Jesteś tu: Strona główna Artykuły Ukraina i okolice...

Ukraina i okolice...

Jerzy Kochan 18/03/2014

Morze polskiego pieniactwa wylewa się przez ekrany telewizorów i głośniki odbiorników radiowych. Trzeciorzędne figury, które powinny co najwyżej sprzedawać krawaty z ręki na Bazarze Różyckiego /to szczególnie o europosłach Kamińskim i Kurskim, Sikorski ma gębę do gry w trzy karty…/ biorą się za politykę zagraniczną i tłuką cepami antyrosyjskiej fobii jak leci. Nikt nie kupiłby od nich używanego samochodu. Od Tuska też nie!

 

Maluchy robią wielką politykę

Oczywiście nikt tych miernot na świecie nie słucha. To tylko my skazani jesteśmy na ich słuchanie przez polskie media w wyniku militaryzacji w nich funkcji redaktorskich z powodu wybuchu wojny. Propaganda wojenna zabija pierwsza… prawdę i rozum!

„Resortowe dzieci” wraz z „tatusiami z IPNu” prześcigają się w antyrosyjskości i dokopywaniu wyimaginowanemu agentowi KGB. Chcieliby pewnie „ostatecznego rozwiązania” problemu rosyjskiego, ale wzywają tylko do naprawdę energicznych i stanowczych reakcji. Ale gdy USA razem UE ostatecznie zablokowało kilkanaście kont…  nasi oratorzy krzyczą jeszcze głośniej, ale  jeszcze mniej konkretnie. No bo przecież nie reprezentują oni żadnych polskich interesów. Jak się reprezentuje w takiej sytuacji narodowe interesy, nawet będąc wrednym prawicowcem, pokazał premier Węgier Orban: nie nasze sprawy, jesteśmy małym krajem, nie mamy na nic realnego wpływu, myślimy o narodowej gospodarce i naszych interesach.

Pojawiło się już na szczęście trochę sensownych głosów w sprawie sytuacji na Ukrainie. Z napędzaczami do wojny, zbrojeń, baz amerykańskich, tarczy antyrakietowej, wojny jako sukinsynami militarystycznymi nie ma co dyskutować. Trzeba to draństwo tępić jak zarazę niebezpieczną dla Polaków i Polski. Warto jednak spróbować sformułować kilka uwag, które są ważne i nie pojawiają się w obiegu społecznym a wydają się warte wzięcia pod uwagę.

I

Wojny w Iraku, Afganistanie traktowane są zazwyczaj jako wojny z terroryzmem. Dla osób jako tako zorientowanych w polityce w tamtym regionie powinno jednak pojawić się pytanie o to czy tak rzeczywiście było. Przecież Irak przez lata doskonale współpracował z USA i generalnie z Zachodem. A w ostatnich latach pokojowa współpraca gospodarcza z Niemcami, Francją układała się wyśmienicie. Świecki reżim Sadama Husajna był zaporą dla fundamentalizmu religijnego. Czy nie jest tak, że amerykańsko-angielska głownie wojna realnie miała na celu nie „ochronę przed bronią masowego rażenia”, lecz likwidację europejskich wpływów gospodarczych i wyparcie Europy z Bliskiego Wschodu?

 

II

Cały „kryzys ukraiński” można potraktować dokładnie tak samo. Jest to przede wszystkim akcja USA mająca na celu rozbicie budowanego przez lata porozumienia europejsko-rosyjskiego z wiodąca rolą współpracy niemiecko-rosyjskiej.

Rosja nie jest już państwem socjalistycznym. To „normalny” kapitalizm, powstały w nienormalny sposób, ale chodzący już w pełni na kapitał międzynarodowy. Jego integracja z Unią i resztą Europy, podobnie jak gospodarki Ukrainy to tylko kwestia lat. Unia wsparta o Rosję z jej bazą surowcową śmiało może stać się wielkim i samodzielnym podmiotem gospodarczym, politycznym i militarnym. Równym Chińskiej Republice Ludowej, USA czy innym powstającym blokom. Europejska polityka wschodnia na to właśnie była nastawiona.

Był w niej jednak obecny także i drugi nurt, bardziej powiązany z USA i dążący w istocie do radykalnego, wrogiego przejmowania kawałek po kawałku, plasterek po plasterku schedy po ZSRR. Napad Gruzji na Osetię Południową był jednym z etapów tej koncepcji. Armia gruzińska była do ataku przygotowywana szkoleniami, dostawami broni między innymi z USA, Izraela i Polski… Tym razem nie chodzi o ewolucyjne przekształcanie, ale o „wrogie przejęcie”, niewykluczające jako środka także lokalnej wojny. Utrzymuje ono też logikę „szokowego” uprawiania polityki międzynarodowej i zbrodniczego przejmowania całych państw i regionów w stylu „planu Balcerowicza”, który w odniesieniu do krajów poza UE musi zakładać jeszcze większe demolowanie gospodarki narodowej i świadome kształtowanie peryferyjnej, trzecioświatowej gospodarki zależnej.

Ale „szok” i „strach” ma działać także na kraje samej Unii, podporządkowywać kraje Unii i NATO militarystycznej polityce globalnej USA i blokować szanse na jej kontestacje czy choćby brak aktywnego wsparcia. Ma także utrzymać bazy wojskowe USA w Europie. Po co potrzebne są bazy USA w całej Europie? Pilnują, żeby się pod skrzydłami Angeli Merkel nie odrodził hitleryzm w Niemczech?

 

III

Pamięta się zazwyczaj o „kryzysie kubańskim” i o zagrożeniu wojną światową w związku z reakcję USA na montowanie na - zagrożonej inwazją amerykańską - Kubie rakiet, pod bokiem Florydy i obok bazy w Guantanamo. Rzadko jednak pamięta się o tym, że w tym samym czasie Stany Zjednoczone montowały rakiety na terytorium Turcji. Pod bokiem Krymu.

Porozumienie, które po gorących dniach pertraktacji w końcu zawarto zobowiązywało Amerykanów do rezygnacji z jakichkolwiek form agresji na Kubę i Związek Radziecki do wycofania i rezygnacji z montowania rakiet w państwie Fidela Castro. O tym się zazwyczaj mówi. Lecz bardzo rzadko wspomina się o przyjętym również postanowieniu o demontażu i rezygnacji z instalowania rakiet w Turcji.

Gdy porównamy to ustalanie „bezpiecznych granic zagrożenia” z początku lat sześćdziesiątych z sytuacją obecną, to widać bardzo wyraźną - druzgocącą klęskę ZSRR i jego spadkobierczyni Rosji. Granice NATO przesunęły się o setki kilometrów, odpadły od Rosji liczne państwa sojusznicze, które w krótkim czasie przystąpiły do NATO. Odpadły tradycyjnie związane z Rosją terytoria tworzące teraz samodzielne, czasem pokracznie samodzielne państwa - jak Naddniestrze, opanowywane przez zagraniczny kapitał, wciągane do różnych politycznych gier.

Rosja zdawała się być coraz bardziej skazana na rolę podobną do bezsilnych Chin w dziewiętnastym wieku – bezwolnego kolosa pożeranego przez wewnętrzne  walki i penetracje zagranicznych mocarstw.

Ścierwa, przy którym można się łatwo pożywić.

Miejsce opium zajmuje tu wódka. Miejsce władzy państwowej - oligarchizacja. Rolę obcych armii – międzynarodowy kapitał. Po „wielkiej smucie”, wyprawie Napoleona, rewolucyjnej walce z zagraniczną interwencją i wojnie z hitlerowską ofensywą to kolejna klęska zagrażająca wręcz istnieniu Rosji.

 

IV

Upadek Rosji nie miał wręcz końca. Nie dziwią więc próby powstrzymania tego procesu. Bardzo ważne jest zdanie sobie przy tym sprawy z tego, że Rosja była, jest i będzie zawsze państwem i społeczeństwem wielonarodowym, czy wielonarodowościowym i traktowanie jej w kategoriach jednonarodowego społeczeństwa, państwa Rosjan, plus ujmowanie łamania takiego podejścia jako imperialnego i kolonialnego jest nie tylko nieporozumieniem i złą wolą, ale w tych konkretnych warunkach stanowi brutalną formę agresji.

Proces upadku Rosji nie zakończył się i byliśmy przez lata świadkami wojny propagandowej, politycznej, ekonomicznej toczonej przeciwko Białorusi i Ukrainie. Oba te państwa od lat są polem walki, w które miliony euro, dolarów i złotych topiły państwa Unii, USA i Polska. Piszę o tym nie dlatego, że się dziwię tym zjawiskom, lecz po to, aby podkreślić, że proces stabilizacji granic, układu sił, wpływów nie był akceptowany przez żadną ze stron i że się jeszcze nie zakończył.

Wniosek z tego powinien być zasadniczy taki, że epoka kolorowych rewolucji, majdanów, rozmiękczania i wypychania już się skończyła i pokojowa przyszłość kontynentu zależy od wspólnej umiejętności pacyfikowania konfliktów i dyplomatycznego ich rozwiązywania.

 

V

Problem w tym, że nie wszyscy są tym zainteresowani. Sukces Rosji w zablokowaniu amerykańskich bombardowań Syrii ukazał wyraźnie realną obecność Rosji w wymiarze polityki globalnej i skuteczność jej działań na dość odległym polu konfliktu globalnego. Nie zdziwiłbym się wcale, gdyby się okazało, że cała afera ukraińska powstała jako rewanż za Syrię i nie ma celu żadnych „wolności”, wstąpienia Ukrainy do UE i czego tam się jeszcze nie bajdurzy na ten temat. Nie zdziwiłbym się, gdyby realnym, prawdziwym celem było zrobienie z Ukrainy regionalnej wersji Syrii. Stałej kipieli absorbującej uwagę, środki ekonomiczne, militarne i polityczne na beznadziejnej, wyniszczającej wojnie domowej w kraju, przez który przechodzą podstawowe dla zaopatrzenia w ropę Europy zachodniej rurociągi.

Oczywiście mogą tu być wersje mniej lub bardziej krwawe. Ale nawet to z czym mamy do czynienia teraz, a więc w sumie krwawe przejęcie władzy w Kijowie i prawie całkowicie bezkrwawe zajęcie Krymu, sprawia, że Ukraina, a w jakimś stopniu i Rosja, stają się obszarami mniej bezpiecznymi dla działań gospodarczych oraz, co być może najważniejsze, że uwaga Rosji skoncentrowana jest na Ukrainie i że na jej efektywne zaangażowanie gdziekolwiek na świecie trudno liczyć.

Czy ktoś rozumny mógł w ogóle na serio traktować szybkie wstąpienie Ukrainy do UE, z jej gospodarką, łapownictwem, systemem prawnym i gospodarczym oraz z bardzo drastycznym pakietem „reform” niezbędnych do natychmiastowej akceptacji? 

Czy ktoś rozsądny mógł liczyć na to, że Rosja nie zareaguje na wejście Ukrainy do UE z perspektywą dużo wcześniejszego wejścia do NATO?

Wątpię.

 

VI

Zwróciłem na początku uwagę na to, że Rosja nie jest państwem socjalistycznym. Jest to bardzo ważne stwierdzenie dla trafnej lewicowej diagnozy sytuacji. W rzeczywistości ten niebezpieczny balans grożący wręcz światową wojna jądrową jest spowodowany przez sprzeczności w ramach światowego kapitału, jest także związany z problematyką realizacji kapitału duszącego się w światowym kryzysie, zadłużeniu i załamaniu gospodarczym od lat. Pierwsza i druga wojna światowa tez były wywołane sprzecznościami wewnątrz światowego kapitału na tle walki o podział świata, surowców, kolonii, obszarów wyzysku i eksploatacji.

Na ile taka próba zaabsorbowania Rosji Ukrainą jest tylko formą eliminacji możliwości jej występowania jako potencjalnego sojusznika w nadchodzącym światowym konflikcie USA kontra Chińska Republika Ludowa? Czy nie jest to tylko wstęp, przygotowanie do znacznie poważniejszej konfrontacji?

 

VII

Co ma robić lewica w tak skomplikowanej sytuacji?

Po pierwsze należy walczyć z nacjonalizmem i zajmować konsekwentnie pokojowe stanowisko. Zawsze trzeba pamiętać, że „po obu stronach bagnetów na karabinach są robotnicy, jest lud”. Wszelka wojna imperialistyczna jest mordowaniem ludu, obywateli, pracowników najemnych, klasy robotniczej, prekariatu… kobiet i dzieci!

Wojna to zbrodnia!

Ale to mordowanie jest czynem ogłupionych nacjonalizmem, militaryzmem ludzi. Toteż walka ideologiczna i polityczna, demaskowanie zbrodniczego charakteru wojen jest najważniejsze. Ból, poniżenie, beznadzieję, wyzysk odczuwane przez ludzi pozbawionych pracy, żyjących w nędzy, bez perspektyw na zmianę i sensowne, dostatnie życie: z dostępem do służby zdrowia, zdrowej żywności, szkolnictwa, mieszkań, wykształcenia, kultury… trzeba zamieniać na społeczne odrzucenia kapitalistycznego systemu społecznego i realne zmiany społeczne, które mogą być zrealizowane tylko w wyniku zwycięstwa politycznego sił socjalistycznych.

Stare hasła „wojna wojnie”, „pokój chatom, wojna pałacom” wskazują kierunek. Jest nim zamiana nacjonalistycznych „czystek”, narodowych wojen w socjalistyczne, rewolucyjne zmiany. Taka też powinna być polityczna, klasowa ocena istniejących ruchów społecznych i politycznych. Istniejące konflikty już teraz aktywizują politycznie ludzi i jest to dobra okazja do zdemaskowania nie tylko nieodpowiedzialnych politycznych zadymiarzy, ale przede wszystkim ich niebezpiecznej i szkodliwej dla Polski polityki zagranicznej. Najstraszniejsze jest to, że ci „zadymiarze” stanowią polski mainstream i siedzą w rządzie, ławach sejmowych, europarlamencie. Trzeba krytykować ich politykę, planowane horrendalne wydatki na zbrojenia, utrzymywanie wojsk okupacyjnych w Iraku, Afganistanie, Afryce… całe to militarystyczne i zbrodnicze zadęcie kompromitujące polską tradycję wojskową.

„Socjalizm albo barbarzyństwo” – pisała Róża Luksemburg. Może ktoś myślał, że to tylko zgrabny aforyzm, bon mot?

I nagle przed oczyma stanęło nam widmo zagłady!

Władze samorządowe Poznania informują w mediach, że mają przygotowane plany zbiorowych mogił w parkach…

Komentarze

Zdjęcie tygodnia

Film tygodnia