Jesteś tu: Strona główna Artykuły Socjalizm teraz!

Socjalizm teraz!

Dawid Kański 17/07/2015

W świecie zdominowanym przez różne kapitalizmy, hierarchiczność i relacje pomiędzy wyzyskującymi a wyzyskiwanymi odbywają się nie tylko w skali mikro na linii pracownik-kapitalista, ale także w skali makro na poziomie państw narodowych. Każde państwo ma swoje określone miejsce w światowym systemie, jedne kraje odgrywają rolę państw łupionych a inne są łupiącymi. Państwa będące w uprzywilejowanej pozycji uczynią wszystko, aby łupieni nigdy nie przestali być łupionymi, czego przykładem jest bezskuteczna walka Grecji, gdzie pomimo masowego społecznego sprzeciwu i lewicowego rządu, łupieżcy zwyciężają.

Jednak nie zawsze kolonialna polityka krajów wyzyskujących prowadzi do oporu społeczeństw krajów wyzyskiwanych. Świadectwem tego jest Polska, gdzie kompradorskie elity polityczne bez żadnego oporu społecznego wdrażają dyktowane przez światowy kapitał reformy uderzające w interesy nawet własnego państwa narodowego. 

Ale zacznijmy od początku. Dosyć sensowną teorią opisującą stosunki panujące pomiędzy kapitalizmami jest teoria systemu-światowego Immanuela Maurice Wallersteina, dzieląca świat na trzy kategorie: centrum, półperyferie i peryferia. Centra to wielkie potęgi militarne i gospodarcze (m.in. Niemcy, Wlk. Brytania, Francja i USA) narzucające  z pozycji siły peryferiom i półperyferiom niezrównoważone warunki wymiany handlowej, ograniczające ich rozwój gospodarczy i cywilizacyjny, doprowadzając je często do stanu głębokiego zacofania gospodarczego. Półperyferie, to kraje eksploatowane przez centrum i jednocześnie eksploatujące peryferia. Półperyferie aspirują do tego, aby przynależeć do centrum jednak przez cały czas również zagrożone są degradacją gospodarczą i przekształceniem się w kraj peryferyjny. Wszystko zależy od tego jak duży opór stawia kraj półperyferyjny względem rdzenia. Jeśli opór ten jest silny, to państwo jest wstanie awansować do kategorii  krajów tylko wyzyskujących (przykładem takiego awansu jest Japonia), a jeśli opór jest słaby, to kraj stacza się gospodarczo i w końcu staję się z kraju półperyferyjnego krajem wyzyskiwanym (przykładem takiego spadku jest Grecja). Polska w całej tej hierarchii państw kapitalistycznych należy do krajów peryferyjnych eksploatowanych przez centrum i kraje półperyferyjne.

Zdominowanie  kraju peryferyjnego przez kapitalistyczny rdzeń odbywa się w trzech po sobie następujących etapach: dominacja symboliczna, polityczna i ekonomiczna.

Dominacja symboliczna jest wstępem do dominacji politycznej i ekonomicznej. Etap ten z punktu widzenia rdzenia jest istotny, gdyż skutecznie przeprowadzony powoduje, że „podporządkowani postrzegają swoją sytuację jako naturalną lub nawet korzystną czy pożądaną dla nich samych” (Pierre Bourdieu), tak zdominowane peryferia postrzegają rzeczywistość w kategoriach stworzonych przez państwa wyzyskujące. Opór zanika a kolonizatorskie plany krajów centrum mogą być wprowadzane.

Śmierć światowemu kapitalizmowi, V.Briskin, 1957

Próby dominacji symbolicznej krajów zachodnioeuropejskich i USA nad Polską oraz resztą krajów dawnego bloku wschodniego rozpoczęły się jeszcze na długo przed upadkiem tego bloku. Bieda, głód, bezrobocie i bezdomność jako produkt marketingowy opatrzony w chwytliwe opakowanie w postaci barwnych reklam i bilbordów, błyszczących opakowań, kolorowych neonów i innych świecidełek sprawił, że społeczeństwa wschodnioeuropejskie z entuzjazmem przyjęły wzorce kapitalistycznego centrum. Nagle wszystko, co pochodziło z krajów Europy Zachodniej czy USA począwszy od produktów żywnościowych, wytworów różnych gałęzi przemysłu a skończywszy na filmach, muzyce, literaturze, sztuce i kulturze stało się atrakcyjniejsze i lepsze niż Polskie czy wschodnioeuropejskie. Nawet byle jaka zachodnia myśl akademicka zaczęła być postrzegana korzystniej niż wybitna myśl Polska. Wraz z przyjęciem wzorów narzuconych przez kapitalizmy rdzenia określenie „wschód” uległo w Polsce obrzydzeniu, co sprawiło, że w świadomości polskiego społeczeństwa, elit politycznych i znacznej części elit akademickich wschód zaczął się kojarzyć, jako obszar zacofany cywilizacyjnie, niższy kulturowo i gorszy, więc wypieranie się jakichkolwiek związków Polski ze wschodem i kulturą wschodnią oraz utożsamianie się z zachodem stało się równie modne, jak spożywanie niezdrowych amerykańskich fast foodów. I tak, geografowie na siłę udowadniają, że tu w Polsce jest geograficzny i geometryczny środek Europy a nie wschód, historycy kultury i sztuki  konsekwentnie przesuwają granice  zasięgu kultury zachodniej na obszary obecnej Polski, politycy przyjmują rozwiązania gospodarcze i politykę nieadekwatną do rozwiązań realnych problemów społeczno-gospodarczych, młodzież szkolna wypiera się wschodniości Polski, stosując argumenty przeczące jakiejkolwiek logice np. „Polacy to przecież Słowianie Zachodni, więc muszą należeć do kultury zachodu”. Jest też druga strona medalu, gdyż nie wszyscy bezkrytycznie przyjęli zwyczaje płynące z kultury zachodniej. Niszę tą zagospodarowały  środowiska skrajnie prawicowe wyrażające sprzeciw wobec takich pozytywnych zjawisk jak laicyzacja społeczeństwa czy kultura liberalna, jednocześnie akceptujące wszystkie brudy kapitalizmu takie jak rasizm, ksenofobia, nierówności społeczne, bezdomność, bieda czy niepewność jutra. Zatem, symboliczna dominacja rdzenia jest też jednym z tych czynników, które przyczyniły się w Polsce do wzrostu fali ciemnej, prymitywnej reakcji prawicowej w jej najgorszych odmianach: nacjonalistycznej czy wręcz faszystowskiej.

Symboliczna dominacja ułatwia kolonizację oraz zawsze jest pierwszym krokiem ku dominacji politycznej i ekonomicznej.

Elity polityczne przejmują język rdzenia i wbrew interesom własnego społeczeństwa zaczynają podporządkowywać się dominującym krajom kapitalistycznym. W Polsce wstępem do dominacji politycznej i ekonomicznej centrum, było przystąpienie kraju do Międzynarodowego Funduszu Walutowego w 1986 roku. Od tego czasu, a z maksymalnym nasileniem od 1990 r. wszystkie rządy i elity kraju działają jawnie wbrew interesowi społecznemu i ekonomicznemu kraju, realizując żądania światowego kapitału, wielkich korporacji, spekulantów, finansistów i bankierów. O antyspołecznych działaniach elit politycznych Polski, można by napisać kilkutomową księgę, ale równie obłudne i rażące uległością wobec kapitalistycznego centrum są wypowiedzi polityków partii burżuazyjnych podczas debat i innych publicznych wystąpień, gdzie zawsze demonstrowany jest bezwzględny sprzeciw dla opodatkowania korporacji i banków, niezmiennie z taką samą argumentacją mówiącą o ucieczce zagranicznego kapitału do krajów z lepszą „ofertą” niż Polska,  co w konsekwencji  ma doprowadzić  gospodarkę kraju do katastrofy. Tymczasem według różnych źródeł zagraniczny kapitał wypompowuje z Polskiej gospodarki od kilkudziesięciu do nawet kilkuset miliardów złotych rocznie. Zyski samej Biedronki to ok. 25 mld złotych rocznie, przy obciążeniu podatkowym nie przekraczającym 1%. Nawet wysokie obciążenie podatkowe zysków wspominanej Biedronki tylko uszczupliłoby je o pewną sumę, po odjęciu, której spółka nadal przynosiłaby porządne zyski. Po takiej jednoznacznej postawie partii rządzących i elit nietrudno jest wywnioskować czyje interesy są przez nie reprezentowane. Ponadto, w wielu innych krajach peryferii kapitał zagraniczny jest opodatkowany w znacznie wyższym stopniu niż w Polsce i nie powoduje to jego ucieczki, gdyż dopóki będą zyski dopóty kapitał będzie drenować. A rzekome miejsca na świecie, do których mógłby on uciec praktycznie już nie istnieją, bo z roku na rok zasięg obszarów służących do nieograniczonej akumulacji kapitału kurczy się powodując „efekt sznura zaciskającego się na szyi” (Wallerstein). Stąd też dla centrum kapitalistycznego ważne jest, aby takie miejsca - z tak uległymi elitami jak Polskie - proponujące bezgraniczne oddanie, darmową infrastrukturę (na którą łożą w większości biedni pracownicy), sprzyjający zagranicznemu kapitałowi antypracowniczy charakter państwa, korzystne prawo podatkowe, sztucznie utrzymywane niskie koszty pracy i tanią siłę roboczą utrzymywać jak najdłużej. To wszystko stawia Polskę w miejscu głębokich peryferii kapitalistycznego systemu-świata, służącego krajom centrum do brutalnej eksploatacji ekonomicznej.

Co dalej?

Walka o wyższą pozycję w hierarchii kapitalistycznego systemu-świata, oznaczać będzie ekonomiczne upodlenie społeczeństw będących od nas niżej w tej hierarchii, dlatego nas socjalistów nie powinno interesować brutalne przepychanie się z innym kapitalizmami, ale za to powinniśmy tępić pęd ku ekspansji ekonomicznej, niszczyć sny o imperialnej potędze, walczyć ze zbrojeniami i konsekwentnie stać po stronie ludzi pracy oraz organizować ich do walki przeciw narodowej burżuazji, która kosztem ludzi pracy chce wywalczyć sobie wyższą pozycję w hierarchii kapitalistycznego systemu-świata oraz do walki z całym kapitalistycznym systemem-światem.

Oto zadania stojące przed polskimi socjalistami, lecz niestety lewica w Polsce to przede wszystkim miękkie i mdłe projekty socjalliberalne lub błędnie bądź intencjonalnie uznawane za lewicę projekty centrowe, które można uznać co najwyżej za lewe skrzydło prawicy. Rzekoma lewica polska, powołując się na dobrobyt kapitalistycznych krajów zachodnich oraz wzorując się na reformach wprowadzanych w tych krajach, wykazuje się niebywałą amnezją, zapominając o tym, że dobrobyt tych krajów nie wynika ze świetności tych systemów, lecz z grabieży dokonywanej na podporządkowanych im słabszych krajach kapitalistycznych m.in takich jak Polska czy Grecja. Zatem rzekoma lewica polska nie podejmuje walki z takim stanem rzeczy, nie proponuje żadnej wartościowej alternatywy i obiera wobec kapitału postawę kapitulancką.

Taka oportunistyczna lewica prosząc o poparcie ludzi świata pracy powinna być przez pracowników natychmiast odrzucona. Brak zdecydowanych socjalistycznych i komunistycznych organizacji o antykapitalistycznym przekazie oraz słabość środowisk o profilu anarchokomunistycznym i anarchosyndykalistycznym, które wspólnie mogłyby stawić czoło wciąż narastającej reakcji prawicowej sprawia, ze najbliższa przyszłość kraju to prawdopodobnie dalsze zdominowanie go przez prymitywną, antypracowniczą i antyspołeczną konserwatywno-liberalną prawicę z wypaczoną wizją źródła problemów gospodarczych i wypaczoną geopolityczną pozycją Polski w świecie. Reakcja prawicowa nie oferuje nic poza wsteczną walką z liberalnym światopoglądem, żałosną narodową patetycznością, podsycaniem rusofobicznych i antyimigranckich nastrojów, symbolicznymi (na razie) represjami wobec lewicowości jako takiej, dalszymi ustępstwami na rzecz kapitału - i to wszystko oczywiście kosztem pogorszenia się warunków życia pracowników i rodzin pracowniczych oraz kosztem szerszego otwarcia się na ideologię nacjonalistyczną i faszystowską.

Czas na socjalizm!

Nie ma kontynentu na Ziemi, na którym nie toczyłyby się różne konflikty zbrojne, nie ma kontynentu na Ziemi, gdzie nie byłoby praktykowane ekonomiczne zniewolenie całych społeczeństw i ich państw narodowych, wreszcie nie ma miejsca na Ziemi, gdzie klasa robotnicza nie prowadziłyby ciągłej walki z uciskającym ją kapitałem. Kapitalistyczny-system świat, jak nigdy dotąd rozrywany jest od środka przez jego wewnętrzne sprzeczności - zarówno w skali mikro jak i makro. Według wielu opinii panowanie neoliberalnego kapitalizmu dobiega końca, jednak jego koniec nie oznacza wcale, że świat automatycznie zacznie zmierzać w kierunku bardziej egalitarnych systemów. Jeżeli klasa robotnicza nie zorganizuje się chociażby na wzór grecki lub zaniecha walki - tak jak w przypadku Polski -, to zmiany pójdą w stronę jeszcze bardziej barbarzyńskich i nieludzkich systemów. Kapitalizm jeszcze nigdy nie był tak słaby, jak słaby jest dziś. Stwarza to możliwość ostatecznego rozprawienia się z tym potwornym systemem. Nadszedł czas na to, aby zerwać kajdany, nadszedł czas na socjalizm!  

Komentarze

Zdjęcie tygodnia

Film tygodnia