Jesteś tu: Strona główna Artykuły Socjalem do prawicoweg...

Socjalem do prawicowego piekła

Tymoteusz Kochan 13/02/2016

Sprzeczności światowego systemu kapitalistycznego ulegają zaostrzeniu. Zaostrzeniu ulega też sytuacja konfliktu klasowego w Polsce oraz w Unii Europejskiej. W skali świata oznaką zaostrzającego się kryzysu jest m.in. pogłębiający się kryzys naftowy, a także wciąż pogłębiający się kryzys bliskowschodni.

W przypadku Polski świeże rządy nowej władzy to także nowa koncepcja polityki i gospodarki. To koncepcja tak samo nowatorska, jak i skazana na porażkę: jej realizacja skazuje Polskę na dalszą marginalizację gospodarczą i polityczną.

PIS jako nowe PO?

W naszej kaprzeczywistości PiS to wręcz idealna partia rządząca jak na polskie katokonserwatywne warunki.

Przez ostatnie lata Platforma Obywatelska i jej politycy nieustannie popełniali zasadniczy błąd: działali na rzecz zagranicznego kapitału w sposób rabunkowy i nieprzemyślany. Wszystkie umiarkowane tendencje, zakładające pewną dozę interwencjonizmu państwowego (w tym program inwestycji państwowych ogłoszony za czasów Donalda Tuska) upadały, a klasowo dominującą tendencją było bezmyślne i nakierowane wyłącznie na osiąganie krótkoterminowych zysków eksploatowanie polskiej taniej siły roboczej. Wielomilionowa emigracja i rosnące zadłużenie pokazały jednak, że tego typu (tak skrajna) strategia nie ma w Polsce przyszłości. Potrzebny był więc rząd, który skutecznie podtrzyma wyzysk, ale i nie pozwoli załamać się ogólnej stabilności kraju oraz podtrzyma społeczne poparcie dla dominującej w Polsce już od dawna: umiarkowanej nędzy.

„Chadeckość” i „propaństwowość” PiS to więc nic innego, jak nieco bardziej racjonalna polityka neoliberalna i kapitalistyczna. To polityka, która jednocześnie znosi zasadność istnienia wszelkich pseudolewicowych ugrupowań, których szczytem marzeń jest nic innego, jak tylko reformowanie kapitalizmu: w duchu równie odważnym jak ten, w którym właśnie robi to Prawo i Sprawiedliwość.

Elementem nowej polityki gospodarczej PiSu są m.in. wprowadzane właśnie zmiany w polityce gospodarczej Polski: podatek od hipermarketów, czy program 500 złotych na wybrane dzieci. Tego rodzaju strategia prędzej czy później musiała się jednak spotkać z oporem ze strony wielkiego kapitału – tego samego od którego w obecnej chwili uzależniona jest cała polska gospodarka: oparta na tanim eksporcie i montowaniu półproduktów wysyłanych na Zachód.

Szybkie i sprawne obniżenie przez agencję S&P ratingu Polski nie jest więc wcale (jak twierdzili politycy PiSu i ich mnożące się ostatnimi czasy medialne przedstawicielstwa) żadną „decyzją polityczną”[1], a przynajmniej nie w znaczeniu, w jakim usiłuje się to nam przedstawić. W rzeczywistości jest to skrajnie racjonalna ocena wiarygodności ekonomicznej Polski – tyle, że dokonana z perspektywy zagranicznego kapitału, który w dotychczasowo funkcjonującym modelu ekonomicznym Polski od lat uskuteczniał całkowicie nieskrępowaną politykę wyzysku i drenażu kapitałowego. Te drobne PiS-owskie zabiegi to całkowicie rzeczywista groźba mniejszych kapitalistycznych zysków, a więc i groźba mniejszej wiarygodności z perspektywy szerokich klas kapitalistycznych, które dotychczas wykorzystywały Polskę w praktycznie dowolnym i swobodnym zakresie.

Prawdziwe problemy gospodarcze rządu Prawa i Sprawiedliwości oraz Polski dopiero przed nami. Obecna polityka PiSu skazuje Polskę na jeszcze głębszą recesję gospodarczą i pogarszający się kapitalistyczny kryzys. Dlaczego? Ponieważ obecny rząd nie dysponuje żadną realistyczną wizją alternatywnej polityki ekonomicznej. Zakładane przez PiS zastąpienie „obcego” ("złego"), zachodniego kapitału rodzimym byłoby możliwe gdyby… istniał jakiś większy polski kapitał zdolny do inwestowania, czy stymulowania polskiej gospodarki na własną rękę.

Polski kapitał to jednak duch, który od wielu lat nijak nie potrafi się zmaterializować. To także coś, czemu do narodzin nie wystarczą gorące modły i niewielkie obniżki podatków, czy kolejne państwowe dopłaty do „innowacyjności”. Bez skutecznej fazy akumulacji pierwotnej, bez utworzenia własnych korporacji, bez sprzyjającej sytuacji międzynarodowej i odniesienia określonego zwycięstwa na globalnym rynku kapitałowym żaden świeży kapitał nie powstanie. Kapitał nigdy nie rodzi się ad hoc, z czystej twórczej woli „przedsiębiorczych” jednostek, lecz jego powstanie jest rezultatem geopolitycznej gry i określonych, długofalowych ekonomicznych zwycięstw.

Głęboka wiara PiSowskich polityków i ministrów w polski kapitał jest więc tak samo realistyczna i rozsądna, jak wiara w to, że polscy drobni biedawłaściciele mikrosklepików, mikrofiremek i zakładów na wieczność podpiętych pod zachodnią produkcję nagle okażą się być przedstawicielami przyszłych polskich rodzin Rockefellerów i Fordów.

Zasadnicze ubezwłasnowolnienie Polski i uczynienie jej półperyferyjnym dodatkiem do imperialistycznego Zachodu odbywa się zresztą zgodnie z przepisem marksistowskich klasyków, którzy wielokrotnie wyjaśniali w przeszłości w jaki sposób wielki kapitał powstaje, koncentruje się, a także uzyskuje monopol na arenie międzynarodowej – co umożliwione zostaje mu dopiero poprzez uzyskanie wpływu na państwa narodowe, ich władze polityczne i struktury biurokratyczno-administracyjne.

Prawo i Sprawiedliwość – z racji wyznawanej przez siebie ideologii i wrodzonej wiary w polskie biedabiznesy – nie zdoła przezwyciężyć tej sprzeczności.

Bez głębokiego interwencjonizmu państwowego i intensywnych, trwałych inwestycji państwowych nawet w realiach kapitalistycznych nie jest dziś możliwe dokonanie tak głębokich zmian, jakie należałoby w Polsce przeprowadzić jeśli stawką PiS-owskiej „dobrej zmiany” rzeczywiście miałoby być trwałe poprawienie się sytuacji ekonomicznej naszego kraju. Silnie zdefiniowana i utrwalona już polityczna nadbudowa - nakazująca podporządkowanie się klasom kapitalistycznym o charakterze narodowym - napotyka tu na barierę w postaci nieskutecznych praktyk polityczno-ekonomicznych ze słownika neoliberałów i klasyków kapitalistycznej myśli ekonomicznej. Chcieć nie znaczy więc móc, a pragnienie powołania do życia polskiego kapitału… bez akumulacji kapitału, bez interwencji państwa, bez odpowiedniego planu gospodarczego i bez skutecznego opodatkowania sektora prywatnego… jest zwyczajnie niemożliwe: co przy jednoczesnym ochłodzeniu relacji z zachodnim kapitałem i jego agentami zwiastuje poważny kryzys gospodarczy, a także bezpośrednio związany z nim: kryzys władzy politycznej wynikający z coraz słabszego jej ugruntowania na poziomie władzy klasowej. 

Kapitalistyczny chaos w Polsce wpisuje się też w ogólniejszy kontekst sytuacji światowego kapitalizmu: coraz bardziej zaostrzające się sprzeczności ekonomiczne wymuszają bowiem coraz wyraźniejsze interwencje państwa w gospodarkę lub też skazują poszczególne kraje na transformację w Grecję, Syrię, tudzież Ukrainę. 

Te trzy najpopularniejsze w tym momencie modele kapitalistycznego „rozwoju” to dobre przykłady na trzy fundamentalne sposoby radzenia sobie globalnego systemu kapitalistycznego z narastającymi sprzecznościami światowego systemu ekonomicznego.

W przypadku Grecji do czynienia mamy z raczkującym demontażem praw socjalnych, zdobyczy ruchu robotniczego i postępująca prywatyzacją. Model grecki to nic innego, jak dostosowana do realiów Grecji śródziemnomorska odmiana balcerowiczowskiej doktryny szoku, którą skutecznie objęta została Polska po 1989 roku. Grecja jako nowa Polska to kolejny poligon doświadczalny dla neoliberalizmu, którego jedynym rzeczywistym celem nie jest wcale oddłużanie kogokolwiek, lecz wręcz przeciwnie: zadłużenie i zniewalanie poszczególnych państw, obniżanie w nich ceny siły roboczej, czy likwidowanie mechanizmów podmiotowości na poziomie państwa narodowego. Grecja po kryzysie – zarządzana przez zdradziecką Syrizę, która realizuje obecnie program niemieckiego kapitału – to więc państwo, które utraciło swą podmiotowość na rzecz skupionych wokół Trojki instytucji monopolizujących obecnie w Europie system zarządzania kapitalistycznego.

W przypadku Syrii sprzeczności globalnego kapitalizmu osiągają dziś swój najprawdziwszy wyraz: stając się sprzecznościami czystej śmierci, które rozsadzają cały kraj i w wyniku wywołanej przez interwencje imperialistyczne wojny generują dziesiątki tysięcy zabitych i rannych.

Podstawową przesłanką przemawiającą na rzecz dalszego zaostrzania się kapitalistycznych kryzysów jest niepewna sytuacja na rynku ropy naftowej. Brak stabilności cen surowców to brak stabilności światowej imperialistycznej potęgi numer jeden, której siła od wielu dekad oparta jest praktycznie wyłącznie na odpowiednio kontrolowanej i sterowanej cenie baryłki ropy. Mowa oczywiście o Stanach Zjednoczonych, których coraz tańsze (oparte w zasadzie wyłącznie na dronach i płatnych najemnikach) interwencje na Bliskim Wschodzie przestały dawać odpowiednie rezultaty. Zbyt tania ropa to dla Stanów Zjednoczonych także bezpośrednie zagrożenie dla armii, której całe istnienie i egzystencja sprowadzają się w istocie do walki o ten surowiec. Z tej perspektywy czymś niezwykle pożytecznym i pożądanym byłoby dla Stanów Zjednoczonych zaatakowanie Syrii przez siły naziemne i zaangażowanie pełni swego arsenału militarnego na rzecz przywrócenia w regionie amerykańskiej, „demokratycznej” dominacji na rynku paliw.

Inny model kapitalistycznego „rozwoju” obserwować możemy za naszą wschodnią granicą. Tego rodzaju proces, kapitalistyczna „ukrainizacja” zagraża w tym momencie także i Polsce. Przerobienie się na stałą NATO-wską bazę rakietową i rezygnacja z suwerenności na rzecz imperialistycznych wpływów sojuszu militarnego to dla polskiej katoprawicy prawdziwie łakomy kąsek i szansa na realizację nieśmiertelnej w Polsce idei jagiellońskiej. Wizja wymarzonego konfliktu z Rosją i uczynienia z Polski żywej tarczy w tej walce rozpala polską prawicę od dekad, a brak perspektyw na rozwój gospodarczy i kulturowy skazuje jednocześnie prawicowców na pójście drogą militarystycznych zbrojeń w duchu spełniania narodowych powinności i nakręcania gospodarki poprzez przesterowywanie jej na produkcję zbrojeniową. Tego rodzaju „wyjście z kryzysu” jest więc dla polskiej prawicy bezpieczne i w pełni realizuje też /bardzo często eksploatowaną przez światową prawicę/ strategię oblężonej twierdzy i generowania kulturowego konfliktu: dzięki czemu łatwiej zapanować jest nad masami. Przyszłość Polski to ciągła ideologiczna wojna z (nieobecnymi w Polsce) uchodźcami, która izolować nas będzie od Europy oraz równie intensywna ideologiczna wojna z Rosją, która nakreśli nasze nowe „ramy rozwojowe” pod patronatem Ministra Macierewicza i „pobudzi” polską gospodarkę przy okazji militaryzując też nasze społeczeństwo.

Żałosne drobne z socjalu od PiS-u to nic innego, jak skuteczny narkotyk, funkcjonalne narzędzie mające na celu przekupienie polskiej klasy robotniczej, aby ta karnie i posłusznie podążyła za PiS-owskimi ministrami drogą szaleństwa, manii prześladowczych i podżegania do wojen. 

***

Zaostrzające się sprzeczności globalnego kapitalizmu to także coraz większe zagrożenie kolejnym konfliktem o skali światowej. W przypadku Polski mamy do czynienia z innym, lokalnym, lecz także niebezpiecznym zjawiskiem. Przejście Polski na stronę katokonserwatywnego kapitalizmu spod znaku krzyża i smoleńskiej brzozy prowadzi nas prosto w ramiona raczkującego, peryferyjnego pseudofaszyzmu.

Rezultatem panowania PiSu jest pacyfikacja nastrojów socjalnych w społeczeństwie i przekierowanie gniewu i niezadowolenia społecznego w kierunku nastrojów ksenofobicznych, militarystycznych i skrajnie prawicowych. Dobrodziejstwa PiS-owskiego socjalu to równocześnie dobrodziejstwa regresu obyczajowego, cywilizacyjnego i realne zagrożenie trwałą faszyzacją kraju na kształt zmilitaryzowanej, piłsudczykowsko-pułkownikowej II RP = a więc „ideału” obecnie rządzących do którego obecnie dążymy.

Gniew na biedę skutecznie przemienia się w gniew na obcych, a miliony złotych wydane na nacjonalistyczną, prawicową propagandę dają rezultat w postaci młodych pokoleń, których umysły przesycone są narodową, ksenofobiczną i faszyzującą symboliką, myślą oraz (coraz częściej) czynem.

Polscy bohaterowie XXI wieku to Żołnierze Wyklęci, antysemita Dmowski, zdrajca Kukliński i Pudzian czyhający na uchodźców z kijem bejsbolowym.

Właśnie dzięki temu w krótkiej perspektywie czasu Polska ma szansę wyjść nie tylko poza orbitę wpływów którejkolwiek z wersji oświecenia, ale i poza strefę elementarnej racjonalności politycznej. Sugerują to już m.in. szczere dążenia rządzącej prawicy do zainstalowania w Polsce obcych wojsk i wzmacniania „wschodniej flanki NATO”, co w tłumaczeniu oznacza nic innego, jak przekształcenie Polski w państwo frontowe, wojenne lub i atomowe.

Wszelkie alternatywy, które obecnie do zaproponowania ma polski rynek polityczny również nie przedstawiają się jednak zbyt zachęcająco. W kontrze do katonarodowego PiSu czekają: spragnieni powrotu do władzy neoliberałowie o twarzy bankstera, szaleńcy i faszyści ukrywający się za wizerunkiem ‘muzyka’, czy różne odłamy pseudolewicowych ugrupowań, które swą szkodliwością często dorównują PiS-owi, np. tak, jak PiS wyznając waszyngtońsko-imperialistyczną linię polityki zagranicznej – co wiążę się zresztą z podobnym do PiSu antykomunistycznym, proNATOwskim i postsolidarnościowym rodowodem wielu pseudolewicowych i reformistycznych polityków, którymi zainteresowanie straciły już jednak /wcześniej instrumentalnie z nich korzystające/ mainstreamowe media.

Perspektywa przed którą stoi dziś Polska jest więc perspektywą dwóch skrajności, dwóch wersji prawicowej ideologii i myśli w jej dwóch, najbardziej szkodliwych przejawach. Kapitalistyczna demokracja daje nam do wyboru – katolicko-narodowy, ksenofobiczny raczkujący nacjonalizm /stale i coraz intensywniej generujący zresztą atmosferę rasistowsko-pogromową/ oraz krwawy i bezwzględny neoliberalizm, który cywilizowany jest tylko o tyle, na ile udaje mu się bezwzględnie drenować polską klasę robotniczą. Są to dwie strony tego samego kapitalistycznego medalu w jego dwóch wariantach, którym tak samo musimy się przeciwstawić.

Stoi przed nami groźba trwałego obyczajowego i kulturowego regresu Polski do poziomu europejskiej Arabii Saudyjskiej.

Przeciwko tego rodzaju skrajnie prawicowej inwazji skutecznie wystąpić może jedynie siła socjalistyczna, zdolna jednocześnie: przeciwstawić się prawicowej, morderczej polityce zagranicznej; fali nienawiści rasowej; czy propagandzie i ideologii narodowej burżuazji; oraz regresowi obyczajowemu i nawrotowi religijnej reakcji.

Tylko program socjalistyczny może też skutecznie przeciwstawić się ideologii prawicowego socjalu, którego jedynym celem jest dziś pobudzanie dzietności w biednym, wyzyskiwanym i skazanym na nacjonalistyczną wegetację kraju. 



[1] W tradycji filozofii i socjologii jest zresztą zawarta głęboko ugruntowana świadomość tego, że to, co polityczne jest jednocześnie społecznym i ekonomicznym. Polityka nie jest – jak się to obecnie często przedstawia – oderwana od rzeczywistości społecznej i ekonomicznej, lecz wręcz przeciwnie – stanowi jej najbardziej wyrazisty i konkretny przejaw.  

Komentarze

Zdjęcie tygodnia

Film tygodnia