Jesteś tu: Strona główna Historia Feudalizm zarzewiem so...

Feudalizm zarzewiem socjalizmu?

14/06/2014

Przywykliśmy, że wybiela się Niemców z nazizmu, nikt nie wspomina już o szwedzkim potopie, a - zdaniem określonych ideologów - Krzyżacy wprowadzili cywilizację na Prusy – tak samo jak Jankesi do Ameryki – dokonując ludobójstwa na rdzennych mieszkańcach ziemi. Teraz przyszła pora, by winę za rozbiory zwalić na chłopstwo, a obecną nędzę społeczeństwa porównać do walki o kapitalizm w zachodniej, nowożytnej Europie.

Bo inaczej nie da się określić artykułu jaki popełnił niejaki Witold Maciej Putkiewicz, w dodatku mieniący się doktorem nauk ekonomicznych i wykładowcą historii gospodarczej. Jeśli takich mamy wykładowców, to wynik partii Korwina nie powinien dziwić.

Pan doktor w czerwcowym numerze Focus Historia zadrwił z losu ciemiężonej części społeczeństwa i to w sposób rażąco podły. On nie tylko stwierdził, że pańszczyzna była systemem socjalnym, gdzie pan szlachcic zmuszony był dmuchać i chuchać na roszczeniowego chłopa, dostarczać mu zboża i drewna na budowę domu, zadbać, by w przypadku pożaru obejścia dać chłopu bezzwrotną zapomogę, to jeszcze ten śmierdzący leń – może nie użył tego terminu, ale wyczytać spomiędzy wierszy można to dość łatwo, wyzyskiwał pana szlachcica! Bo przecież chłop „pożyczał zboże od pana”, „defraudował monopol na wytwarzanie alkoholu”… No i przede wszystkim chłop miał swobodną możliwość przemieszczania się pomiędzy folwarkami, dlatego biedny pan szlachcic musiał mu zapewniać wszelkich wygód. Więc dlaczego chłopi ryzykowali życie, uciekali na Ukrainę, by tam z miejscowymi w trudnych warunkach tworzyć kozaczyznę? Ten temat autor pomija. Za to mówi, że chłop to był darmozjad i nie opłacało mu się pracować. Jakby mało tego było, mimo, że polskie zboże hurtem płynęło na Zachód, to nikt tego zboża w Polsce nie zbierał. Bo nawet pan nie miał czasu na zbiory, skoro musiał nadzorować i naprawiać chłopskie chałupy… Jakby jeszcze tego mało, na dowód, że chłop pańszczyźniany miał lekko i przyjemnie, autor przytacza fakt, że w Polsce nie było powstań chłopskich. Oczywiście poza Rabacją – opłaconą przez austriackie służby i prowadzoną przez austriackiego zapewne szpiega Jakuba Szelę.

W takim kontekście należałoby milczeniem zbyć więc fakt, że powstania chłopskie jednak występowały – wtedy, gdy chłopi jeszcze mieli na tyle świadomości, by poderwać się do walki z wykorzystującym ich rycerstwem i klerem. Taka sytuacja związana była z powstaniem na Śląsku, czy też z powstaniem państwa Macława, kiedy to Kazimierz zwany Odnowicielem – przy pomocy cesarskich żołdaków - odnowił przynależność Polski do wspólnoty państw zależnych od widzimisię papieża i cesarza. Potem już chłopi najzwyczajniej nie mieli jak dokonać buntu. Przez Polskę przetaczały się wojny, walki, a w czasach pokoju po kraju szlajały się hordy pijanych wojaków żądnych darmowego karmienia. Chłop praw nie miał. A mówienie, że pańszczyzna była „stabilną stagnacją”, może dotyczyć tylko owych panów, nie zaś chłopstwa. Chłopstwa umiejętnie urabianego przez księży, choćby bajkami, że sprzeniewierzenie się panu, jest grzechem śmiertelnym. Mimo to - jak wspomniałem wcześniej - byli tacy, co uciekali. Uciekali, tworzyli sicze, chutory, dawali się we znaki Turcji i rosnącej w siłę Rosji, a w zamian za to traktowani byli zawsze po macoszemu. I pamiętać należy, że powstanie Chmielnickiego nie było pierwszym, ani ostatnim powstaniem Kozaków. A magnateria, bo to ona a nie król tak naprawdę rządziła, popełniła karygodny błąd odmawiając już nawet nie buławy Chmielnickiemu, ale i osobowości prawnej odradzającemu się narodowi Rusińskiemu, który składał się z żywiołów tak polskich, litewskich jak i ruskich. Ten sam błąd zresztą popełniła II RP, przy uznaniu autonomii Śląska, nie potrafiąc jednak utworzyć sejmu kresowego z Białorusinami i Ukraińcami obok Polaków, których tam było ledwo kilkanaście procent. Niestety - chłop, pracownik narodowości nie ma, nie ma też jak widać praw w urządzonym przez bogatych świecie.

Ale to jeszcze nic. Bo takie zachowanie dobrych panów doprowadziło do rozbiorów. Zamiast toczyć wojny i prowadzić dyplomację, dobrzy panowie sarmaci musieli zabiegać o względy chłopstwa. Ponadto system socjalny – bo pańszczyzna jak pamiętamy, zdaniem doktora wykładowcy była socjalizmem swojej epoki - doprowadził do strasznego zacofania całej Rzeczypospolitej względem światłych państw zachodnich – jak i wobec opluwanej obecnie Rosji. Było to tak wstrętne dla całej europejskiej szlachty, z której później wywodzili się wielcy przedsiębiorcy, że państwa sąsiednie, musiały ukrócić roszczenia chłopskie. Po prostu przejęły władzę z rąk tych nieudolnych magnatów takich jak Radziwiłłowie, Lubomirscy, Wiśniowieccy, czy nomen-omen Koniecpolscy...

I na koniec mała dygresja – pan doktor wykładający sugeruje, że dziś właśnie musimy zerwać z pozostałością układów socjalnych – pańszczyzną i „socjalizmem” Polski Ludowej, oraz ponieść krwawe koszty, by osiągnąć postęp. Tylko dlaczego - jak zwykle - to właśnie szare społeczeństwo ma non stop ponosić koszty, podczas gdy „państwo sarmacja” się bawią?

Komentarze

Zobacz także:

Krajobraz po bitwie warszawskiej
Cyprian Kraszewski 11/11/2018 Autorytarny charakter ZSRR był przede wszystkim konsekwencją izolacjonizmu. W izolacjonizm popadła również Polska i to głównie ona ucierpiała na awanturniczej polityce... więcej
Lenin a problemy ruchu kobiecego
D. Wawrzykowska-Wierciochowa 15/03/2016 Pozbawienie kobiety wszelkich praw, bezlitosne wyzyskiwanie jej równowartościowej mężczyźnie pracy za niższą płacę, nieuwzględnianie interesów kobiety jako matki i niewolnicza... więcej

Zdjęcie tygodnia

Film tygodnia