Jesteś tu: Strona główna Artykuły Kłamstwo ma krótkie ...

Kłamstwo ma krótkie nogi

Dawid Kański 14/05/2015

W ostatnim czasie (zima 2015) powstało kilka wartościowych raportów obnażających większość kłamstw związków przedsiębiorców i reprezentujących je elit politycznych dotyczących rzekomo wysokich kosztów pracy, zasadności utrzymywania niskich płac i niezadowalającej wydajności pracy.

Raporty te w pewnym stopniu, (ale raczej na krótki czas) krzyżują plany rodzimych i zagranicznych kapitalistów zmierzających do legitymizacji wyzysku pracowników na jeszcze większą skalę niż dotychczas. Dane na podstawie, których jesteśmy w stanie zaprzeczyć teoriom propagowanym przez przedsiębiorców i prawicowych polityków mówiących o ciężkim losie przedsiębiorczości i biznesu są dostępne dla wszystkich na serwisach internetowych Głównego Urzędu Statystycznego. Korzystając z tych danych analizuję zmiany dotyczące dwóch wartości: wartość dodana brutto oraz koszty związane z zatrudnieniem. Zakres mojej analizy przypada na lata 1995-2011.

 

Wartość dodana i czas pracy nieopłacanej

Na początek postaram się przybliżyć znaczenie powyższych pojęć: wartość dodana brutto oraz koszty związane z zatrudnieniem.

Wartość dodana brutto jest to wartość produktów (wyrobów i usług) wytworzona przez jednostki krajowe rynkowe i nierynkowe pomniejszona o zużycie pośrednie poniesione w związku z jej wytworzeniem (za GUS). Prościej formułując wartość dodana to suma wartości wyrobów i usług wytworzonych pracą wszystkich pracowników najemnych pracujących w gospodarce narodowej, zatem, źródłem wartości dodanej jest praca.

Koszty związane z zatrudnieniem obejmują wynagrodzenie pieniężne netto, części składowe wynagrodzenia pieniężnego brutto, wynagrodzenie w naturze oraz inne wyposażenia takie jak nagrody i bony. Płacone są przez przedsiębiorcę na rzecz pracownika, w zamian za wykonywaną przez niego pracę w czasie okresu księgowego.

W dalszej kolejności przyjrzyjmy się bliżej wskaźnikom dotyczącym 2011 roku. Suma wartości dodanej brutto wyniosła 1,3 bln zł. Tak, więc średnio jeden pracownik w ciągu roku wytworzył swą pracą wyroby i usługi warte na 96,3 tys. zł. Na podstawie danych dotyczących sumy kosztów związanych z zatrudnieniem dowiemy się, w jaki sposób dzielona jest pomiędzy pracownikami a kapitalistami wartość powstająca z pracy tych pierwszych. Analizując ten wskaźnik poznamy również wysokość skali wyzysku mierzonego czasem pracy nieopłacanej. Suma kosztów związanych z zatrudnieniem w 2011 r. wyniosła 551,8 mld zł, co daje w przeliczeniu na jednego pracownika kwotę 39,7 tys. zł rocznie. Oznacza to, że średnio pracownik ze 100% wartości, którą wytworzył otrzymał tylko 41%. Pozostała część tj. 59% wartości trafiła w ręce przedsiębiorcy. Ale żeby w pełni uzmysłowić skalę wyzysku pracowników przejdziemy do poziomu jednego dnia roboczego zakładając 8 godzinny wymiar dnia pracy. W ciągu jednego dnia pracy pracownik średnio wytworzył wartość dodaną równą kwocie 400 zł, z czego średnio jego płaca wynosiła 165 zł. To znaczy, że przedsiębiorca płacił tylko za pierwsze 3 godziny i 17 minut pracy, ponieważ tyle czasu zajęło pracownikowi odrobienie jego jednodniowej płacy roboczej. Przez pozostałą część dnia pracy pracownik wykonywał swą pracę za darmo, więc wartość wytwarzana w tym czasie trafia w ręce kapitalisty i to stanowi źródło jego zysku. Są to dane uśrednione, więc skala wyzysku będzie zróżnicowana w zależności od działu, branży i sektora gospodarki narodowej. Dlaczego to jest takie ważne? Dlatego, że w ten sposób łatwiej będzie zrozumieć to, czemu przedsiębiorcy ciągle dążą do likwidacji praw pracowniczych i innych regulacji dotyczących płacy i warunków pracy. Zniesienie ustaw regulujących stosunki pomiędzy kapitałem a pracą pozwolą przedsiębiorcom zwiększyć swoje zyski dzięki wprowadzaniu w życie bezwzględnej idei mówiącej o maksymalizacji zysków i minimalizacji start w praktyce polegającej na cięciu wynagrodzeń, wydłużaniu dnia pracy i czasu pracy nieopłacanej.

Wykres 1 obrazuje ciągły wzrost wartości dodanej brutto. Wartość dodana brutto jest także miernikiem, który służy do określenia poziomu wydajności pracy, więc rosnąca wartość dodana jest także rosnącą wydajnością pracy. Jednocześnie, co charakteryzuje wykres 2 udział kosztów związanych z zatrudnieniem w wartości dodanej ciągle spada z 47,2 % w 1997 roku do 41,1% w 2011 r. Wydajność pracy rośnie szybciej niż płace w rezultacie, czego pracownicy z każdym rokiem wytwarzając coraz więcej dóbr otrzymują konsekwentnie coraz mniejsze wynagrodzenie. Jest to dowodem na coraz bardziej niesprawiedliwą redystrybucję oraz nasilający się wyzysk pracowników spowodowany celowym zaniżaniem wysokości płac i poziomu zatrudnienia, uelastycznianiem form zatrudnienia i wydłużaniem dnia pracy oraz związanym z tym postępującym demontażem kodeksu pracy.

Nawet na podstawie tych danych i nieskomplikowanej analizy, do której wcale nie potrzeba żadnej wielkiej wiedzy ekonomicznej jesteśmy w stanie podważyć upowszechniany przez przedsiębiorców mit o wysokich i rosnących kosztach pracy oraz niskiej wydajności pracy, które blokują rozwój przedsiębiorczości uniemożliwiając spadek bezrobocia oraz wzrost płac. Jak widzimy jest zupełnie na odwrót - bezwzględne koszty związane z zatrudnieniem spadają, wydajność pracy rośnie a i wzrastają też środki na nakłady inwestycyjne co oznacza, że zysk z wyzysku ma się nader dobrze (wyk. 3). Kapitaliści oczywiście będą dalej zakłamywać rzeczywistość, ponieważ kieruje nimi wpisana w system krótkowzroczna, prymitywna żądza zysku za wszelką cenę.

 

 

 

Płaca socjalna

Obecne działania sił antypracowniczych skupiają się na walce o obniżenie lub całkowitą likwidację podatku dochodowego oraz składowej płacy brutto tzw. płacy socjalnej składającej się ze składek emerytalnych, rentowych, zdrowotnych, chorobowych, wypadkowych, składek na fundusz pracy, fundusz gwarantowanych świadczeń pracowniczych oraz fundusz emerytur pomostowych. W tym celu związki przedsiębiorców za pomocą środków masowego przekazu oraz poprzez opłacanych specjalistów i polityków przedstawiają płacę socjalną jako element wynagrodzenia zagrabianego pracownikowi przez państwo, stawiając je na pozycji bezdusznego wyzyskiwacza a siebie na pozycji obrońców sprawy pracowniczej - obrońcy są to oczywiście pozorni i fałszywi. Związki przedsiębiorców oraz elity polityczne, jako siły antypracownicze niczym wilk w owczej skórze głoszą, iż jeśli zmniejszy się lub całkowicie zlikwiduje płacę socjalną to wynagrodzenia netto wzrosną o kwotę płacy socjalnej. Nic bardziej mylnego, kapitalista ma zupełnie inne plany, ponieważ po likwidacji płacy socjalnej wynagrodzenie netto nie wzrośnie a kwotę składową płacy brutto zagarnie dla siebie powiększając w ten sposób swoje zyski. Dlaczego należy się tego spodziewać? Wystarczy cofnąć się o kilkanaście lat wstecz, kiedy to upowszechniano zatrudnienie na podstawie umowy zlecenie. Wtedy również mamiono pracownika tym, iż wysokie koszty pracy są przyczyną jego niedoli, wysokiego bezrobocia i niskich płac a dzięki umowom zlecenie, które redukują koszty zatrudnienia płace wzrosną a problem wysokiego bezrobocia zostanie rozwiązany raz na zawsze. Stało się zupełnie coś innego - płace zatrudnionych na podstawie umów zlecenie nie wzrosły i często opiewały na poziomie poniżej ustawowej płacy minimalnej a bezrobocie nie spadło aż do dziś. Wszystko to w połączeniu z innymi antypracowniczymi i antyspołecznymi działaniami przyczyniło się do masowej emigracji pracowniczej z kraju.

Pomijam już fakt, że po likwidacji płacy socjalnej nie będzie m.in zasiłków dla osób bezrobotnych, które zresztą pracownicy sami finansują przeznaczając część swojej płacy socjalnej na fundusz pracy, płatnych zwolnień lekarskich i urlopów, nie będzie także publicznej służby zdrowia, bo nie będzie, z czego jej finansować, a na starość nie otrzymamy emerytur, bo powszechny solidarnościowy system emerytalny zostanie zlikwidowany a prywatny gwarantuje emerytury tylko najbogatszym. W rezultacie tego koszty, które wcześniej stanowiły płacę socjalną pracownik będzie musiał ponosić ze swojej płacy roboczej, co spowoduje spadek płacy realnej oraz spadek siły nabywczej społeczeństwa. Podobnie ma się sprawa z likwidacją podatku dochodowego, bo tak jak w przypadku płacy socjalnej pracownik nie otrzyma go w postaci wyższej płacy netto. Notabene likwidacja podatku dochodowego wpłynie katastrofalnie na budżet państwa, przez co większość usług publicznych będzie musiała ulec likwidacji a następnie prywatyzacji, co znacznie podwyższy i tak już wysokie koszty utrzymania. I nawet, jeśli zakładając, że jakimś cudem płaca netto zwiększy się o kwotę obciążeń z tytułu podatku dochodowego to i tak nie zrekompensuje ona kosztów związanych z likwidacją usług publicznych. Dla przykładu już same prywatne szkolnictwo gdzie miesiąc nauki kosztuje od kilkuset złotych w górę za miesiąc będzie nieosiągalne dla większości społeczeństwa.

Najgorsze jest to, że znaczna cześć pracowników na wskutek neoliberalnej indoktrynacji akceptuje i utożsamia się z antypracowniczymi postawami przedsiębiorców i elit politycznych i w tym całym amoku godzi się na likwidację swoich praw i zdobyczy socjalnych. Postawy propracownicze pozbawione są reprezentacji parlamentarnej oraz dostępu do debaty publicznej, co jeszcze bardziej utrudnia walkę o uświadomienie ludziom pracy ich własnych interesów i faktyczną walkę o prawa pracownicze. Zapewne na wybuch świadomości pracowniczej, której wyrazem są powszechne strajki godzące w podstawy systemu wyzysku, jeszcze jakąś chwile poczekamy i pomimo bardzo niekorzystnych okoliczności w postaci dominacji prymitywnej neoliberalnej i konserwatywnej prawicy w żadnym wypadku nie możemy zrezygnować z działań zmierzających do przyśpieszenia wybuchu tej świadomości.

Lecz aby starania te były skuteczne nie mogą opierać się one na szamanach i różdżkarzach odrzucających socjalizm naukowy oraz marksistowską krytykę kapitalizmu.

Komentarze

Zdjęcie tygodnia

Film tygodnia