Jesteś tu: Strona główna Kontrkultura Nowy uniwersalizm / Zm...

Nowy uniwersalizm / Zmierzch kultury klasowej

Tymoteusz Kochan 12/12/2016

Zarówno w socjologii, jak i filozofii społecznej pewną oczywistością pozostaje ogólne założenie mówiące o tym, że poszczególne klasy społeczne posiadają określoną dla siebie kulturę. O kulturze określonych klas społecznych możemy mówić oczywiście w różny sposób. Zasadniczo jednak każda istniejąca historycznie klasa społeczna posiada swą, określoną historycznie kulturę.

Problem, który mnie interesuje dotyczy jednak przede wszystkim samej relacji zachodzącej pomiędzy produkcją a konsumpcją kultury klas społecznych. Należy bowiem zadać pytanie o to, czy kultura, którą dysponują dziś klasy społeczne jest ich własną  - czyli kulturą wynikająca z praxis tychże klas społecznych, czy też, czy możemy mówić o pewnej – rządzącej się pewnymi, odrębnymi prawami –  rekonfiguracji walki klas w sferze kultury, czego konsekwencją może być kompletnej transformacja samej kulturowej „klasowości”.

Tradycyjny i ogólnie przyjęty model stratyfikacji klasowej zakłada występowanie podziału na klasy społeczne ze względu na ich stosunek do własności. Zgodnie z tymi założeniami klasy społeczne istnieją, jako obiektywne pozycje w strukturze społecznej, różniąc się zależnie od społecznie występującego systemu i formacji. Klasowa analiza kultury idąc podobnym tropem przyjmuje natomiast, że poszczególne klasy (a także warstwy) posiadają określone dla siebie kultury. O kulturach klas społecznych mówimy więc zarówno wtedy, kiedy mówimy o kulturze burżuazyjnej, robotniczej, ale także mieszczańskiej, szlacheckiej, czy ludowej. Nie zmienia to faktu, że wszystkie te kultury cechuje szeroka różnorodność i złożoność, przy czym to właśnie pewne ogólne makrotendencje wyznaczane przez klasowe warunki społeczne zwykło uważać się właśnie za przejawy kultury tychże klas. Tradycyjny model marksistowski i jego postmarksistowskie warianty, a także chociażby (pozostające pod silnym wpływem materializmu historycznego) analizy antropologiczne zwykły przy tym uważać kulturę określonych klas społecznych za wytwór właśnie tychże klas. Jest to o tyle istotne, że to właśnie źródło /czy też twórców/ danej kultury przyjęto uważać za tożsamych z produkowaną przez tą kulturą treścią. Pośród członków różnych klas społecznych przywiązanie do swojej, klasowej kultury było (i bywa jeszcze) częstokroć głównym wyznacznikiem ogólnej, klasowej odmienności. Identyfikacja klas poprzez (potoczną z reguły) analizę różnic kulturowych jest także właśnie tą formą poznania społecznego, która w sposób najbardziej naoczny i bezpośredni powinna umożliwiać zaobserwowanie klasowych różnic, podziałów i odmienności.

Opisany powyżej tradycyjny model (który głosił, że kultura poszczególnych klas pozostaje tworem tychże klas) znajduje się dziś w głębokim kryzysie. Początek kryzysu tradycyjnego rozumienia kultury klas społecznych nadszedł wraz z epoką kultury masowej i jej dalszym rozwojem. M.in. Theodor Adorno i inni autorzy szkoły frankfurckiej, jako jedni z pierwszych, podnieśli problematykę dotyczącą kryzysu starego modelu kultury klasowej. Zdaniem m.in. tych teoretyków wraz z rozwojem nowoczesnego kapitalizmu kultura przeobraża się w przemysł, a jej nowe konsumpcyjne formy wypierają stare, co powoduje przejście w kierunku kultury zglobalizowanej, umasowionej i zuniformizowanej. Samo poczynienie obserwacji przejścia od dawnej, bardziej tradycyjnej i klasowo skoncentrowanej kultury klas społecznych w stan uprzemysłowionej kultury masowej nie rozwiązuje jednak zasadniczego problemu klasowego pochodzenia kultury: nowa i dominująca współcześnie kultura masowa wciąż pozostaje przecież po prostu określoną formą kultury klas społecznych, a przez to zarówno jej autorami, jak i wyrazicielami (czyli przedmiotami i podmiotami) pozostają przedstawiciele określonych klas społecznych.

Pomiędzy starą kulturą klas społecznych, a nową, uniwersalną i pozornie nieklasową kulturą globalnego kapitalizmu zachodzą jednak istotne różnice. Wielkiej przemianie ulega bowiem własność kulturowych środków produkcji, które to definiują następnie zarówno system kulturowej dystrybucji, system kulturowej konsumpcji, jak i sieć kulturowej identyfikacji samych poszczególnych członków całych klas społecznych. Ta ostatnia – kwestia klasowej identyfikacji i tożsamości - jest zresztą główną stawką całego społecznego konfliktu, który występuje w obszarze kapitalistycznej kultury.

Realizujące się już od dawna gramsciańskie prognozy nie kończą się więc na przejmowaniu hegemonii kulturowej przez idee klas panujących. To, czego możemy być współcześnie świadkami to raczej długofalowy proces zmierzający w kierunku całościowej eliminacji „klasowości” (oraz walki klasowej) z pola kultury. To jeden (pozornie niewielki) krok naprzód w kierunku ewolucji hegemonii w nowy, nieklasowy uniwersalizm kulturowy, który zdradza się już tylko i wyłącznie ze względu na typ własności dominujący we współczesnym systemie produkcji kulturowej. To immanentne dla systemu kapitalistycznego umasowienie kultury i czynienie z niej określonego aparatu panowania posiada także pewne głębokie przyczyny, których źródeł należy szukać w procesach internacjonalizacji kapitalistycznej produkcji. Szeroka różnorodność kulturowa klas społecznych kapitalizmu globalnego jest bowiem jedną z głównych potencjalnych przeszkód stojących na drodze do uniwersalizacji samego procesu kapitalistycznej produkcji. W rzeczywistości płynnych transferów kapitału równie płynna musi być kultura, aby dostosowywała się do kapitalistycznego „zamówienia”.

W sferze wytwórczości kultura masowa, rozumiana jako kultura uprzemysłowiona, skutecznie zniosła społeczną rolę indywidualnego wytwórcy oraz drastycznie ograniczyła społeczne znaczenie kultury wytwarzanej chałupniczo i w warunkach bliskich dawniejszym, ludowym. Tak, jak każdy pracownik najemny pozostaje przedmiotem kapitalistycznego procesu produkcji, tak samo jest on i przedmiotem podobnego, kulturowego procesu produkcji, w który w coraz mniejszym stopniu zaangażowani są reprezentanci niehegemonicznych, klasowych treści kulturowych. Uogólniając: wraz z rozwojem podmiotów wielkokapitalistycznych nadchodzi także epoka wielkokapitalistycznej produkcji kulturowej, w ramach której eliminowani są nie tylko drobni twórcy kultury, ale przede wszystkim wszyscy ci, którzy reprezentują treści obce tendencjom narzucanym przez hegemonię kulturową.

Efektem tego jest także proces w rezultacie którego systemowo narzucana treść kulturowa, będąca bezpośrednim środkiem klasowego panowania, sama w sobie (jako treść identyfikowana subiektywnie przez odbiorców) przestaje zawierać klasowe treści. Taka, „unikultura”, jest więc klasowa i jako narzędzie, środek i element aparatu państwa, ale nie jest już klasowa w rozumieniu bycia wytworem określonej klasy społecznej i nie jest już nośnikiem klasowej identyfikacji, lecz misidentyfikacji. Rzecz jasna treść takiej kultury, co prawda nie jest już wytworem określonej klasy, lecz pozostaje przede wszystkim wytworem DLA określonej klasy.

W celu obrony wizerunku oraz w celu uzyskania lepszej funkcjonalności kultury kapitalizmu globalnego stale redukuje się jego przemysłowy charakter. Realizuje się to poprzez silne zaangażowanie w proces produkcji reprezentantów wszystkich klas społecznych, pod stałym pozorem propagandowej otwartości i wielonurtowości. Z takiej, pogłębionej jeszcze, perspektywy samo umasowienie kultury nie oddaje więc wcale kultury w ręce robotników, ludu, czy nawet mas, lecz wręcz przeciwnie – tworzy jedynie zintegrowaną i zuniformizowaną społeczną bazę pod zjawisko kapitalistycznego zawłaszczania kulturowych środków produkcji, które niczym kapitał stają się narzędziem i przedmiotem władzy dla stosunkowo wąskiej i elitarnej grupy interesariuszy. Prostymi przejawami takiego właśnie funkcjonowania współczesnej kultury są chociażby wielkie wytwórnie muzyczne, wielkie wytwórnie filmowe, czy wielkie studia tworzące gry komputerowe. W sferze kulturowej produkcji absolutnie konieczne okazuje się posiadanie całego sztabu zajmującego się produkcją, ale także dystrybucją i reklamą – i absolutnie nie jest przy tym możliwa organizacja takiego sztabu w realiach gospodarki kapitalistycznej bez posiadania określonego, znacznego kapitału. W pigułce ten właśnie sposób ewolucji kultury dostrzeżemy także, kiedy przyjrzymy się rozwojowi stosunkowo świeżego medium, jakim pozostaje internet. Wczesna faza rozwoju internetu była fazą rzemiosła: pojedyncze osoby tworzące strony internetowe, wynalazcy i pojedynczy innowatorzy, niewielkie fora i wspólnoty sieciowe tworzone przez niewielkie zrzeszenia hobbystów… teraz zastąpione zostały dominacją korporacji i wielkiego kapitału, który poprzez różnorodne narzędzia, czy aplikacje np. typu facebook, twitter, steam, czy instagram organizuje, wyznacza trendy i zasadniczo rządzi głównym nurtem sieci, spychając drobne i pomniejsze inicjatywy do podziemia i ewentualnie szybko przejmując je wtedy, kiedy ich potencjał staje się dla kapitału obiektem zainteresowania i źródłem potencjalnego zysku. W ten sposób rodzi się monokultura oparta na prywatnej własności kulturowych środków produkcji. Bezpośrednim tego efektem, jest też obecna sytuacja w której w zasadzie wszelkie środki do narzucania i kreowania społecznych gustów, a więc i kultury, posiada system kapitalistycznej produkcji opierający się na własnościowej dominacji stosunkowo wąskiego grona. Opór przeciwko tej uniwersalizacji i uniformizacji kultury ze strony „mediów społecznościowych” i innych „oddolnych” inicjatyw organizowanych przez wielki kapitał jest więc zupełnie pozorny, ponieważ w tym przypadku samo medium oporu jest już w rękach aparatu władzy, który przy pomocy różnorodnych działań jest w stanie kontrolować, które społeczne inicjatywy staną się głośne, a które upadną nim jeszcze się zaczęły. Do momentu zaistnienia sytuacji bliskiej sytuacjom rewolucyjnym rzeczywisty rozgłos osiągają wobec tego praktycznie wyłącznie te spośród „oddolnie” wytwarzanych dóbr kultury, które spełniają pewne, starannie wybrane, kryteria narzucane przez rynek – stale zdominowany przez właścicieli kulturowych środków produkcji. Polubienia, wyświetlenia, czas antenowy i reklamowy uzyskują w związku z tym te spośród treści kulturowych, które wpasowują się w model hegemonicznej kultury. Każdy spośród twórców, który tylko postanowi „nie sprzedać się” i pozostawać poza obiegiem kapitalistycznej produkcji kulturowej prędzej czy później zderzy się też z groźbą zupełnej eliminacji z całego rynku kultury. Ci, którzy postanawiają wejść do głównego obiegu tracą jednak te spośród swoich cech, które jako potencjalnie niebezpieczne, czy tworzące podziały mogłyby przyczynić się do erozji panującego, hegemonicznego modelu.

Nowoczesną produkcją unikultury zajmują się więc sami pracownicy najemni i najczęściej wynika ona także z ich twórczości - jednak dystrybucją, ustalaniem rangi i przypisywaniem jej znaczeń zajmuje się już wielkokapitalistyczna machina, którą na potrzeby tego wywodu moglibyśmy nazwać kompleksem kulturowo-przemysłowym. Wynika z tego także dalsza, zasadnicza różnica, która w sposób fundamentalny odróżnia ogólne środki produkcji sfery gospodarczej od środków produkcji sfery kulturowej: środki produkcji sfery kulturowej (nadbudowy) nie tyle dotyczą samej artystycznej produkcji ile opierają się głównie na zasadzie panowania nad dystrybucją i środkami konsumpcji.

W rezultatach oznacza to, że określony artysta nie uzyska odpowiedniej rozpoznawalności bez wypełniania określonych kryteriów ideologicznych: wpasowanie się w określony system znaczeń pozostaje wobec tego nie tylko kryterium wejścia w świat kultury masowej, lecz także budulcem kultury mas, która dopasowuje się do określonego konformizmu.

Przedmiotem panowania dla właścicieli kulturowych środków produkcji pozostają jednak prawie wyłącznie sami pracownicy najemni. Filtrowanie treści, którym następnie globalna dystrybucja zapewnia dotarcie do nieomalże wszystkich członków społeczeństwa, zabezpiecza natomiast fundamenty panowania klasowego, ale i jednocześnie – tworzy nową podmiotowość klasową i nową klasową kulturę.

Skutkiem tego współczesna kultura pracownicza ze względu na sam proces produkcji kulturowej jest już kulturą sankcjonowaną, czyli i produkowaną, i selekcjonowaną pod nadzorem właścicieli prywatnej własności. Tworzone w ten sposób kody identyfikacji klasowej służą przede wszystkim pacyfikacji nastrojów społecznych – i tak, jak brak robotniczej własności środków produkcji uniemożliwia wyjście poza proces kapitalistycznej produkcji w gospodarce, tak samo brak robotniczej własności kulturowych środków produkcji uniemożliwia wyjście poza stan kulturowej hegemonii elit w sferze kultury klas społecznych.

Nowa unikultura pozostaje kulturą klasową: wynika bowiem z nawyków klas społecznych, jest pewną formą kontynuacji dawnych kultur klasowych i można odróżnić w niej treści pochodzące, czy nawiązujące do różnorodnych treści klasowych. Z tą jedną różnicą, że kultura ta jest filtrowana przez kapitalistyczny system produkcji kulturowej. Pomiędzy kapitałem i społeczną nadbudową występuje więc istotny pośrednik, kapitał kulturowy, rozumiany jednak nie, tak jak chciał tego Bourdieu, jako cecha siły roboczej, lecz jako forma kapitalistycznego zawłaszczania przestrzeni społecznej. Efektem funkcjonowania społecznego panowania kapitału kulturowego, który ogarnia przede wszystkim sfery dystrybucji i konsumpcji, jest zaś transformacja kultury klas społecznych w kierunku kultur, które pozostają co prawda przeznaczone dla poszczególnych klas, lecz w coraz mniejszym stopniu są już podmiotową twórczością o charakterze konkretnej klasy. Rzeczywista (czyli przyswojona) kultura poszczególnych klas społecznych może więc nie pochodzić od nich samych, nie wynikać z twórczości poszczególnych członków tej klasy oraz nie odnosić się do zbioru doświadczeń, historii, celów czy aspiracji tejże klasy. Tą kulturą jest właśnie unikultura – bezpośredni rezultat kapitalistycznego zawłaszczania kultury i uniwersalizacji jej jako narzędzia służącego konserwacji ekonomicznej strony klasowych relacji.

Referat wygłoszony podczas konferencji "Nations, Regions, Organizations ― Liquid  Structures and Cultures"

Komentarze

Zobacz także:

Niezapomniane oko Polifema
Jerzy Drewnowski 21/04/2015 Przeżycia symbolizujące możliwą bolesną stratę, której uniknęliśmy tylko przez szczęśliwy zbieg okoliczności, głęboko zapadają w pamięć. Czynią to zwłaszcza wtedy, gdy... więcej
Szumlewicz nie tylko o mediach
10/07/2015 Najnowsza książka Piotra Szumlewicza „Wielkie pranie mózgów” to coś więcej niż „rzecz o polskich mediach”, jak sugeruje podtytuł. To napisany z dużą swadą i poczuciem... więcej

Zdjęcie tygodnia