Jesteś tu: Strona główna Artykuły Sprawa lokatorska a wa...

Sprawa lokatorska a walka klas

Dawid Kański 28/01/2016

Reprywatyzacja jest procesem przywracania przedwojennym właścicielom nieruchomości znacjonalizowanych przez państwo na podstawie dekretu Bieruta wydanego w 1945 roku. W Warszawie liczba nieruchomości objętych roszczeniami ciągle rośnie i obecnie przekracza 2 tys. pozycji. Koszt odszkodowań wypłacanych przez Budżet Skarbu Państwa oraz przez budżet m.st. Warszawy wynosi już 1,71 mld zł (571 mln zł budżet m.st. Warszawy, 600 mln zł Budżet Skarbu Państwa).

Znaczną część przedwojennych kamienic wybudowano za pieniądze pożyczone w bankach, zresztą kredyty te do dziś nie zostały spłacone, ponadto rząd PRL w celu zaspokojenia roszczeń właścicieli przedwojennych nieruchomości wypłacił odszkodowania o łącznej wartości ówczesnych 250 mln dol. (równowartość dzisiejszych 1,5 mld dol.).

Warszawa powstała z ruin w wyniku publicznych inwestycji i społecznej pracy mieszkańców stolicy. Reprywatyzacja może dotyczyć od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy mieszkańców Warszawy. Roszczeniami zagrożone są także szkoły, przedszkola oraz inne budynki użyteczności publicznej.

Władza państwowa będąca na garnuszku klas wyzyskujących nie zważając na krzywdę, jaka dzieje się lokatorom zwleka najdłużej jak tylko może z ograniczeniem tego bandyckiego procederu gdyż w głównej mierze chodzi tu o to, aby jak najszybciej odtworzyć mocno pokiereszowaną przez okres PRL klasę średnich i wielkich posiadaczy.  

Lokatorska walka z reprywatyzacją jest walką pomiędzy lokatorami, którzy w ogromnej większości są pracownikami najemnymi, bezrobotnymi, emerytami, rencistami zrzeszonymi w organizacjach lokatorskich a kamienicznikami, czyli wspieranymi przez władze miejskie brutalnymi kapitalistami nierzadko uciekającymi się do przemocy. W pewnym sensie jest to walka klas, która w warunkach warszawskich toczy się nie tylko w zakładach pracy, ale też i na polu ciągłych walk lokatorskich, które momentami przybierają dramatyczny przebieg. W tym miejscu należy tu wspomnieć np. o bestialskim mordzie dokonanym na Jolancie Brzeskiej, którą spalono żywcem w Lesie Kabackim.

Kamienicznicy w celu zniechęcenia lokatorów do walki, jeżeli nie stosują bezpośredniej przemocy to zazwyczaj uciekają się do metod pośrednich takich jak drastyczne podwyżki czynszu, odcinanie prądu, ciepłej i zimnej wody, zrywanie dachu, wymontowywanie okien i drzwi i wielu innych. Lokatorzy potrafią być tak sterroryzowani działaniami kapitalistów, że nie walczą i nie proszą o pomoc. Tak było w przypadku młodej kobiety z dzieckiem w wieku szkolnym, która została wyeksmitowana przez kamienicznika prosto na ulicę bez prawomocnej decyzji sądu. Sytuacja ta miała miejsce w połowie grudnia podczas okresu ochronnego przy niskiej temperaturze powietrza.

W Poznaniu kamienicznicy i wynajęci przez nich czyściciele również nie próżnują.

W znanej już kamienicy przy ul. Tylne Chwaliszewo czyściciele na zlecenie D&D Investment podziurawili dach, o co potem oskarżono mieszkańców kamienicy gdyż rzekomo w ten sposób chcieli zwrócić na siebie uwagę. Z tej samej kamienicy podstępnie wyeksmitowano starszego schorowanego człowieka do niewielkiego pokoju znajdującego się na terenie skupu palet, by w ostateczności i stamtąd go wyrzucić. Mieszkańcy walczą dalej. Takich mniej lub bardziej dramatycznych przypadków bestialskiego zachowania kamieniczników są setki, jeśli nie tysiące i nie sposób opisać je wszystkie w jednym krótkim tekście. 

Działania eksmisyjne władz miejskich

Władze miejskie w zasadzie niczym nie różnią się od prywatnych właścicieli i także potrafią eksmitować na bruk z taką samą brutalnością jak kamienicznicy. Wszak obecnie władze lokalne w swym postępowaniu kierują się logiką rynkową, a co więcej tak samo jak w przypadku władz centralnych są one reprezentantami klas posiadaczy z tym, że tych lokalnych.

W Warszawie do końca 2013 r. wykonano 1939 eksmisji w tym 1730 z powodu zaległości w opłatach za mieszkanie. W Łodzi było to 1138 eksmisji (w tym 1101 z powodu zaległości). Eksmisje odbywają się w całym kraju. Zazwyczaj dotyczą osób najbardziej zagrożonych wykluczeniem społecznym tj. emerytów i rencistów, osób niepełnosprawnych i przewlekłe chorych, samotnych matek z dziećmi, samotnych starców, osób bezrobotnych oraz słabo zarabiających pracowników najemnych. Oczywiście w mediach w celach propagandowych najchętniej pokazuje się zupełnie marginalne przypadki dotyczące lokatorów mających problemy z nałogami czy tych mających konflikty z prawem, (co też w żadnym wypadku nie legitymizuje barbarzyńskiego postępowania z takimi osobami). W bloku, w którym ja mieszkam na 72 lokale zadłużonych jest 40. Jest to zadłużenie na łączną kwotę ok. 100 tys. zł. Według liberalnej propagandy ci ludzie są zapewne degeneratami, alkoholikami i nieudacznikami, sami są winni swej sytuacji.  

W Łodzi władze miasta szykują się do masowej jak na łódzkie warunki fali eksmisji. Do wyeksmitowania jest ok. 4,5 tys. osób. Miejscowy MOPS szacuje, że do noclegowni trafić może nawet kilkaset osób. Władze miasta wydały wyrok na najuboższych, przygotowania idą pełną parą a cała akcja rozpocznie się z dniem 1 kwietnia.

Na stronie internetowej Urzędu Miasta Łodzi można nawet przeczytać odrażający tekst: „W odniesieniu do Łodzi obszar zdegradowany to część miasta – centrum – w której skupione są negatywne zjawiska społeczne, w szczególności takie jak: bezrobocie, ubóstwo, przestępczość, niski poziom edukacji lub kapitału społecznego, niewystarczający poziom uczestnictwa w życiu publicznym i kulturalnym”.

W jaki sposób człowiek ubogi czy bezrobotny ma zdobyć lepsze wykształcanie czy kwalifikacje, kiedy wszystkie środki, jakie posiada przeznacza na wydatki związane z bytem? Dlaczego ubogi czy bezrobotny nie uczestniczy w życiu kulturalnym? Bo go na to nie stać!

Dlaczego ubogi czy bezrobotny nie uczestniczy w życiu publicznym? Bo ma inne ważniejsze sprawy na głowie takie jak walka o przetrwanie! Tak działa ten wasz kapitalizm. To ten system tworzy biedę i wykluczonych społecznie. Władze miasta - jak na sługusów kapitału przystało - wpadły na bardzo świetny pomysł: pozbędziemy się biedy eksmitując ją poza centrum miasta! Rozwiązanie godne najgorszych kapitalistycznych barbarzyńców. Wyjaśniając, mamy tu do czynienia z niczym innym jak z procesem gentryfikacji. Centrum Łodzi z obszaru zdegradowanego ma przekształcić się w miejsce prestiżowe, nowoczesne i „europejskie”, a w świecie przepychu i luksusu miejsca dla szpecącej biedoty nie ma, dlatego też ci najbiedniejsi zostaną wyeksmitowani a tych ciut „zamożniejszych” wypędzi się podwyżkami czynszu. 

W Poznaniu w 2015 r. przeprowadzono ok 150 eksmisji. Żadnemu z dłużników nie przyznano prawa do lokalu socjalnego. Oznacza to, że wszyscy eksmitowani trafili na ulicę lub do noclegowni dla bezdomnych. Do wykonania pozostało jeszcze 2447 wyroków eksmisyjnych, które dotyczą prawie 8 tys. lokatorów.

W Lublinie do przeprowadzenia 15 eksmisji władze miasta wynajęły prywatną firmę MASTA. Firma za tą haniebną usługę zainkasowała 60 tys. zł. W ostateczności przeprowadzono „tylko” 10 eksmisji. Jedna z nich w przypadku starszej schorowanej kobiety odbyła się wprost do noclegowni. Na ponad 9 tysięcy lokali zadłużonych jest 51 proc., więc jest to dopiero sam początek lublińskiej fali eksmisji.

W Szczecinie do wykonania jest 1311 wyroków do pomieszczeń tymczasowych a to jest nic innego jak eksmisja na bruk odroczona na miesiąc, bo tyle trwa zazwyczaj pobyt w pomieszczeniu tymczasowym.  Łącznie miasto ma do wykonania ok. 3900 eksmisji (stan na 2014 r.).

Walka lokatorska toczy się gdzieś na uboczu walki klasowej. Poza prężnym (jak na polskie warunki) ośrodkiem lewicy radykalnej, jakim jest Warszawa oraz poza Poznaniem trudno dostrzec większe zaangażowanie ze strony środowisk socjalistycznych, co może zostać wykorzystane przez skrajną prawicę tak jak we Włoszech, gdzie faszyści infiltrowali ruchy lokatorskie budując sobie poparcie wśród uboższej części społeczeństwa. Naturalnie trudno jest się zajmować wszystkimi sprawami jednocześnie, dlatego też, jeśli nawet nie jesteśmy w stanie sami zająć się kwestią walki lokatorskiej (z różnych przyczyn, chociażby takich jak brak kadr czy brak odpowiedniego doświadczenia) to należy uczestniczyć w działaniach już istniejących organizacji w celu nabycia odpowiednich umiejętności, które potem będzie można wykorzystać i przekazać dalej.

Tak jak w przypadku walki pracowniczej i tu należy łączyć walkę ekonomiczną z walką polityczną. Dlatego też należy startować w lokalnych wyborach do rad miejskich, dzielnicowych i osiedlowych, wprowadzać do rad działaczy lokatorskich w celu nagłośnienia spraw eksmisji czy dotarcia do większej liczby osób zagrożonych eksmisjami. Problemy lokatorów biorą się w prostej linii z problemów pracowniczych - i z tej przyczyny trzeba łączyć walkę pracowniczą z walką lokatorską, bo bez walki o wyższe płace, bez walki z umowami śmieciowymi czy elastycznymi formami zatrudnienia problemy lokatorskie nie zostaną rozwiązane. Powinno się także uświadamiać lokatorów o tym, że ich problemy mają podłoże klasowe i wynikają wprost z dyktatury kapitału nad pracą.

Trzeba mówić lokatorom o tym, że ich tragiczne położenie nie jest ich winą, lecz wynikiem potężnego wyzysku w miejscu pracy, że sprawcą ich tragedii nie są jakieś bliżej nieokreślone nadprzyrodzone siły, lecz inni ludzie w postaci kapitalistów i ich popleczników. Powinno się mówić również o tym, że eksmisje dokonywane przez kamieniczników, jak i przez władze lokalne to nic innego jak przemoc klas posiadaczy i jej reprezentantów przeciw klasom wyzyskiwanym, że jest to kolejna forma walki burżuazji z proletariatem, że jest to po prostu walka klas.  

Komentarze

Zdjęcie tygodnia

Film tygodnia