Jesteś tu: Strona główna Artykuły Jaka lewica w Polsce? ...

Jaka lewica w Polsce? /Dyskusja

08/12/2014

Współczesna lewica w Polsce posiada dwa oblicza. Jedno oblicze to oblicze tchórzliwie socjalliberalnej narracji, niewiele różniącej się od polityki Platformy Obywatelskiej. Drugie oblicze to z kolei oblicze podzielonej i skłóconej lewicy pozaparlamentarnej, pogrążonej w niemocy i niezdolnej do wspólnego działania. W sytuacji zagrożenia samego jestestwa lewicowości w Polsce pytamy więc o to, jaka powinna być w Polsce lewica i jaki powinien być jej polityczny charakter. O lewicy w Polsce dyskutują członkowie redakcji.

Dawid Jakubowski: Przede wszystkim powinna być to lewica, która nie tworzy wizerunku "umiarkowanej". Cóż to pojęcie oznacza, jeśli nie swego rodzaju wentyl bezpieczeństwa, lewicę wpisującą się w logikę systemu, nie umiejącą zakwestionować i obalić mitów założycielskich systemu kapitalistycznego. Działalność takiej "lewicy" trwa już od 25 lat w Polsce i wyrządziła więcej złego niż dobrego.

Należało by zatem postawić na konsekwentną budowę marksistowskiej lewicy, niewstydzącej się swoich korzeni i dorobku rewolucyjnego skrzydła ruchu robotniczego. Takiej, która nie wstydzi się również swojej ideowej tożsamości. Mam na myśli nie tylko ogólnointernacjonalistyczny dorobek rewolucyjno-teoretyczny, ale i rodzime tradycje, których żadne ocierające się o sekciarstwo i zamazujące własną tożsamość ruchy do tej pory nie starają się uwzględnić. Chodzi chociażby o PPS - Lewicę, SDKPiL czy KPRP- KPP, a także udział tych organizacji w tworzeniu rad delegatów robotniczych, czy udział polskich działaczy różnych opcji socjalistycznych w Rewolucji Październikowej.

Nie chodzi o koncentrowanie się wyłącznie na historii. Ale warto pamiętać, że w PRL przeciwnicy socjalizmu rozgłaszali na przykład piosenkę zawierającą słowa: "my jesteśmy komuniści, naszym hasłem dąb bez liści...". Trzeba zatem przypomnieć, że jest to kłamstwo i wyjaśniać wartość i prawdziwy sens socjalizmu internacjonalistycznego, jako służącego także najlepszemu zrealizowaniu wolnościowych aspiracji i braterstwu narodów. Inaczej polityki historycznej nie podważymy.

Jak wspomniałem, nie chodzi jedynie o historię, ale o wyciągnięcie z niej wniosków i o stawianie przede wszystkim na marksistowską analizę. Oczywiście nie poprzestając na samych hasłach, lecz tłumacząc i wyjaśniając ich treść. Mam na myśli jednak to, by niezależnie od obranej na danym etapie taktyki, nie stracić z oczu analizy przy użyciu narzędzi naukowych, jakie są spuścizną ideową marksizmu, niezależnie od zmiennej sytuacji. Nie wierzę też w możliwości kompromisu wobec przeciwnika klasowego, tak jak nie wierzę w możliwość porozumień i sztucznej jedności z lewicą, która na takowe kompromisy idzie, a która przekonuje, że "ludzie chcą umiarkowanej lewicy", zamiast zakwestionować ten dyskurs rozpowszechniany przez klasy rządzące, które mają w tym interes. Mam na myśli między innymi ostatnie taktyczne kompromisy i porozumienia wyborcze, zarówno ze strony Guziała, jak Ikonowicza. Po prostu dyskurs ten prowadzi do ugody z podmiotami, które nigdy nie zgodzą się na nic więcej niż niewielkie korekty w konkretnych kwestiach, nie zagrażające systemowi i nie podważające go.

Tymoteusz Kochan: Podstawowy problem polskiej lewicy to w obecnej sytuacji brak wiodącej koncepcji i idei, wyraźnego i odróżniającego się hasła, którym dla lewicy antykapitalistycznej zawsze był socjalizm. Polityka ugodowości, którą wspomina Dawid, przyniosła takie właśnie efekty, w postaci integracji z dyskursem kapitalistycznym i liberalnym. Proces ten najwyraźniej widać na przykładzie SLD, które doszło do władzy na fali niezadowolenia kapitalizmem, po czym rozpuściło się w liberalnym, neoliberalnym gospodarczo i ślepo prounijnym i pronatowskim dyskursie.

Lewica potrzebuje ponownej integracji wokół swojego sztandarowego projektu, jakim jest socjalizm, z jednoczesnym szerokim programem dotyczącym zarówno walki o wykluczonych, jak i o wszystkich innych. Równie ważny, a może nawet ważniejszy od programu ekonomicznego, jest program określonej rewolucji kulturalnej. Lewica musi stanąć w obronie misji oświatowej, krytykować np. postępującą tabloidyzację, komercjalizację mediów państwowych a także przedstawić jasną wizję wspólnotowej kultury proletariackiej i narodowej, która integrowałaby Polaków.

Z palących zagadnień nie do uniknięcia jest też kwestia wojny na Ukrainie i polskiego zaangażowania w ten konflikt. Socjaliści i lewica muszą stanąć wyraźnie po stronie pokoju, sceptycyzmu wobec amerykańskiego imperializmu i przede wszystkim w obronie własnego bezpieczeństwa i własnych, państwowych interesów.

Jerzy Kochan: Jak lewica teraz w Polsce? Przede wszystkim lewicowa. Zgadzam się z uznaniem, że lewicowość oznacza systemową negację kapitalizmu i afirmację socjalizmu jako alternatywy wobec społeczeństwa kapitalistycznego.

Nie byłbym jednak skłonny do bardzo szczegółowego uzgadniania wszelkich poglądów na temat historii powszechnej, historii ruchu robotniczego, polityki społecznej, międzynarodowej itp. Po pierwsze dlatego, że politykę taką uzgadnia się w ramach partii. Po drugie dlatego, że jej ostatecznie raz na zawsze uzgodnić się nie da. I po trzecie, dlatego , że nie jest to potrzebne.

Warunkiem możliwości istnienia LEWICY w Polsce jest przede wszystkim istnienie masowej partii o orientacji socjalistycznej. Opowiedzenie się ZA SOCJALIZMEM w warunkach takiej, jak w naszym kraju hegemonii ideologii burżuazyjnej i takiego jak u nas rozpanoszenia sie państwa wyznaniowego, jest już zazwyczaj wystarczającą selekcją ideową i polityczną.

Jest to ważne także dlatego, że ludzie tacy rekrutują się z różnych tradycji i różnych nurtów politycznych. NIEZBĘDNE jest więc w Polsce dla możliwości ukonstytuowania się masowego ruchu socjalistycznego wzięcie tych naszych historii, różnych tradycji w nawias i stwierdzenie na wstępie: niezależnie skąd przychodzisz, to jeśli jesteś za socjalizmem i przeciwko kapitalizmowi, to jesteś z nami. Dotyczy to tak poglądów politycznych jak i stosunku do religii, dotyczy także pochodzenia społecznego... A to dlatego, że bardzo wielu z nas indywidualnymi, własnymi, drogami doszło do przekonania, że Inny Świat jest możliwy i że tym innym światem może być tylko SOCJALIZM. Te różne drogi powinny być uszanowane i docenione, bo każda z nich w obecnych warunkach politycznych jest drogą ciernistą, pełną wyrzeczeń i wymagającą heroizmu. Powinniśmy te różne drogi w sobie nawzajem polubić. Nie ma więc wroga na socjalistycznej lewicy. Wrogiem są wrogowie jedności socjalistycznej lewicy. Budowa jedności socjalistycznej lewicy, to przede wszystkim budowa partii.

Przeszkodą są więc nie tylko wrogowie socjalistycznej lewicy, ale także wszyscy organizacyjni dywersanci i wynalazcy przeciwni powstawaniu partii jako zdezaktualizowanej formy organizacji siły politycznej mas ludowych. Bez partii skuteczny ruch socjalistyczny jest niemożliwy. Mówię trochę o sprawach oczywistych, a to dlatego, że powstanie partii o socjalistycznym, antysystemowym programie i działaniu jest sprawą nadrzędną. I należy jej podporządkować wszelkie inne sprawy. Nie niszczyć, zlikwidować, zakneblować czy wyrzucić... ale ustawić jasną hierarchię ważności i autonomicznych obszarów wolności. Jeśli chcemy wielkiej partii socjalistycznej lewicy, to nie możemy być małostkowymi pieniaczami pozbawionymi wiedzy o tym, co to jest kompromis, sojusz, koalicja, podporządkowanie, dyscyplina.

Dawid Jakubowski: Nie zgadzam się z moim przedmówcą. Cóż to oznacza lewica ... lewicowa? Cóż to oznacza "afirmacja socjalizmu" bez wspomnienia chociażby jednym słowem o ostatecznym etapie rozwoju tegoż socjalizmu? Bez tego i bez jawnie nieograniczonego do reformistycznych korekt dyskursu, jedynie rozmywamy dyskurs o jakim socjalizmie mowa. Nawet powołanie się na samą tylko myśl Marksa niczego nie wyjaśnia. Do Marksa zdarza się przecież odwoływać także ludziom de facto dalekim od rewolucyjnej treści marksizmu, wręcz jej wrogim. Niedawno odbyła się utrzymana w dyskursie czysto reformistycznym debata organizowana przez Le Monde Diplomatique - Edycja Polska i Polskie Towarzystwo Ekonomiczne promujące w swoich folderach przedsiębiorczość, myśl Leszka Balcerowicza i innych liberalnych ekonomistów. Jej przedmiotem miała być rzekomo myśl Marksa w kontekście publicystyki Monthly Review. W czasie debaty jeden z panelistów, prof. Henryk Szlajfer znieważał socjalistyczną Kubę, a przekaz samego dyskursu, jak i wypowiedzi innych naukowców, w tym polskiego profesora żyjącego na Zachodzie był czysto socjaldemokratyczny. Na koniec wystąpił z dłuższym expose emerytowany profesor chwalący "pozytywy kapitalizmu". Cóż to oznacza owo "uzgadnianie"? Czy nie powtórkę z kompromisów PRL wobec np. antykomunistycznych przed wojną socjalistów? Uważam, że warto uczyć się także od wrogów i przeciwstawić konsekwentnie lewicową politykę historyczną polityce prawicowej. Pora już na to, przez 25 lat nie zrobiono nic w tej kwestii.

Jeżeli celem lewicy ma być dalsze zamazywanie swojego klasowego oblicza jeśli chodzi o debatę zarówno historyczną, jak i odnośnie wspomnianej polityki międzynarodowej czy społeczno-ekonomicznej, to oczywiście poprą ją środowiska zbliżone do Gazety Wyborczej czy zwolennicy poglądów "lewicowego" Obamy, Joshki Fishera i Felipe Gonzaleza. Zamazywanie to ma miejsce od lat. Jeśli działalność polityczna nie polega na przekonywaniu do jedynej skutecznej drogi, to na czym polega? Na polityce miłości wobec reakcyjnych poglądów? Jak ujął to jeden z moich zaangażowanych na lewicy znajomych: w Polsce jest też sporo "lewicy", którą można by nazwać wręcz reakcyjną. Niektórym wydaje się, że wystarczą małe zmiany w polskim prawie, na wzór szwedzki albo niemiecki, i już będziemy żyli jak pączki w maśle. Awans z kapitalistycznych peryferii do kapitalistycznego centrum jest często ostatecznym celem dla różnych reformistów (de facto reakcjonistów). Jeśli lewica przestaje mówić o konieczności przekształceń własnościowych, a ogranicza się do moralizowania, to tak jakby cofała się do epoki socjalizmu utopijnego.

Jarosław Przęczek: Wpierw godne warunki pracy, życia, potem mówmy o równouprawnieniach, tęczach i transwestytach.

Dawid Jakubowski: Tak i bez żadnych korekt w kierunku modelu szwedzkiego lub niemieckiego, gdzie pewne socjalne ustępstwa zostały wywalczone w obawie przed rewolucją.

Maciej Sikora: O tym jaki powinien być program współczesnej lewicy powiedziano już wiele. Program ten mają za zadanie stworzyć ludzie lewicy więc należałoby zadać pytanie: jacy powinni być ludzie lewicy? Według mnie po pierwsze powinni wyzbyć się małostkowości i źle pojmowanego indywidualizmu, który jest w rzeczywistości egoizmem poglądów. Czyli mówiąc wprost - przestać funkcjonować w myśl zasady „moja racja jest najmojsza” i zacząć działać wspólnie.

Czasem mam wrażenie, że problemem lewicowców jest zbytnie przeintelektualizowanie, które prowadzi do sekciarskich zachowań objawiających się w sporach o interpretację słów ulubionego filozofia, czy wydarzeń historycznych, a co za tym idzie, do kłótni i konfliktów we własnych szeregach i personalnych niechęci. A wyzysk trwa w najlepsze. Spójrzmy na narodowców – za ich działaniem nie stoi żadna głębsza myśl, lecz pomimo tego potrafią
wyprowadzić na ulice dziesiątki tysięcy sfrustrowanych ludzi. De facto jest to jedynie miraż jakiegokolwiek działania antysystemowego… bo co to za bunt w dzień wolny od pracy? Dnia następnego i tak wszyscy wrócą na swoje śmieciowe stanowiska pracować na bogactwo swoich panów.

Oczywiście nie chodzi mi o to, żeby przestać myśleć. Trzeba być ponad własne ego, urażone tym, że ktoś miał czelność posiadać odmienne zdanie na temat czegoś co wydarzyło się sto lat temu lub chodzi w majtkach ozdobionych w sierpy i młoty. Jednoosobowa działalność gospodarcza wracająca po dwunastu godzinach pracy na budowie do domu ma gdzieś uniwersyteckie spory. A chodzi o to, żeby ten wyzyskiwany pracownik też miał szansę aby móc zacząć myśleć. Żeby tak się stało trzeba skończyć z wyzyskiem, czyli wprowadzić socjalizm.

Żeby wprowadzić socjalizm musimy się zjednoczyć. Dlatego też trzeba jasno określić własną tożsamość, która powinna opierać się na walce z kapitalizmem. I to powinno być głównym spoiwem polskiej lewicy. Nie reforma kapitalizmu, lecz jego obalenie. Należy przestać płaszczyć się przed neoliberalnym establishmentem w poszukiwaniu u niego akceptacji. Jasno powiedzieć – jesteśmy lewicą socjalistyczną i z wami zamierzamy walczyć!

Uważam w związku z tym, że wszystkie istniejące ugrupowania lewicy pozaparlamentarnej takie jak Ruch Sprawiedliwości Społecznej, Polska Partia Pracy, Komunistyczna Partia Polski, Polska Partia Socjalistyczna, Racja Polskiej Lewicy i inne powinny zacząć działać jako Sojusz Lewicy Socjalistycznej.

Dawid Jakubowski: Efektów kapitulanckiej polityki wobec dyskursu narzuconego przez kapitał mamy już dosyć. Jak do tej pory, to komunistów niektóre podmioty i jednostki uzurpujące sobie miano lewicowych wykluczają z demonstracji. Ostatnio nawet przy wsparciu burżuazyjnej policji, co stanowi ciekawą analogię historyczną do zachowań przedwojennych działaczy PPS pomagających ówczesnej policji pakować komunistów do więziennych karetek.

Dyskurs o socjalizmie bez konkretów łatwo może przejąć "społeczna prawica", jak chociażby Solidarna Polska (zwracam udział na deklaracje Tadeusza Cymańskiego, że identyfikuje się z socjalizmem, w przeciwieństwie do "złej" komuny), jak też PiS (które opublikowało jakiś czas temu oświadczenie chwalące PPS, oczywiście nie wspominając o jego lewym skrzydle).

Jeżeli lewica nie zacznie odcinać się od antykomunistycznego dyskursu, mówiąc nie tylko o rewolucji w postaci realizacji wypowiedzenia umowy społecznej, do czego wyzyskiwani i oszukiwani mają pełne prawo (nie mając też innego wyjścia), ale przede wszystkim i po pierwsze o konieczności rewolucji w sferze przekształceń systemowych struktury społeczno-ekonomicznej (klasowej) i stosunków własnościowych w postaci jasnego i jednoznacznego przekazu odcinającego się od solidaryzmu ponadklasowego, to będzie skazana na zagładę. Jeśli nie zacznie odróżniać socjalistycznej demokracji od burżuazyjnej, będzie się wpisywać w dyskurs systemowy. Jeśli zaś spełni te warunki i nie wprowadzi konsekwentnie realizowanej polityki robotniczej kontroli środków produkcji, będzie skazana na powtórzenie błędów PRL i jej losu. Ktokolwiek nie zechce współpracować z taką lewicą, nie przyjmie tego choćby na zasadzie kompromisu, pokaże, że albo nie ma interesu, by w rzeczywistości obalić system, albo, że walka z systemem prowadząca do jego obalenia jest dla niego drugorzędna wobec przesiąknięcia burżuazyjnym dyskursem.

Tymoteusz Kochan: Ogólnie rzecz biorąc problem lewicy w Polsce to też brak konkretnych odbiorców. Lewica SLDowska i liberalna przestała swój program kierować do klasy robotniczej i świadomie oraz podświadomie przyjęła za pewnik założenie kapitalistycznej ideologii o śmierci klasy pracującej i śmierci klas społecznych w ogóle.

Zamiast do ludzi pracy apelowano więc do Polaków, ludzi wrażliwych na krzywdę, ludzi wykluczonych i do jeszcze innych nieklasowych tworów i pseudopodmiotów społecznych tworzonych ad hoc.

Z drugiej strony mamy też archaiczne interpretacje starej polityki socjalistycznej, która program każe budować wyłącznie dla klasy robotniczej, przemawiać do klasy robotniczej nazywając ją po imieniu klasą robotniczą i używać staroświeckich pojęć i terminów.

Podstawowym wyzwaniem w tym zakresie jest prowadzenie polityki socjalistycznej przy wykorzystaniu socjalistycznego programu i teorii, lecz na nowym gruncie i przy wykorzystaniu nowego języka. Potrzebujemy więc narracji krytycznej, bezkompromisowej, także klasowej, lecz wyraziście odświeżonej od sztywniactwa i monokultury politycznej. Pod tym względem niezwykle ważne jest posiadanie lewicowego programu dla kultury, świata nauki i promowanie, tworzenie lewicowej moralności i lewicowych, wspólnotowych postaw.

Lewicowość trzeba też sprzedać w określony sposób, wyjaśniając ludziom na czym tak naprawdę polega. Problemem lewicy jest też to, o czym wspominał Maciek, mianowicie generalny problem kadr, co poruszałem też w jednym ze swoich ostatnich tekstów. Kadry zorganizowane w partię muszą jednoczyć się na bazie wspólnych wartości i działań i przejść z modelu indywidualistycznego do modelu kolektywnego. Co niezwykle ważne trzeba też kompletnie porzucić wizję partii jako po prostu komitetu wyborczego.

Partia to przede wszystkim codzienna działalność w regionach, oddolna i zbiorowa praca na niskich szczeblach organizacji. Istnienie partii tylko po to, by startowała ona w wyborach to kapitalistyczny model jej funkcjonowania, czysto rynkowy i biurokratyczny. Partia musi oznaczać życie i musi oznaczać konkretną działalność.

Dawid Jakubowski: Staroświeckie nie są treści podstawowego dyskursu socjalizmu naukowego. Wrażenie takowe może czynić jedynie nagromadzenie samych pojęć bez wytłumaczenia ich treści. Przede wszystkim należy też spowodować, by ludzie sięgnęli po same lektury zawierające te "staroświeckie" treści, bo w rzeczywistości są tam zawarte przestrogi przed scenariuszem, który sprawdził się, co do joty. Zadaje to kłam obecnej propagandzie. Będą mogli w tych treściach odnaleźć nie tylko inspiracje wciąż aktualne, czy przestrogi, jak uniknąć błędów, które miały miejsce w historii. Ale też znajdą wiele uwag krytycznych, wbrew temu, co kładą do głów media o nieustającej propagandzie sukcesu sianej przez komunistów.

Swego czasu pewien socjolog zachodni, bynajmniej nieuważający się za marksistę, stwierdził, że odrzucenie tego języka opisującego świat, zubożyło wręcz zasób narzędzi poznawczych. Generalnie klasa robotnicza, której odebrano tożsamość, wciąż nie ma swojej reprezentacji. Inne grupy mają większą szansę ją znaleźć, bo jedynie proletariat zgodnie z dyskursem obecnego systemu nie istnieje. W rzeczywistości został on rozbity i skazany jest na łaskę związków zawodowych na pasku kapitału. Natomiast zgadzam się zdecydowanie z odrzuceniem modelu partii jako komitetu wyborczego. Nie chodzi też o to, by wszyscy działacze reprezentujący potencjalną partię czy ruch mówili wyłącznie jednakowo brzmiącymi formułami. Chodzi o propagowanie przede wszystkim analizy klasowej, samodzielnego myślenia, ale zgodnego z zasadami tej analizy i nie zagłuszanie takich głosów, które operują także "staroświeckimi" pojęciami, tłumacząc ich treść.

Jarosław Przęczek: Stąd wynika też problem, że niewielu socjalistów, komunistów, anarchistów, lewicowców jest przy ludziach. Przez rok pracując w Warszawie i stykając się z takimi środowiskami jak SLD (krajówka) FMS, RN PPS, anarchiści różnej maści, Krytyka Polityczna, Zieloni… - oni wszyscy byli oderwani od ludzkich problemów. Owszem robiono blokady eksmisji - ale to jak branie środka znieczulającego, gdy ząb już popsuty. Poza tym te środowiska kłóciły się między sobą, dbały o partykularne interesy, zajmowały się wybiórczymi problemami, które na chwilę obecną są mało istotne (ilość ścieżek rowerowych mało co obchodzi głodne dzieci), albo wręcz snuły wizje co zrobią po zwycięstwie… Jakim zwycięstwie? Jaki diler ich obsługuje???

Dawid Jakubowski: Słuszne spostrzeżenie. Wszystkie grupy, które wymieniłeś Jarku, koncentrują się albo na obyczajówce albo dostosowują swój dyskurs do propagandy legitymizującej rządy kapitału. Nikt z nich nie ma odwagi powiedzieć, że warto spojrzeć inaczej na części składowe tego dyskursu. Jedyną ich perspektywą jest dyskurs parlamentarny, traktowany nawet nie jako przygotowanie gruntu pod przemiany mające dokonać rewolucyjnego przekształcenia struktury społeczno-ekonomicznej, po prostu wzmocnić głos wykluczonych z dyskursu robotników podporządkowanych uległym wobec kapitału związkom zawodowym. To po prostu nie ich elektorat.

Twoja wypowiedź dobrze potwierdza, że na polskim podwórku mamy do czynienia ze zdominowaniem dyskursu przez ideologie adresowane do drobnomieszczaństwa, czyli zgodnie z marksistowską definicją klasy, której reprezentanci co prawda nie czerpią zysku z tytułu własności, ale także nie sprzedają swojej siły roboczej na użytek kapitalisty. Warto przytoczyć ilustrującą ograniczenia i możliwości tej klasy wypowiedź z rzeczowej analizy, której udało się w tej kwestii dokonać portalowi Władza Rad: Drobnomieszczanin „rozwściecza” się i „oburza” okropnościami kapitalizmu, lecz z racji tego że nie został poddany machinie kapitalistycznego wyzysku, nie musi pracować w myśl zaleceń i planów kapitalisty aby zarobić na życie stąd też przedstawiciele drobnomieczczaństwa nie są zdolni do organizacji, karności i stanowczości. Stąd też można znaleźć w organizacjach drobnomieszczańskich postawy zarówno hurrarewolucyjne, jak i wyrażające kontrolowany bunt wobec systemu, czy też skrajnie reakcyjne. Przy czym bogactwo form i ideologicznych niuansów przyprawia o zawrót głowy, co stanowi nie lada kąsek dla ludzi spragnionych nie tyle politycznych, co politologicznych sensacji i dziwactw jak „narodowy bolszewizm”, „anarchokapitalizm” itd.

Jacek Cezary Kamiński: W naszej dyskusji nie odnosiliśmy się dotąd do kontekstu zewnętrznego, zagranicznego, który przecież też wpływa na oblicze lewicy w Polsce. Gdy na przełomie XX i XXI wieku na Zachodzie Europy dominowała blairowska i schroederowska „trzecia droga”, nasza mainstreamowa lewica gorliwie poszła tym śladem.

I skutki tego wyboru teraz boleśnie odczuwa. Dziś na szczęście prądy intelektualne i polityczne na zachodnioeuropejskiej lewicy sprzyjają naszej wizji lewicy jako formacji o charakterze socjalistycznym. Można się spierać czy „Syriza”, „Podemos” lub Die Linke są wystarczająco, jak na nasze oczekiwania, socjalistyczne, ale faktem jest, że to te ugrupowania, mniej lub bardziej ostro kontestujące system kapitalistyczny, nabrały ostatnio wiatru w żagle.

W przeciwieństwie do wyraźnie schyłkowych ugrupowań tradycyjnej socjaldemokracji – właśnie tych trzeciodrogowych, a w istocie neoliberalnych. Ten przykład jest ważny zwłaszcza w warunkach polskiej prowincjonalności, gdzie łatwiej forsować na rodzimym podwórku pewne idee czy wzorce, gdy mają umocowanie na Zachodzie.

Chciałbym jednak odwołać się do przykładu z drugiej strony Europy, tej gdzie Polacy mniej chętnie zerkają. Z racji moich zainteresowań wnikliwie obserwuję sytuację na Ukrainie. To nasz sąsiad i kraj bliski kulturowo, więc pewne zjawiska tam zachodzące warto obserwować i wyciągać wnioski na nasz użytek. Wydarzenia wiosny 2014 roku na Południowo-Wschodniej Ukrainie pokazały, że w sytuacji zaburzeń politycznych radykalne społecznie postulaty mogą spotkać się z entuzjastycznym przyjęciem dużych grup społecznych. Na wielotysięcznych wiecach, które wówczas przetoczyły się przez miasta tego regionu w ramach tzw. Antymajdanu entuzjastycznie przyjmowane były głoszone przez działaczy ugrupowań socjalistycznych i komunistycznych hasła „nacjonalizacji majątku wszystkich oligarchów w interesie ludu pracującego”, czy zaprowadzenia władzy rad jako alternatywy dla burżuazyjnej demokracji. Dziś ta fala ruchów społecznych opadła w związku z trwająca tam tragiczną wojną domową, ale antykapitalistyczna w istocie idea nacjonalizacji majątków oligarchów do tego stopnia zyskała popularność, że formalnie głoszą ją niekoniecznie socjalistyczne władze tamtejszych republik ludowych: donieckiej i ługańskiej. Rewolucyjne społecznie dążęnia znalazły sobie także bazę w licznej, 30-tysięcznej ochotniczej armii tzw. Noworosji, złożonej w znacznej części z wielkoprzemysłowych robotników industrialnego Donbasu. Zwłaszcza w najbardziej lewicowej jednostce – brygadzie zmechanizowanej „Prizrak”, której kombryg Alieksiej Mozgowoj formułuje hasło „socjalistycznej i ludowej Noworosji”.

Nie wiem czy świadomość społeczna Polaków dojrzała do tego, żeby i u nas żądania nacjonalizacji czy uspołecznienia wielkiej własności, budowy socjalistycznego państwa spotkały się z równie powszechnym poparciem, ale z pewnością warto obserwować ukraińskie doświadczenia i przynajmniej próbować iść w tym kierunku.

Dawid Jakubowski: Jeśli chodzi o Syrizę, to problem nie leży w taktyce, tylko w tym, że jej lider Alexis Tsipras otwarcie opowiedział się za konstruktywnym dialogiem z Obamą, chwaląc jego społeczną politykę i keynesowski model kapitalizmu. Także przynajmniej przywództwo tej organizacji zachowuje się po prostu jak agentura wpływu klas posiadających w ruchu robotniczym. Ściśle reformistyczny lobbing stanowi też prawe skrzydło Die Linke, które różnymi sposobami próbuje wpływać na utrzymanie korzystnego dla kapitału dyskursu w różnych miejscach świata. Do interesujących doświadczeń wschodnich można by dodać też słowo o krajach Ameryki Łacińskiej, gdzie ruszyła od zwycięstwa wyborczego Chaveza druga po rewolucji kubańskiej i utopionych we krwi próbach fala przemian znamionujących obranie kierunku rewolucyjnego, realizowana oczywiście w bardzo specyficznej sytuacji zarówno zagrożenia zewnętrznego, jak i wewnętrznych sprzeczności, ale przyczyniająca się do przebudzenia świadomości i aktywizacji we właściwym kierunku.

Mówiąc o Ameryce Łacińskiej, nie można też nie wspomnieć o Kubie.

Kubańczycy z którymi miałem się szczęście zetknąć dzięki kontaktom na portalach społecznościowych, postrzegają kapitalizm jako proces degradacji cywilizacyjnej obejmującej środowisko naturalne, kondycję materialną i moralną wszystkich społeczeństw, a także więzi międzyludzkie. Kubańczycy mający zresztą bardzo różne profesje. Są świadomi swojej odpowiedzialności za to, by proces rewolucyjny nie zakończył się klęską (w tym celu studiują też doświadczenia krajów real-socjalizmu) i powrotem do przeszłości. Ich zdaniem inaczej ludzkość stoczy się w odmęty najemnego niewolnictwa i barbarzyństwa.

Tymoteusz Kochan: Myślę więc, że teraz możemy podsumować naszą dyskusję na poziomie pewnych podstawowych punktów.

A więc przede wszystkim lewica w Polsce musi być lewicą socjalistyczną i jednocześnie formacją odświeżoną, a także nowoczesną w wymiarze języka i symboliki. Kolejna rzecz dotyczy możliwie jak najszerszego zjednoczenia w partii wokół idei socjalizmu i budowania wieloskrzydłowej, szerokiej partii, skoncentrowanej na pewnym, określonym, wspólnym rdzeniu wynikającym z teorii socjalistycznej. Najważniejsze są więc postulaty dotyczące uspołecznienia własności i budowania socjalizmu.

Socjaliści powinni być też blisko problemów klasy pracującej i dysponować językiem nawiązującym do walki klas. Fundamentalne jest też opracowanie własnej strategii i czerpanie z polskich doświadczeń, także doświadczeń czasu Polski Ludowej i pod tym względem żadne hiszpańskie, greckie, czy niemieckie strategie nie wyręczą polskiej lewicy i polskich socjalistów, przed którymi stoi historyczne zadanie tworzenia samodzielnej, socjalistycznej formacji politycznej.

Program socjalistycznej lewicy nie może być też wyłącznie programem tworzonym pod wykluczonych, czy klasę średnią, musi natomiast zawierać ładunek wspólnotowy i budujący poczucie tożsamości na poziomie narodowym, z tego też wynika postulat socjalistycznego patriotyzmu w obronie ojczyzny przed skutkami kapitalistycznej i neoliberalnej "transformacji", przy jednoczesnym wyrazistym oporze wobec kolonialnego i instrumentalnego wykorzystywania Polski przez światowe mocarstwa na użytek własnej, egoistycznej polityki, która niesie zagrożenie rzeczywistej wojny...

Osobną kwestią pozostaje kwestia tego, czy tego typu formacja ma w Polsce szanse powstać w najbliższym czasie, czy jest to wizja i projekt rozłożony raczej na lata, niż na miesiące...

 

Komentarze

Zdjęcie tygodnia

Film tygodnia