Jesteś tu: Strona główna Artykuły Imperializm, czyli ter...

Imperializm, czyli terroryzm

Tymoteusz Kochan 14/11/2015

Ku zdziwieniu lewicujących liberałów narracja „demokratyczna” okazuje się być całkowicie bezsilna w starciu z demokratycznie wybranymi ksenofobami, rasistami i faszystami.

System kapitalistycznej demokracji, gdzie wolność opiera się wyłącznie na procesie „wolnych” (w znaczeniu wolności burżuazyjnej) wyborów parlamentarnych umożliwia nie tylko: triumfalny pochód sił skrajnej prawicy, ale nawet demokratyczną likwidację wcześniej istniejących swobód. Jest też zupełnie bezradny w obliczu panowania ideologii imperialistycznej.

Likwidacja swobód zawsze odbywa się pod płaszczykiem walki o wolność.

W Polsce przerabiamy to właśnie na przykładzie parlamentarnego triumfu nacjonalistycznej prawicy, która w blasku liberalnej demokracji przekierowuje Polskę na drogę prawicowej, katolickiej i ksenofobicznej konserwy. Skuteczne panowanie antykomunistycznych, antysocjalistycznych i prawicowych ideologii po 1989 roku zagwarantowało odpowiednie „urobienie” mas, które poprzez pośrednictwo systemowych aparatów ideologicznych „dorosły” w pewnym momencie do spontanicznego głosowania na pogrobowców „żołnierzy wyklętych” i skrajną prawicę spod znaku brzozy smoleńskiej. Przypadek polski jest o tyle interesujący, że radykalny skręt w prawo dokonuje się tu w sposób jawny i otwarty.

Inaczej ma się rzecz w państwach Europy Zachodniej. Tu demokratyczna maska trzyma się trochę lepiej. Bogaty Zachód swoje prawdziwe, faszyzujące oblicze rezerwuje i obnaża jedynie w koloniach, poza Europą - tam, gdzie siły imperializmu są całkowicie bezkarne i mogą zupełnie nie liczyć się ze śmiercią, ofiarami w ludziach, zniszczeniem państw, narodów, czy kradzieżą surowców. Współczesna Europa zmaga się z kryzysem ekonomicznym i gospodarczym, który jest główną podstawą kryzysu na Bliskim Wchodzie. Wojna na Bliskim Wchodzie ze wszystkimi swoimi następstwami jest zaś bezpośrednim rezultatem walki o polityczne panowanie nad surowcami i terytoriami.

Terroryzm, którego jesteśmy świadkami jest bronią słabych i bezradnych, których zwalcza się obecnie przy pomocy dronów, rakiet i bomb. Niezależnie od tego, jak bardzo obce jest dla nas Państwo Islamskie to jest oczywistym, że Zachód prowadzi z nim krwawą i bezlitosną wojnę, w której giną tysiące ludzi – w tym (przede wszystkim) cywile.

Paryskie 13 listopada nie stanie się jednak amerykańskim 11 września. Dlaczego? Ponieważ wojna o Irak już trwa… i to od 11 września właśnie. Cała Europa też już od dawna zaangażowana jest w destabilizowanie całego Bliskiego Wschodu. Francja prowadzi więc wojnę w Syrii i Iraku, jest też zaangażowana i bezpośrednio odpowiedzialna za sytuację w Libii, czy Mali. Francuski imperializm pod skrzydłami „socjalisty” Hollande’a nie tylko rozwinął swoje skrzydła, ale i dokonał błyskawicznego wręcz przyspieszenia. Francja sprzedaje broń (m.in. Saudom), prowadzi bombardowania, dokonuje nalotów ramię w ramię z siłami USA i Rosji... 

Prowadząc wojnę poza granicami swojego państwa z grupą o wybitnie terrorystycznych korzeniach, wyhodowaną zresztą na amerykańskiej przemocy, pomocy i wojnie nie można nie liczyć się z groźbą zamachów terrorystycznych na swoim terytorium.

Terroryzm jest jednak przez europejskie elity kapitalistyczne traktowany cynicznie i z rozwagą, jest wprost idealnym środkiem służącym do sterowania ogłupionymi nienawiścią rasową i religijną europejskimi masami. To właśnie dzięki terroryzmowi możliwe jest dalsze zaostrzanie polityki wewnętrznej, budowanie masowych systemów inwigilacji i poświęcanie „wolności” w imię „bezpieczeństwa”. W USA to właśnie wdrażany w życie po zamachach z 11 września Patriot Act umożliwił inwigiliowanie całego społeczeństwa. W Europie pod przykrywką obrony przed terroryzmem powracają natomiast granice...

Państwo policyjne nie zbuduje się samo. Korzyści z działalności imperialistycznej to korzyści zarówno zewnętrzne (surowce, kapitał, siła robocza), jak i wewnętrzne (budowanie faszystowskiego państwa totalnej kontroli).

Za zasłoną świętego oburzenia europejskich elit kryją się bowiem bezlitośni mordercy. Nie istnieje dziś żaden europejski kręgosłup moralny. Wspólne, europejskie „wartości” dawno już zostały pochowane i złożone w zbiorowej mogile. Zarówno postępowa tradycja oświecenia, jak i tradycja świeckiej, tolerancyjnej Europy bez granic poświęcona została na ołtarzu zysków i profitów wielkiego kapitału i wojskowego lobby.

Europa poszła w ślady toczących wieczną wojnę Stanów Zjednoczonych.

Prowadząc wieloletnie wojny, inspirując „Arabską Wiosnę” i obracając ją przeciwko Bliskiemu Wschodowi, rozwijając kampanię bombardowań, wywołując kryzys imigrancki, zezwalając na śmierć tysięcy uchodźców na morzu i zaostrzając politykę antyimigracyjną w obronie imperialistycznej twierdzy dobrobytu Europa na dobre związała swój los z pasożytniczym, zachodnim kapitałem i klasami kapitalistycznymi żyjącymi z wojny. Europejskie oszustwo opiera się więc na kłamstwie. Pracownikom wmawia się, że przeciwko nim występują szaleńcy, dzicy, fundamentaliści, ludzie pozbawieni wszelkiej racjonalności i człowieczeństwa. Prawdziwe przyczyny zamachów terrorystycznych są natomiast skrzętnie ukrywane i wypiera się je poza nawias debaty publicznej. Niekończąca się wojna z terroryzmem, która prowadzona jest w imię obrony „wartości” to w rzeczywistości główny budulec dobrobytu dla zachodniego kapitału i wybrańców z proletariackiej arystokracji pracy.

W przypadku Iraku i Syrii konflikt może jednak nie mieć końca. Zachodni imperializm nie rozumie jeszcze, że nie uda mu się zaprojektować całego Bliskiego Wschodu zgodnie z jego wizją i wolą. Rola, którą przeznaczono państwom, gdzie obecnie szaleje wojna to rola państw upadłych, podporządkowanych Zachodowi i grzecznie oddających swym imperialistycznym mocodawcom wszystkie surowce. Problem polega na tym, że mieszkańcy tych regionów nie wyrażają na to zgody, a szkoleni przez USA miejscowi wojskowi bardzo szybko zamiast służby USA przerzucają się na samodzielną, zbrodniczą, czy terrorystyczną działalność. Na samych Kurdach i cieszącym się niewielkim poparciem Assadzie nie da przywrócić się bezpieczeństwa. Olbrzymie społeczne poparcie dla ISIS nie jest więc wcale efektem jakiejś zbiorowej histerii, czy manii. To po prostu specyficzna, narodowowyzwoleńcza reakcja na zachodnią przemoc i wojny, a fundamentalizm religijny ze swoją całą ohydą jest tu wyłącznie krwawym i brutalnym spoiwem natury ideologicznej, organizacyjnej. Zachód nie posiada jednak innego scenariusza na „poradzenie sobie” z tą sytuacją, jak dalsze kontynuowanie wojen i bombardowań. Pułapka brudnych wojen to pułapka wiecznej wojny, to pułapka imperialistycznego kapitalizmu.

Żeby naprawdę pokonać Państwo Islamskie należałoby jednak wymordować i zlikwidować setki tysięcy ludzi, topiąc cały region we krwi i wywołując wojnę, która tak naprawdę nigdy nie dobiegłaby końca, trwając dopóki żyją tam jeszcze jacyś ludzie. Stare prawo do samostanowienia narodów dawno już zastąpiono imperialistycznym prawem do dowolnego urządzania świata na imperialistyczną modłę przez błogosławione imperia. Zachodni kapitał dawno temu nauczył się żyć z wojny i cały czas jest ona jego powietrzem.

Szaleństwu, którego jesteśmy świadkami przeciwstawić mogą się jedynie pokojowo nastawione europejskie klasy pracujące.

Jedyną receptą na obecną sytuację pozostaje antywojenny ruch socjalistyczny, którego antyimperialistyczna polityka może skutecznie położyć kres imperialistycznym konfliktom, których skutkiem są m.in: kryzys uchodźców, czy kolejne, krwawe zamachy terrorystyczne. Polityka socjalistów zakładałaby m.in.: konieczność trwałej, politycznej stabilizacji sytuacji w regionie, zaniechanie wszelkich działań wojennych i prób przejmowania przez Zachód władzy, utworzenie wielkiego planu odbudowy i naprawy wyrządzonych przez Zachód szkód na kształt dawnego Planu Marshalla dla Europy, czy zapewnienie przetrwania i godnego życia wszystkim uchodźcom wojennym kierującym się na Stary Kontynent. Krzywdy, które już zostały wyrządzone są do naprawienia.

Jedyną prawdziwą przeszkodą pozostaje jednak polityczna wola i klasowy, polityczny charakter europejskich elit, których jedynym trwałym zamiarem jest zamiar pasożytowania na państwach Globalnego Południa. Terroryzm jako zjawisko – nieskuteczna, tchórzliwa i obrzydliwa broń słabych, zdesperowanych i bezradnych – zostanie wyeliminowany tego samego dnia, kiedy porzucone zostaną amerykańskie drony-zabójcy i skończą się kolejne bombardowania.

Polityczna walka o pokój to nie tylko walka o pokój na Bliskim Wschodzie. To także walka o europejską wolność i o ocalenie europejskiej kultury politycznej i społecznej. Europa żyjąca w wiecznym stanie wyjątkowym to Europa żyjąca pod butem armii, militarystów, służb specjalnych i skrajnej prawicy. Zgodnie z przewidywaniami Karla Liebknechta wiemy też, że kres imperialistycznych wojen to kres kapitalistycznego wyzysku: bez sukcesów kompleksu militarno-przemysłowego i zysków z Trzeciego Świata swój fundament utraci cały zachodni kapitał, którego ofiarą na mniejszą skalę jest też dziś np. wyzyskiwana przez potężniejsze europejskie mocarstwa Polska. 

Nie terroryzm jest bowiem dla nas największym zagrożeniem.

Wszystkim nam grozi obecnie przede wszystkim - życie w strachu, nienawiści rasowej i w coraz bardziej faszyzujących się, prawicowych reżimach, które Europę zamierzają przekształcić w fortecę pływającą pośród morza przelewanej w imię imperializmu krwi.

Najważniejsze to dostrzec prawdziwe przyczyny tego procesu i zerwać systemową maskę obłudy. Imperializm, który zabija także rękami terrorystów musi się skończyć. 

Komentarze

Zdjęcie tygodnia

Film tygodnia