzył.
Ale widzę waszymi oczami,
widzę wasze myśli
czyste jak łza, które
tak naprawdę są ściekiem.

 

Fałszywi ludzie, którzy całkowicie przekręcili system wartości, gdzie przedmioty (własność prywatna) są ponad człowiekiem, którego życie determinują nędzne ochłapy spadające ze stołu pana. Obecnie w Polsce życie ludzkie zostało wycenione na ok. 1 680 zł. Można stwierdzić więc, że jesteśmy warci 1 680 zł miesięcznie, czyli tyle ile najniższa pensja. Dla pracodawcy to tylko koszt pracy, ale dla nas jest to kwota, która determinuje nasze być albo nie być. Zaspokojenie podstawowych potrzeb. I właściwie wystarczy tylko na to. Trudno rozwijać własną osobowość kiedy wszystko co dobre jest drogie, a masowa, ogólnodostępna kultura niska. Bardzo niska. Gdyby prawo do pracy, mieszkania, opieki lekarskiej i oświatowej było podstawowym prawem człowieka, jak dostęp do powietrza, moglibyśmy wtedy mówić o prawdziwej wolności, ponieważ otrzymywane pensje służyłyby głównie samorozwojowi. A tak czeka nas to, że 50-letni polscy stażyści będą w hotelach i restauracjach obsługiwać niemieckich emerytów, których stać na zagraniczne wakacje. I nie wińmy tych emerytów - tylko system, w którym żyjemy.

Ci fałszywi ludzie zalegalizowali korupcję i nazwali ją lobbingiem (również wykłada się go na studiach). W Polsce (póki co) prawo nie zezwala na oficjalne łączenie się polityki z biznesem - ale wystarczy określić to mianem spotkania towarzyskiego i wszystko jest w porządku. Inaczej jest w Stanach, gdzie te dwie sfery przenikają się i ściśle ze sobą współpracują. Kolejny raz posłużę się przykładem z filmu Michaela Moore’a „Sicko”, gdzie zostało wyliczone ile dostawali amerykańscy politycy za wprowadzanie odpowiednich ustaw pod dyktando koncernów farmaceutycznych. Ile dostają od innych branż?

Ile produktów zostało nam wciśniętych bo firmy opłaciły przeprowadzenie badań tak, aby wykazać, że coś jest zdrowe? Oczywiście inny wynik niż pozytywny nie jest możliwy. Dopóki istniała będzie gospodarka rynkowa, dopóty nie będzie możliwe istnienie uczciwych badań naukowych. Do tego momentu istniały będą tylko takie, które będą przeprowadzane pod dyktando korporacji, za ich środki.

 

Naciskacie spust za innych
aby oddali strzał.

Sami tylko obserwujecie

jak licznik śmierci wzrasta,
schowani w swych pałacach.
A krew młodych ludzi             
wypływa z ich ciał    
i wsiąka w błoto.

 

Kiedy media donoszą o kolejnym żołnierzu, który ginie ma misji w (np.) Afganistanie, czytając komentarze pod artykułami w Internecie coraz częściej możemy zauważyć, że współczucie dla nich maleje. Ludzie są coraz bardziej świadomi tego, że ten człowiek był tam okupantem. Najeźdźcą, który siłą wdarł się do cudzego domu. Natomiast prawdziwymi ofiarami są ci, których próbuje się nazwać terrorystami, a tak naprawdę zazwyczaj są to zwykli cywile.

Często możemy spotkać się z opinią, że ci żołnierze i tak pojechali tam tylko dla pieniędzy. Właściwie - motyw ekonomiczny jest lepszy niż taki, że ktoś wybrał się na imperialną wojnę dla idei... bo to może świadczyć o tym, że mamy do czynienia z groźnym psychopatą lub człowiekiem zaślepionym fałszywymi wartościami.

W przypadku tego drugiego możliwa jest przemiana, kiedy doświadczy on na sobie okrucieństwa wojny. Kimś takim był Pat Tillman, amerykańska gwiazda futbolu, która porzuciła sportową karierę na rzecz "służby Ameryce". Wstąpił do rangersów i pojechał do Iraku, a następnie do Afganistanu. Rzeczywistość, którą tam zobaczył okazała się zupełnie inna niż ta, którą przedstawiała imperialistyczna propaganda. Tillman zaczął wątpić w słuszność działań Stanów Zjednoczonych - co opisał w swoim pamiętniku. Po powrocie miał już zaplanowane spotkanie z Noamem Chomskym. Do kraju żywy jednak nie wrócił. Podano, że zginął z powodu ostrzału Talibów, lecz jak się później okazało, kiedy kłamstwa armii zaczęły wychodzić na jaw, Tillman został zastrzelony przez kolegów z własnego oddziału. Stwierdzono, że przez pomyłkę…

Czynnik ekonomiczny sprawia, że żołnierze w małej części także są ofiarami. Ofiarami systemu, który zmusił ich do wstąpienia do wojska, ponieważ nie mieli przed sobą perspektyw na zdobycie innej, uczciwej pracy. Służby mundurowe to branża budżetowa, czyli stabilna, z pewnymi, wysokimi zarobkami i świadczeniami. Nie żałuję ich - ale to tragiczna sytuacja, kiedy ludzie muszą się decydować na to żeby zabijać, bo nie mają z czego żyć. Później wracają z misji nierzadko zniszczeni psychicznie, co najszybciej odbija się na ich najbliższym otoczeniu - rodzinie.

Przemoc to nie przygoda, jak próbuje się ułagodzić ją w masowej kulturze, jak ją zwykle pokazują amerykańskie filmy. Policjant idzie do pracy, wysadza pół miasta, zabija kilkadziesiąt osób i jak gdyby nigdy nic wraca do domu i je obiad z żoną i dziećmi. Gdyby „Psy” zostały nakręcone w Stanach to Franz Maurer po tym co zrobił zostałby przywrócony do służby i awansowany, a nie aresztowany.


Otoczyliście nas strachem,
w którym się miotamy.
Dziecko jeszcze

nie urodzone, nienazwane,

jego przyjście na świat
stało się zagrożeniem.
Nie jesteście warci krwi
płynącej w waszych żyłach.

 

Żyjemy w czasach, w których małe, bezbronne istoty, jakimi są dzieci, stały się jednym z większych zagrożeń. Toczone na temat rodzicielstwa debaty przestają dotyczyć możliwości i wyzwań wynikających z kształtowania nowego człowieka, a przenoszą się na wyliczanie kosztów. Jaki jest koszt wychowania (w zasadzie bardziej wskazane jest użycie słowa "utrzymania", bo na wychowywanie nie ma czasu... trzeba pracować) dziecka do osiągnięcia pełnoletności? W mediach o wychowaniu rozmawiają matki: aktorki, piosenkarki, żony polityków itp. Czyli kobiety żyjące w nietypowej, uprzywilejowanej sytuacji. Bogate.

Dla reszty społeczeństwa dziecko staje się ekonomicznym zagrożeniem, a nie spełnieniem zakochanej pary. Nie uważam, że każda para musi mieć dziecko, że taki jest wyłączny sens związku dwojga ludzi. Bo nie jest. Dwie osoby mogą chcieć mieć siebie na wyłączność i nie jest to wtedy egoizm, lecz świadoma, rozsądna postawa - jeśli te osoby wiedzą, że nie nadają się do macierzyństwa i tacierzyństwa i dlatego nie decydują się na nie. Dla ich potencjalnego dziecka jest to lepsze - bo inaczej byłoby traktowane jak kula u nogi.

Lecz tragedią dla dwojga ludzi jest, kiedy oboje chcą mieć potomstwo, a nie mogą sobie na to pozwolić - bo ich nie stać. Bezsensowne jest konserwatywno – katolickie podejście nakazujące rozmnażanie na potęgę, prowadzące do dziedziczenia biedy pochodzącej z niesprawiedliwego systemu oraz dziedziczenia przedmiotowego traktowania człowieka, jako wskaźnika potęgi narodu, jako siły roboczej i podstawki pod karabin.

Musimy stworzyć system, który każdemu zapewni godną egzystencję, aby każdy mógł się realizować – także w rodzicielstwie. Bez zmuszania do niego i bez odbierania nadziei na nie.

 

Jak wiele muszę wiedzieć
by móc wprost powiedzieć?
Możecie twierdzić, że jestem

za młody i niedouczony
ale jest jedna rzecz, którą wiem
- mimo, ze jestem młodszy niż wy -
nawet Jezus nigdy wam nie
wybaczy czynów złych.

 

Młodość to wciąż niezabity zapał do działania i płomienne, często radykalne idee - dlatego nierzadko młodość traktowana jest w charakterze inwektywy przez zmurszałe i dobrze urządzone elity broniące swoich pozycji. Dlatego, że jestem młody wciąż mam nadzieję, że świat można zmienić na lepszy. I trzeba zrobić to teraz - bo w młodych, wrzuconych w brutalną, szarą rzeczywistość nadzieja ta często, w konfrontacji z ową rzeczywistością, wygasa. Wygasa bo są sami, nie mają oparcia w otoczeniu. Należy się więc zjednoczyć - aby się nie wypalić.

Jezus. Znamy tę postać jako symbol miłosierdzia. Okazywał je zawsze osobom potępianym, odtrąconym, uważanym za wrogów, postępującym niegodziwie... ale zagubionym, chcącym się zmienić. Jak głosił „nie potrzebują zdrowi lekarza, lecz ci, którzy się źle mają”. Łamał ustanowione prawo, aby pomagać ludziom – uzdrawiał w szabat. W jego naukach widać wyraźny bunt wobec faryzejskich wartości, które bardzo przypominają hipokryzję dzisiejszego kleru. Mam przeczucie, że taki człowiek jak Jezus (o ile kiedykolwiek faktycznie istniał) prędzej odnalazłby się w hipisowskiej komunie niż na Marszu Niepodległości.

Czy był ktoś, wobec kogo Jezus nie wykazał się wyrozumiałością? Tak. Jezus nie okazał zrozumienia kupcom. Mało tego – na ich działalność w świątyni zareagował agresją, wywracając stragany. Przewrotnie można by rzec, że podjął się regulacji rynku... tak, aby chęć zysku nie stała ponad pewnymi, ważnymi dla niego wartościami. Pokazał, że jest coś ważniejszego niż gromadzenie majątku i zrobił to w sposób brutalny.

 

Pozwólcie zadać jedno pytanie:
czy wasze pieniądze są tak dobre,
że zapewnią wam odkupienie?

Czy myślicie ze to możliwe?
Ja sądzę, że dostrzeżecie, 

gdy śmierć zbierze żniwo,
że cały wasz majątek
będzie za mały aby zwrócić wam dusze.

 

Po zakończeniu kariery politycy zasiadają we władzach korporacji, banków. Na przykład - byli członkowie rządu Angeli Merkel, Ronald Pofalla i Eckart von Klaeden po zakończeniu kariery politycznej przeszli do rad nadzorczych koncernów. Pierwszy do Deutsche Bahn, drugi do Daimler (produkcja samochodów). Aleksander Kwaśniewski doradza Kulczykowi. Kazimierz Marcinkiewicz współpracował z bankiem Goldman Sachs. Raczej nie zdarza się, aby byli politycy rejestrowali się w urzędach pracy jako bezrobotni.

W kwestii ich własnych majątków wszyscy są zgodni ponad podziałami. Weźmy histeryczną obronę Julii Tymoszenko. Domagają się jej uwolnienia, nie zważając na ciążące na niej zarzuty, począwszy od finansowych przekrętów, a skończywszy na kontaktach z mafią i podejrzeniach o zlecenie zabójstwa. Jej wyrok stwarza dla polityków niebezpieczny precedens, że może w końcu za swoją pazerność i nielegalne działania służące pomnażaniu majątków zostaną ukarani.

Istnienie sfery polityki, rozumianej dosłownie jako tej, w której walczy się o władzę polityczną, powoduje, że niemożliwym jest, aby przestała istnieć sfera utrzymywana z pieniędzy publicznych (wizja anarchistyczna, gdzie nie ma żadnego rządu również wydaje się mało realna - bo ludzie od zawsze mają tendencję do tworzenia struktur rządzących stosunkami społecznymi: od stosunków plemiennych do demokracji parlamentarnej). W kapitalizmie ta znikoma sfera publiczna musi istnieć wspólnie z własnością prywatną. I dla polityków i dla kapitalistów jest to korzystne - bo żyją w koegzystencji, wspólnie ustalając sobie, kto ma wygrać dany przetarg publiczny. Gospodarka oparta na własności prywatnej w połączeniu z publicznymi instytucjami jest jak potwór Frankensteina – w szarlatański sposób doczepia się do niej to, co w danej chwili jest potrzebne i liczy na to, że może jakoś będzie dalej funkcjonować. Zawsze jednak twórca w pewnym momencie zaczyna tracić kontrolę nad tym co się dzieje. I tak w jednym roku kładzie się asfalt na drodze... a w następnym go rozpruwa, żeby wymienić biegnące tam rury wodociągowe. A firmom prywatnym jest wszystko jedno – najważniejsze, że mają dla siebie zarobek. 

Gospodarka uspołeczniona powinna być jak jeden organizm i tak jak o ciało, z pełną świadomością, należy o nią dbać. Zwłaszcza - wystrzegać się wszelkich pasożytów i wirusów.

 

I mam nadzieję, że ducha wyzioniecie!
A wasza śmierć nadejdzie szybko.

Będę szedł w kondukcie,
pochmurnym popołudniem,

patrzył jak was opuszczają

na łoże wiecznego spoczynku.
I będę stał na waszym grobie,

aż się upewnię, że nigdy nie wstaniecie.

 

Pogrzebać stary świat. Świat wojen, przemocy, wyzysku, niesprawiedliwości, hipokryzji, kiczu i głupoty.

To jest nasze zadanie.



[1] http://www.maitri.pl/gazetka/my_02/html/brazylia.htm

Komentarze

Zdjęcie tygodnia

Film tygodnia